Malutka muszelka
- 5 gru 2025
- 2 minut(y) czytania
Śniłem sen. Był rzeczywisty, dotykalny i żywy. Stałem na plaży. Wiatr pieścił moje policzki, targał włosy. Księżyc przyglądał mi się lekko z ukosa. Zgłębiał moje tajemnice, studiował duszę. Po krótkiej chwili skrył się za chmurami. On wiedział to, czego nie wiem do dziś o sobie samym. Zresztą wiedział zawsze. Nawet w tej chwili, gdy przelewam swoje myśli, pozwalając im błądzić po klawiaturze tabletu - Made in China. Znów pojawił się na moim wieczornym niebie. Bezczelnie mnie lustruje, sprawdza i notuje. Rozbiera mnie na czynniki pierwsze, rozbija na atomy, próbując z marnym skutkiem pozbyć się cząstki, która sprawia, że brak mi sił, motywacji i poszanowania dla siebie samego. Po drugiej stronie plaży stała przystań. Na jej brzegu świeciło się zielone światło. Było coś tajemniczego w jego blasku. Coś co sprawiało, że nie mogłem oderwać od niego oczu. Poczułem, że światło mnie przyciąga. Nie tyle moje ciało, co moją duszę, myśli, pragnienia, obawy i lęki. Chciałem odejść, nie spoglądać na nie, lecz ono wyczuwało moje myśli i obawy. Sprawiło, że straciłem poczucie rzeczywistości i czasu. Stałem i patrzyłem na zieloną, kojącą barwę. Pozwoliłem światłu przeniknąć w najgłębsze pokłady mojej duszy, pozwoliłem aby mnie pochłonęło. I weszło we mnie, czytając jak z otwartej księgi. Po chwili zgasło, ukazując powoli znikający punkt, który w ostatniej fazie rozbłysł oślepiająco - białym blaskiem. Wraz z nim zniknęła plaża. Stałem jeszcze przez chwilę, zastanawiając się co się właściwie stało. Wewnątrz siebie czułem straszliwą pustkę. Czułem jakby moja dusza odeszła wraz ze światłem. Gdy się obudziłem, w dłoni ściskałem malutką, białą muszelkę. Od tamtej pory, każdej nocy wnętrze muszelki rozbłyska na kilka chwil zielonym światłem a cichy głos szepcze...“Masz jeszcze czas. Zdążysz wszystko naprawić“.
Przemysław Trenk



Komentarze