Z pamiętnika pielęgniarza, który w przerwach między życiem a śmiercią bywa poetą😉😉😉
- trenku

- 11 gru 2025
- 1 minut(y) czytania
Jest godzina 23.50. Kładę się spać. Zmęczony intensywnym dniem w pracy pielęgniarza i rehabilitanta a także ciężką i duszną lekturą. Dziadek już śpi. Dzisiaj zasnął wcześnie. On także jest zmęczony. Zmęczony swoim życiem(co to za życie, gdy jest się 24h przykutym do łóżka), swoją chorobą i żoną. Tak. Żoną. Babinka jest strasznie męcząca. Co chwila podchodzi do swojego męża i pyta czy żyje. Poza tym całe dnie "siedzi na telefonie" i w dodatku jest koszmarnie głucha. Dziadek czasami zdziera gardło, żeby żona mogła go usłyszeć. Bywa komicznie. Zasypiam. Odpływam w sen. Ale po chwili babinka woła mnie abym zszedł na dół. Zrywam się z łóżka, zakładam na siebie spodnie dresowe i koszulkę(śpię nago) i lecę na dół, zastanawiając się co się stało. Mam nadzieję, że nic z dziadkiem.
Stanąłem w drzwiach i pytam babinki co się stało? Ona z rozbrajającym uśmiechem patrzy na mnie i mówi:
- Michael...przepraszam. Zapomniałam życzyć tobie dobrej nocy i podziękować za kolejny piękny z tobą dzień. Dobranoc Michael. Spokojnej nocy.
Stoję jak słup soli i nie wiem co mam odpowiedzieć. Z jednej strony jestem zły, że babinka przerwała mi słodki moment zasypiania a z drugiej strony jest mi ciepło na sercu i duszy. W takich chwilach żadne pieniądze nie są w stanie wynagrodzić mojej pracy. Kocham tę robotę i tych wszystkich staruszków, którymi się opiekowałem i opiekuję.
Przemysław Trenk



Komentarze