Mechanizmy przeszłości...
Mechanizmy przeszłości...
Jeśli w moim życiu wydarza się coś, co zabija od środka, to włącza się ucieczka od wszystkich i wszystkiego w swoją ciemność...
Taki mechanizm obronny... Odpychanie innych, budowanie muru... Sama ze sobą...
Na zewnątrz nałożyć dość niewygodną maskę z uśmiechem, muzyką na usta i można funkcjonować, nikomu nie pokazując, nie mówiąc, że właśnie teraz toczy się cholernie trudną wewnętrzną walkę...
Z reguły najpierw pojawia się wściekłość i żal, później wyrzuty sumienia, poczucie winy za wszystko i to ujowe uczucie braku wartości, że zawiodłam, nie dałam rady itp.
Z jednej strony nie lubię tego stanu, ale z drugiej to taki czas, gdzie się zatrzymuję...
Zatrzymuję i myślę o tym, co zrobiłam źle, co spieprzyłam, na co miałam jakiś wpływ, a na co nie, co jest tylko moją winą, a gdzie jestem współwinna... Zastanawiam się, co mogę zrobić, zmienić czy ewentualnie naprawić.
Czasami to wszystko trwa krótko, innym razem dość długo, ale zawsze sklejam się od nowa, wstaję i idę dalej, nie niosąc ze sobą nienawiści, bo przecież ona niszczy od środka swojego nosiciela...
Ten mechanizm niestety okazywał się krzywdzący dla bliskich... Niefajnie, gdy nagle, nie wiedząc czemu, ktoś czuje, że się oddalam, czuje się odpychany, a słyszy... wszystko jest ok.
Słońce, dziękuję, że nie pozwalasz mi na bycie samej ze sobą... Nawet jak zamykam drzwi, to jesteś i nieustannie je otwierasz...
Ot takie mechanizmy przeszłości...
Magdalena Głąb (Zybowska)








Komentarze