"Poczta poetycka"
- 9 sie
- 2 minut(y) czytania
Przyfrunęła do mnie tomem poetyckim, pełnym morskich tajemnic, mowa o "Mare Nostrum" Arnolda Samsonowicza.
Lekturą tą, delektuję się będąc także w podróży - pociąg sunie na trasie Rzeszów - Berlin, a za jego oknami przesuwające się krajobrazy i nawet kołysanie podobne, jak na statku.
Pierwsze skojarzenie dotyczące tytułu, po oczywistych - związanych z morzem, biegnie w stronę powieści Blasco Ibaneza. Główny bohater, człowiek - zagadka, przywodzący na myśl bohatera powieści rodem z Joyce'a - Ulissesa. I tak samo nieuchwytny, choć dający "zamknąć" się w słowach.
Wiele uwagi Autor poświęcił "obronie" wolności, której warto strzec. Już samo wprowadzenie, myśl przewodnia zaczerpnięta z prozy Ryszarda Kłysia jest jak memento - nie bój się życia, które wagowo zestawione jest tu z żeglowaniem. Kłyś mówi, by nie zatrzymywać się w portach, być w nieustannym ruchu na oceanach (czyli: w życiu). Działanie, codzienny kołowrotek spraw, trzymają nas "w cuglach" - mając cel, nie rozmieniamy się na drobne. Ruch i obowiązkowość uczą pokory, hartują, prostują plecy i myśli. Warto dbać o perpetuum mobile we własnej machinie życia, bo "w portach rdzewieją statki, a ludzie schodzą na psy".
Autor objawia nam świat, niczym z morskich głębin, gdzie tajemnicze "Mare Nostrum" równolegle może "żyć" - a tam: kraina wolna i wodna, która "masuje" włosy, wabi ryby i nęci Amora, który zdecydowanie wiedzie tu prym. Kult spokoju i piękna arkadyjskiego czy rzeźba ciała, niczym odzwierciedlenie świętości.
Starożytny i odrealniony świat, który nie wszystek uległ zapomnieniu czy erozji.
Jest stale obecny - wznieca ciekawość i przywołuje czasy świetności klasycznych kanonów piękna.
W tym wszystkim, idea - motto Kłysia, że tylko wymagając sami od siebie, możemy coś osiągnąć. Wskórać coś ze samym sobą.
Ale tu trzeba delikatności, bo gdy wymagasz od siebie wiele, by ustać na własnych nogach, choć w istocie - ledwo stoisz, to musisz być wówczas także i anielsko empatyczny. Dla siebie.
Książka ta jest jak barwienie akwarelami własnego wnętrza. Siebie od środka.
Niby nikt nie widzi, jak tam mieszkasz, ale najwięcej czasu spędzasz ze sobą, w istocie. Mieszkaj więc w sobie najpiękniej.
Książka ta pokazuje, jak warto karmić swego ducha delikatnością, baśniowością i estetycznym, jak i ekstatycznym pięknem.
Co nadasz do siebie samego we własne wnętrze, to wróci do ciebie - z nawiązką. Ale i do innych, jako idylliczny przekaz do świata.
Język zastosowany w "Mare Nostrum" jest nieoczywisty, pełen symboliki. Słowa - klucze, otwierają kolejne interpretacje, kolejne drzwi. A tam - wizje, widzenia, iluminacje i spektakle. Świat pełen fal, okien i drzwi na przestrzał.
Otwórz je.
Arnold Samsonowicz
"Mare Nostrum... z Arkadii Amora"
Wydawnictwo i Drukarnia Towarzystwo Słowaków w Polsce
Redakcja: Piotr Marek Stański
Kraków 2025
Kraków









Komentarze