top of page
All Posts
Pokój z widokiem na...
https://suno.com/s/Q4a7f04iXhatwjA4

trenku
5 godzin temu1 minut(y) czytania


Jakub Żulczyk " Wzgórze psów" 😊😊😊
Ufff...w końcu dobrnąłem do końca najbardziej mrocznego i dusznego thrillera Jakuba Żulczyka pt. "Wzgórze psów". Zajęło mi to dwa tygodnie. Dlaczego aż tyle? Już pomijam fakt, że książka ma 860 stron, ale dlatego, że tę powieść należy czytać z przerwami. Jednym ciągiem jest to niemożliwe. Ostatnie trzy rozdziały rozwaliły moją psyche na atomy. O czym jest "Wzgórze psów"? Mroczny thriller, którego akcja dzieje się w niewielkim mieście, w zamkniętej hermetycznie społeczno

trenku
24 godziny temu1 minut(y) czytania


Deszcz...😊😊😊
Czy kiedyś, kiedykolwiek w przeszłości, będąc dzieckiem, zastanawiałeś się człowiecze nad deszczem padającym z chmur? Deszczem który kradnie obłokom ich śmietankową puszystość. A może zastanawiasz się właśnie w tej chwili? Odpowiedz człowiecze, czy próbowałaś wymijać krople, żeby nie poplamiły sukienki, albo szykownych spodni z głębokimi kieszeniami na skarby z dzieciństwa? A może szedłeś krokiem tropiciela węży, pod dachami z których spadały deszczu perełki, bojąc się by naw

trenku
1 dzień temu2 minut(y) czytania


Miła (nie)znajoma piękna kobieto, spotkana przypadkiem w połowie drogi do jutra...😊😊😊
Zanim cokolwiek napiszę, pragnienie mam pytanie zadać, aczkolwiek osobiste. Osobiste jak dla mnie w rzeczy samej. A zatem proszę o szczerą odpowiedź. Jak to jest proszę Pani być kobietą? Piękną, szczupłą, choć może niekoniecznie, przy tym zgrabną, z ładną buzią, lekko różowymi włosami i wysiadać na przystanku z przytułku, co go tramwajem zwą. Stąpać jak gazela po świeżo odśnieżonym chodniku, na którym to kilku młodzieńców z ognikami w oczach, śledzi to pani eleganckie wysiada

trenku
2 dni temu2 minut(y) czytania


Reklama, reklama, pranie mózgu już od rana😉😉😉
Nie oszukujmy się, marketingowy matrix wciąga bez reszty, pierze umysły ludzi podatnych na reklamę, czyści z nadzwyczajną dokładnością portfele, konta bankowe, każe zaciągać kredyty. Dzieje się tak zazwyczaj w okresach przedświątecznych. Powodowani gorączką zakupów obywatele IV RP, tłumnie ruszają by opróżnić sklepowe półki. Sprzedawcy prześcigają się w pomysłach na hasła reklamowe. Jednym z takich haseł, które zapamiętałem, to "Wielkie wietrzenie magazynów". Czyje to hasło?

trenku
3 dni temu3 minut(y) czytania


"niewiersze" Tomek Woźny
Tomik „niewiersze” autorstwa Tomka Woźnego to zbiór poezji poruszający uniwersalne wątki współczesnej poezji polskiej — przemijanie, egzystencję, relacje międzyludzkie i introspekcję. Woźny zręcznie łączy tradycję literacką z nowoczesnym językiem i filozoficznymi refleksjami, nadając im osobisty i głęboki wymiar. Jego poezja wyróżnia się emocjonalną intensywnością, zmaganiem z tożsamością oraz napięciem między przeszłością a teraźniejszością. W kontekście współczesnej poezji

Agnieszka Dyszak
3 dni temu1 minut(y) czytania


Na dnie popiołu - dramat😪😪😪 ostatnie sceny i post scriptum
Scena 3 Strażnik otwiera masywne drzwi i Trenk wchodzi do środka. TRENK Dzień dobry panie Grzegorzu. Piotrowski leży na pryczy i leniwym tonem odpowiada: PIOTROWSKI Dzień dobry. TRENK Słyszałem, że pana przenoszą. PIOTROWSKI Tak. Ale to dobrze. Nie lubię zbyt długo siedzieć w jednym miejscu. To moje czternaste więzienie. Mam nadzieję, że to, do którego mnie wkrótce przeniosą, będzie moim ostatnim. Byłoby co świętować. Piętnaście lat kary w piętnastu różnych pierdlach. Piotr

