Reklama, reklama, pranie mózgu już od rana😉😉😉
- trenku

- 3 dni temu
- 3 minut(y) czytania
Nie oszukujmy się, marketingowy matrix wciąga bez reszty, pierze umysły ludzi podatnych na reklamę, czyści z nadzwyczajną dokładnością portfele, konta bankowe, każe zaciągać kredyty. Dzieje się tak zazwyczaj w okresach przedświątecznych. Powodowani gorączką zakupów obywatele IV RP, tłumnie ruszają by opróżnić sklepowe półki. Sprzedawcy prześcigają się w pomysłach na hasła reklamowe. Jednym z takich haseł, które zapamiętałem, to "Wielkie wietrzenie magazynów". Czyje to hasło? Większość z nas chyba wie ;) Właściciele fabryk i sprzedawcy proszków do prania, przekonują nas, że biel może być jeszcze bielsza, stara sukienka wyprana w ich płynie do prania będzie wyglądała jak nowa, bakterie acti regularis z jogurtu poprawią nasz komfort trawienny, a jeśli imprezować to z chipsami. Ostatnio bardzo modne stało się wciskanie zwłaszcza mężczyznom, produktów poprawiających sprawność seksualną. Tu, twórcy reklam wykazali się nie lada fantazją. Kilka z tych haseł weszło na stałe do potocznego języka. "Kapitanie - dokujemy? " czy "Spraw aby twój konar zapłonął". No sami przyznacie, że nie trudno o skojarzenia. Ale chyba o to w tych reklamach chodzi ;) Czy idąc do sklepu po kolejny ciuch, środek odchudzający czy zamawiając kolejny bubel z telezakupów, zastanawialiście się ile z tych zakupów wyląduje na śmietniku albo głęboko na dnie szafy?
Już teraz mogę wam powiedzieć, że całkiem sporo. Podstawowe pytanie brzmi: „dlaczego kupujemy”? Otóż dlatego, że mamy potrzeby. Wzmorzone potrzeby posiadania, nawet bubla. Potrzeby fizjologiczne, bezpieczeństwa, samorealizacji a nade wszystko uznania w oczach innych. Bo jak tu nie pochwalić się przed sąsiadką, znajomą, nową sukienką, a przed kolegami z pracy, że "teraz to ja mogę dwie godziny i to bez wyjęcia" ;) Właśnie te potrzeby sprawiają, że chcemy mieć bezpieczne mieszkanie, dobre jedzenie itd. Mało kto z nas zdaje sobie sprawę, że piramida potrzeb już dawno stanęła na głowie. Teraz pozostawanie na pierwszym stopniu piramidy (fizjologia) pozwala na „odfajkowanie” wszystkich pozostałych. Mając ubrania powiedzmy od Prady jest mi ciepło, bezpiecznie może mniej, bo nie mam pewności, że mi ktoś w parku nie każe wyskoczyć z kurtki. Ubieram się u Gianniego Versace a zatem przynależę do jakieś grupy ludzi, mogących sobie na to pozwolić. Skoro mam dość zasobny portfel to w czym problem? Przy tym uznanie i samorealizacja również jest na zadowalającym poziomie. Ale dlaczego? Co mi każe tak myśleć? Odpowiedź jest prosta. To miliony dolarów wpompowane w reklamę, które zbudowały markę.
Pieniądz jest napędem reklamy i magnesem który przyciąga klientów. Tyczy się to wszystkiego, każdego produktu, nawet ludzi. Gwiazdy show biznesu to nic innego jak towar do sprzedania, odpowiednio wykreowany i zareklamowany. Wystarczy wejść do sklepu papierniczego, żeby kupić całą wyprawkę szkolną z bohaterami sagi o wampirach, czy udawanych przyjaciół z sagi "Paradise" w USA. Fani mają pokoje dosłownie wytapetowane swoimi idolami od kubka na ołówki, aż po poduszki i pościele, czasem nawet bieliznę. Czy to już czasem nie szaleństwo? A wszystko kilka razy droższe niż te same artykuły z innym nadrukiem. Filmy pełne są kryptoreklam sponsorów. W Polsce mistrzostwo świata pobił film „Lejdis”, gdzie w każdej scenie wykadrowane były suplementy diety lub niskokaloryczne sosy do sałatek, może w innym filmie było tego więcej, ale ja rzadko chodzę na polskie filmy bez rekomendacji od znajomych. Kupujcie maślankę taką, a taką, bo piją ją Mostowiakowie! Ksiądz z „Plebanii” poleca wino mszalne, dobre i poza kościołem. Coś w stylu "La Patique". Być może przesadzam, bo nie oglądam polskich seriali, więc nie wiem, co można tam reklamować. Natomiast z całą pewnością kapitał każdej stacji telewizyjnej w Polsce w 99% to kasa z wpływów od relamodawców. Mógłbym tu jeszcze sporo przykładów wymienić, bo jesteśmy atakowani z każdej strony, gdzie byśmy nie spojrzeli. Czasami nawet nie jesteśmy tego świadomi, a reklamy zazwyczaj wciskają nam kit i na szczęście koncerny nie pozostają bezkarne. Przykładem niech będzie pewien koncern, który został skazany na grzywnę w wysokości 21 mln dolarów za przekonywanie klientów, że bakterie z jogurtu pomagają w lepszym trawieniu. Wyrok uzasadniono tym, że nie ma dostatecznie dużo badań, które mogłyby ten fakt potwierdzić. Może to jest pierwszy krok do zmiany kultury reklam, bo przecież skoro nie widać różnicy to po co przepłacać?
Przemysław Trenk
P.S. Tytuł felietonu jest fragmentem piosenki Krzysztofa K.A.S.Y. Kasowskiego :)



Komentarze