top of page

Słowo, które ocala – rozmowa z Agnieszką Symber







Agnieszka Symber to poetka z Wrocławia, autorka siedmiu tomików wierszy, uczestniczka licznych antologii i internetowych grup poetyckich. Jej historia to opowieść o bólu, utracie, lecz także o sile odradzania się dzięki słowu. Niedawno wystąpiła w programie Tomasza Sekielskiego, a już wkrótce jej losy znajdą się w jego książce. Dziś nie tylko pisze, ale również dzieli się swoją poezją, odwiedzając ośrodki odwykowe i uczestnicząc w akcji Żywa Biblioteka we Wrocławiu. Spotykamy się, aby porozmawiać o tym, jak wiersze potrafią ratować życie.


Początki


– Agnieszko, urodziłaś się i mieszkasz we Wrocławiu. Czy to miasto wpłynęło na Twoją poetycką wrażliwość i siłę tworzenia?


Nie jestem pewna, czy to miasto stało się bezpośrednią inspiracją, ale z całą pewnością jestem wrocławianką z krwi i kości i nie wyobrażam sobie życia gdzie indziej. Wrocław potrafi zauroczyć i zainspirować. Sama miałam okazję poznać Marka Krajewskiego, który również czerpie twórczą energię z tego miejsca, ale to już inna historia.


– Wspominałaś, że poezja towarzyszyła Ci od młodości, zwłaszcza w trudnych chwilach.


Jak pamiętasz ten pierwszy kontakt ze słowem?

Miałam bardzo trudne dzieciństwo i w okresie dojrzewania szukałam sposobu na ukojenie swoich wewnętrznych demonów, bólu, który mnie od dziecka dotykał – nie fizycznego, lecz emocjonalnego, wynikającego z poczucia bycia inną. Zaczęłam wtedy pisać o trudnych dla nastolatki emocjach, co bardzo mi pomagało.


– Czy wtedy czułaś, że pisanie pomaga Ci zrozumieć to, co dzieje się w środku?


Może nie do końca pojmować, ale na pewno przynosiło ulgę. Dziś wiem, że już wtedy potrzebowałam terapii.


Strata i dorastanie


– W wieku 15 lat straciłaś ojca, a wkrótce potem zostałaś żoną i mamą. To ogromne emocjonalne obciążenie w tak młodym wieku. Jak sobie z tym poradziłaś?


Miałam 15 lat, gdy zmarł mój tato. To był jeden z najtrudniejszych momentów w moim życiu. Myślałam, że poczuję ulgę, że wszystko się skończy, a w rzeczywistości nie mogłam unieść ciężaru emocji związanych z utratą bliskiej osoby. Targnęłam się na swoje życie, wzięłam dużo aspiryny i trafiłam do szpitala. Niestety nie potrafiłam otworzyć się przed psychologiem, co było dużym błędem.

Później pierwszy rok w wymarzonym liceum dał mi coś, co było mi pisane. Patrząc z perspektywy czasu, jestem pod ogromnym wrażeniem swojej dojrzałości w wieku 16 lat. Mogłam wybrać inaczej, ale wybrałam życie mojego syna. Trudno było mierzyć się z dorosłością, gdy rówieśnicy uczyli się, spotykali i cieszyli młodością. Moja Siła Wyższa pokierowała mną, a wsparcie mamy, siostry i babci było nieocenione. Dzięki nim skończyłam szkołę średnią.


– Kiedy odeszła Twoja mama, miałaś 23 lata. Czy to był moment, kiedy świat się zatrzymał?


I to jak... Zawalił mi się cały świat. Nie potrafiłam tego udźwignąć sama, a nikt z otoczenia mi nie pomógł. Sięgnęłam po znany mi środek znieczulający – alkohol. Oczywiście pomagał na chwilę, ale wciągnął mnie w uzależnienie. Po śmierci mamy demony odzywały się coraz częściej i najłatwiej było się przed nimi schować za złudnym woalem pseudo-ratownika.


– Jak postrzegasz tamte doświadczenia dziś? Czy są źródłem siły, czy nadal wymagają pamięci i troski?


Nic nie przyszło samo. Kosztowało mnie to lata terapii i pracy nad sobą, ale jestem z siebie dumna, że potrafiłam przyznać się przed samą sobą, że mam problem. Zawalczyłam i jestem trzeźwa od prawie piętnastu lat. Codziennie buduję swoje poczucie wartości, by móc funkcjonować, jak inni ludzie. Te trudne doświadczenia dają mi siłę na kolejne 24 godziny.


