Bałtyk ukryty w ciszy
- 9 lip
- 2 minut(y) czytania
Esej interpretacyjny do wiersza Barbary Szanieckiej „Bałtyk we mgle”
BAŁTYK WE MGLE
Wstydliwie
zasłoniłeś swoją zażyłość
z niebem
mgielną kurtyną
Tylko rytmiczny oddech
łagodnej fali
subtelnie daje znać
że jesteś
Są pejzaże, które zachwycają rozmachem i wyrazistością, ale są też takie, które przemawiają właśnie przez to, co ukryte. Wiersz Barbary Szanieckiej należy do tej drugiej kategorii. To poetycka miniatura, zbudowana zaledwie z kilku wersów, a jednak otwierająca przestrzeń znacznie większą niż sam nadmorski krajobraz. Autorka nie opisuje Bałtyku w pełnym świetle dnia ani podczas sztormu. Wybiera chwilę zawieszenia – moment, gdy morze niemal znika za mgłą, pozostawiając jedynie ślady swojej obecności.
Już pierwszy wers – „Wstydliwie / zasłoniłeś swoją zażyłość / z niebem” – nadaje morzu cechy istoty żywej. Bałtyk nie jest bezosobowym żywiołem, lecz kimś, kto świadomie skrywa swoją intymność. Relacja między morzem a niebem zostaje nazwana „zażyłością”, co nadaje jej niemal ludzki wymiar. Niebo i morze od wieków wydają się stapiać na horyzoncie w jedną całość, lecz tutaj ich spotkanie zostaje przesłonięte „mgielną kurtyną”. Kurtyna przywołuje skojarzenia z teatrem – zasłania scenę, ale jednocześnie buduje napięcie i oczekiwanie. To, co niewidoczne, często działa na wyobraźnię silniej niż to, co odsłonięte.
W drugiej części utworu obraz staje się jeszcze bardziej oszczędny. Morza nie można już zobaczyć, ale można je usłyszeć. „Tylko rytmiczny oddech / łagodnej fali / subtelnie daje znać / że jesteś.” Autorka odwołuje się do zmysłu słuchu, zastępując wzrok doświadczeniem znacznie bardziej intymnym. Oddech jest przecież najprostszym i najbardziej podstawowym znakiem życia. Wystarczy go usłyszeć, aby wiedzieć, że ktoś jest obok. W tym sensie Bałtyk staje się niemal obecnością drugiego człowieka – cichą, spokojną i niewymagającą słów.
Siła tego wiersza tkwi właśnie w powściągliwości. Barbara Szaniecka nie mnoży metafor, nie buduje rozbudowanych opisów. Kilka obrazów wystarcza, by stworzyć atmosferę skupienia i kontemplacji. Czytelnik nie ogląda pocztówkowego widoku znad morza, lecz doświadcza chwili wyciszenia, kiedy natura przemawia najciszej. To poezja uważności, przypominająca, że świat nie zawsze objawia się w pełnym świetle. Czasem jego najgłębsza prawda ukrywa się za mgłą.
„Bałtyk we mgle” można odczytać również szerzej – jako refleksję nad obecnością w ogóle. Nie wszystko, co istnieje, musi być widoczne. Są ludzie, uczucia i wspomnienia, których nie da się zobaczyć, a jednak ich obecność odczuwamy równie wyraźnie jak rytmiczny szum fal. W tym sensie mgła nie staje się przeszkodą, lecz symbolem tajemnicy, która nie oddziela od świata, ale zachęca do głębszego wsłuchania się w jego rytm.
To właśnie dlatego ten krótki utwór pozostawia po sobie tak długie wybrzmienie. Pokazuje, że poezja – podobnie jak morze – nie potrzebuje wielkich gestów. Czasem wystarczy ledwie słyszalny oddech, aby przypomnieć o istnieniu czegoś większego od nas. W kilku prostych wersach Barbara Szaniecka zamknęła doświadczenie ciszy, które paradoksalnie mówi więcej niż najbardziej rozbudowany opis. To poetycka pocztówka, która nie epatuje widokiem Bałtyku, lecz pozwala usłyszeć jego spokojny, nieustający oddech.
Tomasz Walczak









Komentarze