trenku
4 dni temu11 minut(y) czytania


Na dnie popiołu - dramat😪😪😪 ciąg dalszy
Scena 5 Trenk wchodzi na dyżurkę i zwraca się do klawisza. TRENK Widziałem, że jest pan zajęty więc przyszedłem sam na rewizję. Możemy zaczynać? Chcę to mieć za sobą. STRAŻNIK Może pan iść. Do widzenia. Została panu jeszcze jedna wizyta. TRENK Co? Dzisiaj bez rewizji? Co się stało? STRAŻNIK Wychodzi pan do cholery?! TRENK Już wychodzę. Do widzenia. Scena 6 Gabinet naczelnika. Naczelnik wykręca sobie tylko znany numer telefonu czeka na sygnał. Po chwili słychać niski, męski

trenku
5 dni temu4 minut(y) czytania


Na dnie popiołu - dramat😪😪😪 ciąg dalszy
STRAŻNIK Piotrowski! Koniec widzenia! Panie Trenk, proszę opuścić celę. Przypominam, że została panu jeszcze jedna wizyta. TRENK Tak wiem. Z całą pewnością wykorzystam ją na maxa. Dziękuję panie Grzegorzu. Trenk podaje dłoń Piotrowskiemu i wychodzi z celi. Piotrowski woła za nim głośno. PIOTROWSKI Niech pan wpadnie do mnie jutro! TRENK Nie omieszkam! PIOTROWSKI Trenk znika za drzwiami a strażnik na odchodne zwraca się do Piotrowskiego. STRAŻNIK Jak to dobrze, że wkrótce twoj

trenku
6 dni temu3 minut(y) czytania


Na dnie popiołu - dramat😪😪😪 ciąg dalszy
TRENK I co? PIOTROWSKI To co ujrzałem, przyprawiło mnie o odruch wymiotny. TRENK Co pan ujrzał panie Piotrowski? Piotrowski wyciąga w kierunku Trenka paczkę Marlboro. PIOTROWSKI Zapalimy? TRENK Chętnie. Tylko Marlboro są dla mnie za mocne. Pozwoli pan, że zapalę te chujowe Chesterfieldy? PIOTROWSKI Skoro tak, to proszę. Piotrowski odpala kolejnego papierosa i podaje ogień Trenkowi. TRENK Dziękuję. Wróćmy do mojego pytania. Co pan widział przez okna tej rudery? Piotrowski zni

trenku
8 sty8 minut(y) czytania


Na dnie popiołu - dramat😪😪😪 ciąg dalszy
Scena 2 Siwiec wychodzi do przedpokoju i podnosi słuchawkę. SIWIEC Siwiec. Słucham! NOWACKI Tu Nowacki. Masz tydzień płatnego urlopu. Za ciebie przyjdzie Zembrzuski. Chce nałapać godzin. Pod koniec listopada bierze ślub. Ty dostaniesz dodatkowe godziny od przyszłego poniedziałku. Jasne? SIWIEC Tak oczywiście. NOWACKI To do zobaczyska za tydzień. Będziesz na siłowni? SIWIEC Jak zawsze. NOWACKI Na razie. SIWIEC Na razie. Siwiec odkłada słuchawkę i wraca do pokoju. Scena 3 Żon

trenku
7 sty9 minut(y) czytania


Na dnie popiołu - dramat😪😪😪 ciąg dalszy
AKT 3 Scena 1 Piątek 2 października 1995 roku. Opole, ulica Mickiewicza 98, godzina 20.55. Trenk podchod zi d o drzwi domu i naciska przycisk domofonu z nazwiskiem Siwiec. Po chwili rozlega się męski głos. SIWIEC Słucham! TRENK Dobry wieczór. Oczekiwał mnie pan, więc jestem. SIWIEC Proszę wejść! Pierwsze drzwi po lewej. TRENK Słychać dźwięk otwieranych elektrycznie drzwi. Trenk wchodzi na klatkę schodową. Strażnik wychodzi mu naprzeciw i wyciąga dłoń na powitanie. SIWIEC Dobr

trenku
6 sty8 minut(y) czytania


Jestem współczesną czarownicą
Współczesne czarownice, a raczej widzące (widunki) nie mają czarnego kota, nie mieszkają w chacie na kurzych łapkach i nie latają na miotłach. To raczej silne, bezkompromisowe, wyzwolone, niezależne kobiety z tak zwanymi jajami, szczęśliwe, akceptujące i kochające. To również buntowniczki, nie bojące się mówić prawdy i walczyć o swoje racje, często bardzo różnie doświadczane przez życie. Ich mądrość życiowa wynika z tego, że umieją korzystać z lekcji, dawanych im przez dolę i
Agnieszka Kubka
2 sty2 minut(y) czytania