Upadek i powrót


– Otworzyłaś się publicznie, opowiadając o walce z alkoholem. To wymaga odwagi. Co sprawiło, że zdecydowałaś się mówić głośno?


Myślę, że nie chodzi o odwagę, ale o chęć pomocy innym. Pamiętam, jak bardzo pomagały mi opowieści innych alkoholików na początku mojej drogi. Wstyd dawno zostawiłam za sobą. Może moja historia komuś pomoże – dla mnie już nie jest powodem do wstydu.


– Czy pamiętasz moment przełomu, kiedy poczułaś, że chcesz żyć inaczej?


Tak. Byłam na dnie fizycznie i psychicznie, nie potrafiłam funkcjonować bez alkoholu. Rodzina szukała sposobu na ratowanie mnie. 6 grudnia pojechałam do siostry, miałyśmy razem udać się następnego dnia do przychodni leczenia uzależnień. Pojechałam pod wpływem i zapomniałam, że są Mikołajki. Moje trzy siostrzenice chwaliły się prezentami, a ja myślałam o swojej sytuacji. To był mój przełom.


– Czy poezja była wtedy pierwszym światełkiem w tunelu?


Poezja pojawiła się później, podczas sześciotygodniowej terapii. Mówiono nam, że trzeba czymś zapełnić pustkę po odstawieniu alkoholu. Pod koniec wpisywaliśmy się do księgi – wtedy mnie olśniło, że kiedyś pisałam wiersze. I tak się zaczęło.


Poezja jako uzdrowienie


– Piszesz, że poezja jest autoterapią. Co się z Tobą dzieje, gdy powstaje nowy wiersz?


Taka jest moja prawda. Pisanie pomogło mi przetrwać najtrudniejsze chwile. Nie potrafię zacząć wiersza bez emocji. Każdy utwór niesie ze sobą część mnie.


– Czy w słowie odnajdujesz nie tylko ból, ale też spokój?


Myślę, że tak. Pracując nad sobą codziennie walczę jak lwica o każdy okruch życia. Buduję siebie na nowo. Może to brzmi dziwnie, ale tak jest. Niedowartościowana istota, która z każdym nowym wierszem i dniem czuje się coraz lepiej.


– Jak zmieniło się Twoje pisanie po tych doświadczeniach?


To pytanie zostawiam czytelnikom. Widzę jednak duży progres, tak jak w życiu, tak i w poezji.


Poezja dla innych


– Odwiedzasz co miesiąc ośrodek odwykowy, gdzie czytasz swoje wiersze. Jak reagują na nie słuchacze?


Odwiedzam pacjentów COLU co trzy–cztery miesiące – to miejsce, gdzie sama zaczynałam, odbywając sześciotygodniową terapię. Mój pierwszy tomik jest tam czytany w ramach terapii. Moja wizyta daje im nadzieję. Opowiadam swoją historię, pokazuję, że mimo trudności i wyzwań również w trzeźwym życiu można żyć i być szczęśliwym. Czytam nowe wiersze, zachęcam do zadawania pytań i refleksji.


– Czy te spotkania są też czymś, co Ty otrzymujesz, np. wdzięcznością, poczuciem wspólnoty?


Oczywiście. Bardzo lubię to miejsce i czuję ogromną wdzięczność, że mogłam tam na nowo zacząć żyć. Dlatego staram się regularnie dzielić swoim świadectwem.


– Bierzesz też udział w akcji Żywa Biblioteka. Jak to jest być "żywą książką", która oddaje ludziom fragment swojego życia i emocji?


To niesamowite doświadczenie. Nie robię nic wyjątkowego – pokazuję, że wychodząc z nałogu, można żyć normalnie. W trakcie Żywej Biblioteki łamiemy stereotypy społeczne, co jest cenne zarówno dla nas, „żywych książek”, jak i dla czytelników. Gorąco polecam to doświadczenie.


Poezja i wspólnota


– Jesteś aktywna w grupach poetyckich na Facebooku. Co daje Ci ta obecność?


Poczułam się wśród innych autorów jak poetka, choć nigdy tak o sobie nie myślałam. Ta wspólnota pozwala mi tworzyć swoje dzieła. Lubię ludzi i pomagać im.


– Czy te grupy wspierają rozwój Twojego warsztatu i relacje z podobnie wrażliwymi ludźmi?


