Ludzie-gwiazdy
- 14 lip
- 1 minut(y) czytania
Ludzie przychodzą i odchodzą. Zostawiają po sobie ślady. Jedne bolą długo, inne tylko przez chwilę grzeją od środka. Czasem ktoś pojawia się na moment i nagle wszystko widzisz inaczej, jakby ktoś otworzył ci okno. Inne spojrzenie, inne drogi, inne życie. A potem ta osoba znika. Gaśnie. Odchodzi dalej. I zostaje po niej ciepło, którego nie umiesz od razu nazwać.
Są też tacy, którzy zostawiają po sobie brud. Dym. Popiół. Kurz, który wchodzi w płuca i nie chce stamtąd wyjść. Tacy ludzie potrafią zabrać ci spokój, poczucie własnej wartości, wiarę w dobro, w niewinność. I potem siedzisz z tym wszystkim, wyczerpana, bezsilna, jakby coś w tobie zostało naruszone na długo.
Ale życie i tak idzie dalej. Trzeba wstać, odetchnąć, pracować, pozmywać po obiedzie, jakoś unieść ten dzień. I wtedy człowiek rozumie, że nie każdy ślad jest raną. Chociaż każdy coś w nas zostawia.
Są też ludzie, którzy świecą krótko, ale mocno. Tak mocno, że pamięta się ich jeszcze długo po tym, jak znikną. Ludzie-gwiazdy. Szkoda tylko, że czasem są jak supernowa. Zostaje po nich ciepło, które jeszcze długo nie chce zgasnąć, i myśl, że człowiek naprawdę może ocalić drugiego człowieka choćby na moment. A czasem ten moment wystarcza, żeby jakoś iść dalej.









Komentarze