top of page

Tekst luźno skojarzeniowy😉😉😉

  • 6 dni temu
  • 3 minut(y) czytania



Mam zbyt cienką stalówkę pióra, aby pisać wam ckliwe wiersze. Zresztą wy i tak ich nie czytacie. Wolicie te harde, butne, twarde. Bez żadnych ukwieceń. Moje miasto. Na T. Chociaż w zasadzie to wiocha, gdzie wszyscy się znają. Każdy wie, ile kto dał na tacę, kto z kim śpi albo kto na kim.A skrzydła czarnego kruka, wróżą mi sen złowrogi. Że za mało, że za dużo, za drogo. I na co Tobie ten cholerny sygnet? Mało ich masz do jasnej cholery?!


Zawsze jestem tym kimś na wczoraj. Czuję się jakby niedośniony. Każdej niedzieli stoję po ósmy dzień tygodnia, i klucz do dziewiątych wrót, u których stanie sąsiadka spod 666, ździeli mnie lepką od krwi szmatą i każe mi wynosić się


do diabła. Bo przecież to nie moja sprawa, kiedy ona szlachtuje wieprzka. A krew stygnie. I nie będzie salcesonu ani kaszanki. Ale gdyby wiedziała, rozrzedziłaby krew octem. Tym z gąbki, którą podano Nazarejczykowi. Mój syn nauczył się niegdyś kraść tablice z pociągów. Te mówiące skąd - dokąd i przez co. A także jak dany skład ma na imię. Może ja nauczę się kraść całe


składy? I będę uciekał przez prześwietlone negatywy. Może polubię którąś z tureckich


telenowel? I będę wyrywał strony z ulubionych książek. A gdy będę szedł na nocną zmianę do DPS - u, Ty w te kartki zawiniesz mi kanapki z salcesonem od tej spod 666. Może krew nie zakrzepnie? Albo będziemy mieszkać w norze królika,


i co wieczór układać się do snu po drugiej


stronie lustra. Albo przejdziemy na Ciemną Stronę Mocy? Masz jeszcze swój miecz?


Mój leży na dnie wyschniętej studni. Ptak


Nakręcacz obcina nim swoje szpony. Szlag mnie jasny trafi! Krew jeszcze nie zakrzepła zaleje, do jasnej cholery! Ktoś pod moim oknem nuci zakazane piosenki!


A pan co? Z robót pan uciekłeś czy z komisariatu przez dziurkę od klucza u naczelnika z szuflady? Bóg jeden raczy wiedzieć czego on tam  w tej szufladzie nie ma. Ostatnio kucharze przynieśli mu gar fasoli po bretońsku i kilka kromek czerstwego chleba. Żona go nie karmi, bo przynosi robotę do domu w postaci pałki i krzyków typu obraźliwego. Przyprowadzili do niego tego "Zawróconego". Jak mu tam było?


"Nazywam się Tomasz Siwek. Zamieszkały w Tychach, przy ulicy Rewolucji Październikowej 7 mieszkania 23". Ten go przesłuchuje a on odpowiada tę swoją formułkę wykutą na blachę stołu sekcyjnego. A moja krew nie krzepnie. Spływa do głowy. Więc biorę łyżwy i idę pojeźdźić nad niebo. Mam ze sobą kilka gwoździ. Napewno nie spadnę. A jeśli nawet...


Pal licho. Swoje przeżyłem. Tęsknię. Moja tęsknota to zestaw na jeszcze ciepłego karpia, który zerwał się z żyłką z boku głowy. Na talerzu zostały długie ości i smutne spojrzenie psa. Malarz obrazów w mojej głowie, ma dziś wernisaż i  wychodne do galerii. Będą tam obrazy zatytuowane "Jam Mistrz...Jam Mistrz bezpiecznego upadku ryjem w błoto". Może wpadniesz? Sprzedam tobie kilka w dobrej cenie...


Nie mam w sobie żadnego zamku do otwarcia. Nie mam żadnych drzwi i kluczy. A jednak jest we mnie coś do otwarcia. Tam gdzie wieloryb czekał na swojego Jonasza a Sokrates na swój kielich.  Odważysz się tam wejść? Tylko uważaj. Most zwodzony wypadł z zawiasów. A zamiast drogowskazu świeci dziura w skarpecie i dawno niemyte nogi. Wolność wszyto mi w tyłek jak Esperal. Zatem niech nam wszystko będzie bliższe. Nawet te modlitwy z kolczastym różańcem. Zatem "Pod Twoją obronę..." i inne pierdoły, których i tak nikt nie słucha. Niech wyciągnie nas królik z kapelusza, a my będziemy bezpieczni jak dzieci, które zza szyby oglądają sprzedawcę lodów.


"Bo wie pani co? Ja to mam bardzo dobre połączenie..." Do pani. Do pani zwłaszcza jak gołąb siada na oknie a zwłaszcza na parapecie. I co mi na to pani odpowiesz?


A może dzisiaj "Brunet wieczorową porą" do kawy? Kryształowe dzwonki ogłaszają święto! Więc wywieszać mi flagi w oknach! Puszczać konfetti i serpentyny! Jedźmy "Autostradą do nieba". "Jedźmy. I tak nikt nie woła". Zmierzajmy ku sobie. Pociągiem bez oznaczeń. Bliznami w sercu. Śnierzycą za oknem. "I jeszcze w zielone zagrajmy". I skrzyżujmy nasze kocie ogony. Zostawmy ślady łapek w głębokim śniegu. A Ty? "Tylko mnie poproś do tańca". Tam gdzie już tylko wrota do piekieł i ta sekutnica spod 666. Może tak szybko nie umrzemy. Dziś nie mamy dokąd. A przecież  "Ja nie lubię poniedziałków". Więc jeśli nam odłączą prąd, nakręcimy "Kroniki Ptaka Nakręcacza" i zaprosimy Murakamiego na "Kafkę nad morzem". Jestem w miejscu gdzie mnie nie ma i nigdy nie było. Ta noc jest jak ciasto, które się rozwarstwia. A "little people" pod łóżkiem kończą swoje monologi. Cisza przypomina stąpanie po tłuczonym szkle. Więc przechodzę na ciemną stronę lustra i zaczynam się modlić zrośniętymi dłońmi. Dziś mój świt palnął sobie w łeb. Choć krasnal ogrodowy twierdzi, że nie zanotował ostatnio żadnego śmiertelnego zejścia. A jeśli on kłamie? A jeśli wszyscy kłamią. "Szary wiruje pył. Tylko on mnie nie opuszcza. Skąd mam wziąć tyle sił, abym mógł miejsce odnaleźć swe?"


Przemek Trenk


 
 
 

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń

Polityka prywatności

  1. Administratorem danych osobowych jest właściciel strony Przędza Słów.

  2. Dane osobowe zbierane są wyłącznie w celu realizacji usług, kontaktu z użytkownikiem oraz działań marketingowych, jeśli wyrazisz na to zgodę.

  3. Dane nie są udostępniane osobom trzecim, z wyjątkiem podmiotów uprawnionych na podstawie przepisów prawa.

  4. Masz prawo dostępu do swoich danych, ich poprawiania oraz żądania usunięcia.

  5. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do korzystania z niektórych funkcji strony.

  6. Strona korzysta z plików cookies w celu poprawy jakości usług i analizy ruchu.

  7. W sprawach związanych z ochroną danych osobowych możesz skontaktować się poprzez formularz kontaktowy na stronie.

Kontakt

Przędza Słów

 

© 2025 by Przędza Słów. Powered and secured by Wix

 

bottom of page