Z cyklu: "Listy wysłane do innego" - czytać tylko po zmroku😉😉😉
- 12 lip
- 2 minut(y) czytania
Witaj drogi memu sercu nieznajomy. Pewnie zastanawiasz się dlaczego tak długo nie pisałem do ciebie? Wybacz proszę, ale musiałem zajrzeć w głąb mojego jestestwa. Zejść do dawno wyschniętej, ciemnej studni i poszukać w niej samego siebie. Gdy siedziałem na jej dnie, miałem czas odnaleźć odpowiedzi na pytania, które bezpośrednio dotyczą mnie samego. W pewnym momencie doznałem olśnienia. Możnaby to porównać do buddyzmu. Medytując nad sobą, doznałem oświecenia. Czym się owo oświecenie objawiło? Odkryłem, że mam w sobie matematyczną obecność czasu. Już słyszę jak zadajesz sobie pytanie:
CZYM DO CHOLERY JEST MATEMATYCZNA OBECNOŚĆ CZASU?
Postaram się Tobie w możliwie przejrzysty sposób wytłumaczyć owo stwierdzenie.
Wyobraź sobie, że wnikasz w tarczę swojego zegarka, który codziennie nosisz na przegubie dłoni. Widzisz oznaczenia poszczególnych godzin, chwytasz się krótszej wskazówki, i w myślach obliczasz ile przesunięć wskazówki większej musi upłynąć, zanim ta, której się tak kurczowo trzymasz, przesunie się na kolejną cyfrę, wyznaczając tym samym upływ kolejnej godziny, która nieuchronnie przybliża cię do spotkania z Obecnością. A teraz spróbuj sobie wyobrazić, że masz możliwość odwrócenia czasu. Możesz cofnąć jego wskazówki za pomocą prostego działania matematycznego i wszystko wróci do początku twoich narodzin. Jakie to działanie?
Bardzo proste. Zsumuj liczbę godzin, które przeżyłeś przez całe swoje dotychczasowe życie i podziel przez swój wiek. Następnie od liczby która określa twój wiek, odejmij sumę trudnych dni, które niewątpliwie masz w swoim życiu. Suma powinna automatycznie cofnąć cię do najszczęśliwszych lat które przeżyłeś. Jeśli dobrze obliczyłeś wynik, powinieneś mentalnie cofnąć się do czasu swoich narodzin i ponownie dokonać, tym razem właściwych wyborów. Oczywiście fizycznie jest to niemożliwe, ale umysł ludzki nie ma ograniczeń, tylko od ciebie zależy w jakim stopniu wykorzystasz potencjał swojego mózgu. Moje zejście do studni, uświadomiło mi, że matematyczna obecność czasu, doprowadziła mnie do tego miejsca, w którym się obecnie znajduję i za nic w świecie nie zamieniłbym się z nikim miejscami. Wszak nie bez kozery mówi się o matematyce KRÓLOWA NAUK.
Pozdrawiam cię serdecznie
Przemek Trenk









Komentarze