Małgorzata Mittelstadt
- 10 lip
- 3 minut(y) czytania
genius loci
pamiętasz widok z klifu
w Polignano a Mare?
zapierał dech zatrzymywał czas
zapewne dawni bogowie
siadali na jego krawędziach
by moczyć nogi w Adriatyku
w czasie nakazanej siesty
musieli przy tym delektować się
czerwonym winem Primitivo
jak my wtedy białym Salento
do wybornych małży i krewetek
smakowały włoskim dolce vita
a wieczory mrożoną pistacjową kawą
w kafejkach Alberobello
muśniętego bielą domków trulli
majowa Apulia celebrowała słońce
pachniało lekką morską bryzą
obrzeża miast rozkwitały oliwnymi gajami
na żyznej terra rossa
ulice Bari świętowały radość muzyką i śpiewem
unosił się gwar wielojęzycznych rozmów
wiatr suszył wszechobecne nieśmiertelne pranie
i makaron orecchiette w pastelowych odcieniach
nawet bezdomny kot łasił się do stóp przyjaźnie
czuło się genius loci z powiewem wieczności
i oddech bogów nad głowami
genius loci – pamięć miejsca zapisana smakiem i światłem
Są miejsca, które nie pozostają jedynie wspomnieniem podróży. Nie zamykają się w fotografiach, nazwach ulic czy krótkich opisach przewodników. Zostają w człowieku jako pewien rodzaj obecności — trudnej do nazwania, ale wyczuwalnej za każdym razem, gdy wraca się myślą do konkretnej przestrzeni. Takim doświadczeniem jest dla Małgorzaty Mittelstadt Apulia — kraina południowych Włoch, w której krajobraz, kultura i codzienność splatają się w jedną opowieść o harmonii życia. Wiersz „genius loci” jest nie tyle zapisem podróży, ile próbą uchwycenia ducha miejsca, który na chwilę pozwolił poetce poczuć więź z czymś większym niż zwykła chwila.
Już pierwsze wersy przenoszą czytelnika w przestrzeń osobistego wspomnienia:
„pamiętasz widok z klifu
w Polignano a Mare?
zapierał dech zatrzymywał czas”
To pytanie nie jest skierowane wyłącznie do konkretnego odbiorcy. Staje się zaproszeniem do wspólnego przeżycia chwili zachwytu. Poetka nie opisuje klifu w sposób katalogowy, nie wymienia jego geograficznych cech. Ważniejsze jest to, co wydarzyło się w człowieku patrzącym na ten widok. Przestrzeń potrafi zatrzymać czas, wyrwać z codziennego rytmu i pozwolić doświadczyć chwili niemal poza rzeczywistością.
W tym miejscu pojawiają się dawni bogowie:
„zapewne dawni bogowie
siadali na jego krawędziach
by moczyć nogi w Adriatyku”
To niezwykle charakterystyczny dla tego wiersza zabieg — połączenie teraźniejszości z mityczną przeszłością. Apulia nie jest tylko miejscem wakacyjnego odpoczynku. Staje się przestrzenią, w której nadal obecna jest pamięć dawnych cywilizacji, piękna i rytuału życia. Bogowie nie są tu odległymi postaciami z mitologii. Są niemal sąsiadami współczesnego człowieka, uczestnikami tego samego zachwytu nad morzem, słońcem i smakiem chwili.
Poetka świadomie buduje wiersz poprzez zmysły. Apulia jest widziana, smakowana, słyszana i odczuwana. Pojawiają się wino, owoce morza, kawa pistacjowa, zapach bryzy, kolor domków trulli, gwar ulic i muzyka Bari. To nie jest jednak wyliczenie turystycznych atrakcji. Każdy szczegół staje się elementem większej kompozycji — portretu miejsca, które żyje własnym rytmem.
Szczególnie ważne są obrazy codzienności:
„wiatr suszył wszechobecne nieśmiertelne pranie
i makaron orecchiette w pastelowych odcieniach”
W tych wersach pojawia się niezwykła poetycka uważność. To, co zwyczajne, zostaje podniesione do rangi symbolu. Suszące się pranie, domowy makaron, kot przechodzący ulicą — wszystko współtworzy genius loci. Duch miejsca nie ukrywa się wyłącznie w zabytkach i pejzażach, ale w drobnych gestach codziennego życia. Właśnie te szczegóły sprawiają, że przestrzeń staje się prawdziwa i bliska.
Małgorzata Mittelstadt pokazuje Apulię jako krainę przeciwieństw, w której przemijanie spotyka się z trwałością. Z jednej strony mamy chwilowość podróży, smak majowego dnia, zapach morza i światło południa. Z drugiej — oddech wieczności, obecność bogów i poczucie, że człowiek uczestniczy w czymś, co trwa od pokoleń.
Finał:
„czuło się genius loci z powiewem wieczności
i oddech bogów nad głowami”
jest nie tylko podsumowaniem podróży. To definicja szczególnego doświadczenia miejsca. Genius loci — duch opiekuńczy przestrzeni — nie jest tutaj pojęciem abstrakcyjnym. Objawia się poprzez wszystkie drobne elementy, które razem tworzą niepowtarzalną atmosferę. Jest w błękicie Adriatyku, czerwieni ziemi terra rossa, bieli trulli, zapachu oliwnych gajów i ludzkiej radości.
„genius loci” Małgorzaty Mittelstadt jest więc poetycką pocztówką, ale nie taką, którą można wysłać komuś z podróży. To pocztówka wysłana do własnej pamięci. Zapis chwili, kiedy człowiek przestaje być tylko obserwatorem świata, a zaczyna czuć, że przez moment należy do miejsca, które go zachwyciło. Apulia w tym wierszu nie jest jedynie przestrzenią geograficzną — staje się stanem ducha, chwilowym spotkaniem człowieka z pięknem, które wydaje się starsze niż on sam.
Tomasz Walczak









Komentarze