Wiem to na pewno. Grupy na Facebooku dały mi skrzydła, a warsztaty i konkursy pozwoliły odnaleźć się w poezji. Jest wiele osób, którym jestem wdzięczna za pomocną dłoń.


Publiczny wymiar historii


– Niedawno byłaś gościem u Tomasza Sekielskiego. Co dla Ciebie znaczyła ta rozmowa – otwarcie historii publicznie?


To był moment wyciągnięcia ręki do tych, którzy są po drugiej stronie uzależnienia. Mówiąc o sobie, mam nadzieję, że ktoś znajdzie w mojej historii siłę, by się wyrwać z nałogu.


– Wkrótce Twoja opowieść pojawi się w książce Sekielskiego. Jak się z tym czujesz?


Ta książka będzie odzwierciedleniem rozmów o nałogach. Zgodziłam się na publikację, bo wierzę, że mogę komuś pomóc.


Na zakończenie


– Patrząc dziś na swoje życie, jaką lekcję z niego wynosisz?


Czasem mam wrażenie, że to niekończąca się lekcja. Ale wszyscy tak czasem mamy. Trudne momenty pozwalają mi dziś cieszyć się każdą chwilą i doceniać to, co mam.


– Co chciałabyś powiedzieć tym, którzy dziś walczą o siebie, jak Ty kiedyś?


Wiem, jak trudno. Ale życie jest tego warte. Daj czas czasowi i przeżyj kolejne 24 godziny bez alkoholu.


– Czy wierzysz, że poezja potrafi ratować ludzi?


Oczywiście. Jestem tego żywym przykładem.



Na koniec Agnieszka mówi, że choć nie wszystko da się naprawić, zawsze można zacząć od nowa. Jej poezja nie powstała z potrzeby sztuki, lecz z potrzeby życia. Każdy wers to ślad po przejściu przez ciemność, ale też dowód, że światło istnieje – nawet jeśli trzeba je wydobywać z najgłębszych miejsc. W jej oczach słowo wciąż ma moc ocalania.


Rozmowa z Agnieszką Symber to przypomnienie, że poezja nie jest tylko sztuką, ale także sposobem na przeżycie, zrozumienie i uzdrowienie. Jej historia pokazuje, jak słowo może stać się ratunkiem, a wiersz – mostem między bólem a nadzieją.

Dziękuję za szczerość i za to, że dzielisz się swoją poezją z innymi, dając im siłę do walki i wiary w nowy początek.

Rozmawiała Agnieszka Dyszak

 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Ania Paton

Puch Na mój balkon przylatują gołębie nie karmię ich a one wciąż chcą zakładać gniazda wysiadują na parapecie i budzą głośnym gruchaniem Kiedyś przyfrunął do mnie gołąb czarnopióry wybił dziobem szybę

 
 
 

4 komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
Gość
01 lis
Oceniono na 5 z 5 gwiazdek.

Piękne i niesamowite.

Polub

Kasia M-p
01 lis
Oceniono na 5 z 5 gwiazdek.

Dziękuję za ten wywiad. Agnieszko, jesteś niesamowita w swojej walce i w swojej poezji. Ja sama nie piję cztery lata, walczę z depresją i codziennością. Dobrze wiedzieć, że jesteś i dobrze Cię czytać.

Polub
Odpowiada osobie:

💙

Polub

Mohikanin1
01 lis
Oceniono na 5 z 5 gwiazdek.

Jestem pod wrażeniem.

Niesamowita historia.

Polub

Polityka prywatności

  1. Administratorem danych osobowych jest właściciel strony Przędza Słów.

  2. Dane osobowe zbierane są wyłącznie w celu realizacji usług, kontaktu z użytkownikiem oraz działań marketingowych, jeśli wyrazisz na to zgodę.

  3. Dane nie są udostępniane osobom trzecim, z wyjątkiem podmiotów uprawnionych na podstawie przepisów prawa.

  4. Masz prawo dostępu do swoich danych, ich poprawiania oraz żądania usunięcia.

  5. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do korzystania z niektórych funkcji strony.

  6. Strona korzysta z plików cookies w celu poprawy jakości usług i analizy ruchu.

  7. W sprawach związanych z ochroną danych osobowych możesz skontaktować się poprzez formularz kontaktowy na stronie.

Kontakt

Przędza Słów

 

© 2025 by Przędza Słów. Powered and secured by Wix

 

bottom of page