Zakon Svatantra
- 10 sie
- 3 minut(y) czytania
„W odległej galaktyce, w czasach gdy Imperium upadło, a Nowa Republika jeszcze nie powstała, narodził się zakon, który miał zmienić wszystko. Nazywał się Zakon Svatantra – co w starożytnym języku oznacza 'Wolność'.
Na czele zakonu stał on – Arcywojownik Svatantry. Człowiek, ale potężniejszy niż jakikolwiek Jedi czy Sith. Przeszedł trening u czterech największych mistrzów galaktyki: Palpatine'a nauczył go manipulacji i ciemnej strony, Darth Vader – siły i dyscypliny, Yoda – kontroli mocy i mądrości, a Mistrz Windu – stylu Vaapad i walki mieczem. Dzięki temu był niepokonany.
Walczył dwoma fioletowymi, obosiecznymi mieczami świetlnymi – kolor, który symbolizował połączenie światła i cienia. Jego zbroja była wykonana z najpotężniejszego materiału w galaktyce – cortosis, który zatrzymywał miecze świetlne w miejscu. Żaden cios nie mógł go przebić.
Miał jednego ucznia – wojownika na poziomie Mistrza Windu. Ale to nie wszystko. Przy użyciu starożytnych technologii sklonował go 100 000 razy. Powstała armia idealnych wojowników. 500 z nich odziedziczyło moc – mogli używać telekinezy, pchnięć, duszenia. Reszta, choć bez mocy, była wyszkolona tak dobrze, że każdy z nich mógł pokonać zwykłego Jedi.
Oprócz klonów, w zakonie było 40 elitarnych członków – trochę słabszych od Windu, ale nadal potężnych. Każdy z nich miał zwykły miecz świetlny z wbudowanym blasterem w rękojeści. Razem tworzyli radę dowódczą zakonu.
Zakon Svatantra nie służył ani Republice, ani Imperium. Służył tylko wolności. Ich motto brzmiało: 'Wolność przez siłę, władza przez wolność'. Gdy pojawiali się na polu bitwy, 100 042 wojowników z mieczami świetlnymi i blasterami, całe armie uciekały w panice.
Byli legendą. Byli cieniem. Byli Svatantrą."
Historia powstania Zakonu Svatantra
„Dawno temu, w mrocznych czasach upadku Imperium, narodził się chłopiec na odległej planecie na Zewnętrznych Rubieżach. Miał w sobie coś wyjątkowego – niezwykłą wrażliwość na moc. Ale nie był Jedi. Nie był Sithem. Był czymś więcej.
Gdy miał 10 lat, jego planetę zaatakowało Imperium. Rodzina zginęła, a on został zabrany jako niewolnik. Uciekł po roku, ukrywając się na statku przemytników. Wtedy znalazł go Palpatine – Imperator wyczuł w nim potencjał, jakiego nie widział od czasów Dartha Vadera. Zabrał go na Coruscant i zaczął szkolić w ciemnej stronie.
Ale chłopak nie był lojalny. Uciekł po trzech latach, gdy dowiedział się, że Palpatine chce go użyć jako narzędzia. Ukrywał się przez lata, aż znalazł go Mistrz Windu – jedyny Jedi, który przeżył rozkaz 66. Windu zobaczył w nim szansę na odbudowanie zakonu, ale tym razem lepszego. Zabrał go na ukrytą planetę i zaczął szkolić w jasnej stronie.
Przez następne lata uczył się od wszystkich największych. Yoda, który ukrywał się na Dagobah, nauczył go medytacji i kontroli. Darth Vader, który tajemniczo przeżył, zobaczył w nim swojego następcę i nauczył go siły i walki. Palpatine, myśląc, że chłopak wciąż mu służy, przekazał mu wszystkie swoje sekrety. A Windu dał mu coś, czego nikt inny nie miał – honor.
Gdy miał 25 lat, był już potężniejszy niż którykolwiek z jego mistrzów. Ale zobaczył prawdę: Jedi byli zbyt słabi, Sith zbyt zepsuci, Imperium zbyt okrutne, Rebelia zbyt chaotyczna. Galaktyka potrzebowała czegoś nowego. Potrzebowała wolności.
Wtedy powstał Zakon Svatantra. Pierwszym członkiem był jego uczeń – wojownik, którego znalazł na zrujnowanej planecie. Razem zaczęli budować armię. Przy użyciu starożytnych technologii, które odkrył w świątyni Sithów na Korriban, sklonował ucznia 100 000 razy. Powstała największa armia wojowników z mieczami świetlnymi w historii.
40 elitarnych członków dołączyło później – byli to byli Jedi, Sithowie, Mandalorianie, którzy zobaczyli w nim nadzieję. Razem zbudowali twierdzę na ukrytej planecie Svatantra Prime, w gęstej mgławicy, gdzie żaden skaner nie mógł ich wykryć.
Ich cel był prosty: obalić tyranię, chronić niewinnych i zapewnić wolność wszystkim gatunkom w galaktyce. Nie służyli Republice. Nie służyli Imperium. Służyli tylko wolności.
Tak narodził się Zakon Svatantra – legenda, która miała zmienić galaktykę na zawsze."
Franek Dyszak
Tekst został zredagowany i uporządkowany przy pomocy AI.









Komentarze