Do-Rzecznie i ptasio
Aglaja Janczak - rzeka i inne ciała, Fundacja Duży Format 2025. Ten tomik jest rzeką, którą płynie się przez każdy wiersz i od wiersza do wiersza. Jest w tej rzece ptasio - tak ptasio jak w rzece-rzece, w którą wchodzi się z dzikiego brzegu przez połyskliwą przejrzystość w głąb i w nurt. Rzeka będąca tu główną bohaterką to istota żywa, żywioł i rodzaj zwierzęcia równocześnie: "od rana fale drobnymi pyszczkami / zjadają nurt / pod włos / szarpią laminat wiatru/ tiule z podszer
Beata Nicoś - Trenk
2 sty2 minut(y) czytania


Jak zostałam Żydówką, czyli stara historia na nowy rok
Zdarzyło mi się kiedyś leżeć w szpitalu „łóżko w łóżko” z przesympatyczną panią J. Na zwykłej, sześcioosobowej sali – żadne tam nowoczesne luksusy. Pani J. była ode mnie dużo starsza. Właściwie mogła być moją matką. Ale nie była i sama miała troskliwego męża i przemiłe córki. Pani J. miała dużo poważniejszy problem zdrowotny ode mnie, chociaż obie miałyśmy w zaleceniach lekarskich bardzo restrykcyjną dietę. Nie przeszkadzało nam to jednak korzystać razem ze smakołyków przemyc

Danuta Sut-Karykowska
1 sty2 minut(y) czytania


Między snem, dźwiękiem a służbą – rozmowa z Jarkiem Juchniewiczem
Jarosław Juchniewicz – poeta i muzyk, emerytowany policjant. Autor jedenastu tomików poetyckich wydanych w latach 2010–2025, laureat konkursów literackich, uczestnik spotkań autorskich, publikujący zarówno w prasie, jak i w radiu. Tworzy poezję zanurzoną w snach, przeżyciach i ciszy po emocjach — ale też w dźwiękach gitary, która często towarzyszy jego słowom. Rozmawiamy o pasjach, łączeniu pisania z muzyką i tym, jak poezja może wyrastać z codzienności. Początki i inspiracje

Agnieszka Dyszak
30 gru 202510 minut(y) czytania


W miejscu bogom obcym
W izolatce klinicznej czas nie płynie, tylko sączy się, jak kropla spadająca zbyt rzadko, aby ją zauważyć, a zarazem za często, aby zignorować. Cztery ściany, wypłukane z koloru i aromatu świata, pachniały jednocześnie czystością i czymś metalicznym. Tam sterylność miała własną, ostrą woń. Powietrze było chłodne, przecięte cichym, pulsującym brzęczeniem filtrów, które z kolei były jedynym dowodem na to, że coś tu oddycha razem ze mną. Leżałam pośrodku tej białej pustyni, obs
Kasia Dominik
30 gru 20252 minut(y) czytania


Krzysztof Woźniak
DUSZA PRZEMYŚLIWUJE święta niebawem deszczowy dzień się dłuży synogarlica zamilkła wewnątrz drzewa chmury szarzyły świat w tej oto aurze dusza przemyśliwuje swoją nieśmiertelność czy jest potrzebna wędrówka poza ciałem pozorna wolność lot poza grawitacją po odcięciu zmysłów odwrót czy powrót z obrazem który w rogu ma inicjał życia w kokonie kształty zwiastują fenomen opus nieznane dojrzewające zmysłem dotykania sobą przemyka się myśl – czyżby się zakochała w tym łamliwym ciel

Agnieszka Dyszak
30 gru 20251 minut(y) czytania


Anna Kochalska-Siwak
Słowa ceglane W wersach małych kamienistość chce uwolnić się z zastygnięcia a słowa ceglane dobudzić o poranku. Żeby wydostawały się dźwięki w ciszy ogromnej zamykającej bramy jak morze przed sztormem. Nie ma wiatru w trawach ściągniętych położonych nisko bo słońce tak chce i nie popłynie kłoda drewna na rzece. Woda mogłaby zatopić za bardzo twarde podłużne kształty mijające brzegi za zimne gdy śniegiem przysypane. Gdy za płytka zatrzyma bieg tożsamy z natchnieniem lecz nie

Agnieszka Dyszak
30 gru 20251 minut(y) czytania


Marta Wachełko
trzymam księżyc na cienkiej nici nad twoim snem jak bańkę mydlaną z oddechu lodowca jestem tam gdzie źrenica rozszerza się w ciemność gdzie ciepło stygnie w kształt podaję ci milczenie łyżką z cienia karmię obecnością zostawiam ślady nie pozwalam byś się przeistoczył w pomnik własnego bicia serca ani w echo bez korytarza słyszę jak rośniesz w głąb pod powierzchnią dnia korzeniami które pną się w dół pozawerbalna obecność szeptem układa tu jest twoje tu jest moje a pomiędzy ty

Agnieszka Dyszak
30 gru 20251 minut(y) czytania
bottom of page