No ku...a geniusz😉😉😉
- 19 lut
- 3 minut(y) czytania
Bożydar. Facet w średnim wieku. Mąż swojej żony, od której od momentu podpisania cyrografu w Urzędzie Stanu Cywilnego, jest uzależniony. Pracownik budowlany. Jeden z wielu tysięcy pracujących za marne grosze na budowach w Polandii, ale za to jeden z niewielu, których pracodawcy(że się tak wyrażę), notorycznie robią w choooja jeśli chodzi o kasiorkę. Mało kto wie, że Bożydar jest także opiekunem osób starszych, rehabilitantem i wielkim miłośnikiem dobrej literatury. Ma też ambicje stania się polskim Rockefellerem.
Pewnego dnia, a dokładniej piętnastego grudnia roku pańskiego dwa tysiące dziewiętnastego, Bożydar obudził się podniecony i postanowił, że wyjedzie do Niemcowni celem powiększenia majątku, który składał się z kilku długów, kilku par skarpet, gaci i dwóch kompletnych(o dziwo) garniturów. W związku z tym koniecznie chciał podzielić się z żoną swoim pomysłem wyjazdu za granicę.
- Śpisz kochanie?
- Nie! Patrzę na powieki od środka! Dlaczego pytasz?
- Wpadłem na pomysł. Wyjadę do Niemiec.
- Znowu? Gdzie cię nosi?!
- Jak nie wyjadę to nigdy nie wyjdziemy z tych pierd....ch długów!
- Wyjeżdżasz aby być z dala ode mnie i znów chlać te łiskacze i piwska!!!
- Ale nie będzie żadnych panienek na boku.
- Na jak długo chcesz wyjechać?
- Na dwa miechy.
- To jak w tym czasie będziesz opróżniał worek?
- Mam pewien pomysł. A tymczasem idę na dół. Zaparzę kawę i wypuszczę psa do ogrodu. Chcesz kawy? A może komplet?
- Komplet?
- Kawa i śniadanie do łóżka?
- Poproszę.
Bożydar wstał z łóżka i podszedł do półki pełnej książek. Po krótkiej lustracji, znalazł tę której szukał. Była to książka autorstwa Michio Kaku “Hiperprzestrzeń: naukowa podróż przez wszechświaty równoległe, pętle czasowe i dziesiąty wymiar”. Bożydar wiązał z tą książką wielkie nadzieje. Wiedział czego szuka i święcie wierzył, że wiedza zdobyta po przeczytaniu tej niezwykłej książki, pomoże mu zrealizować marzenie, które od dawna rodziło się w jego głowie.
Wsunął książkę pod pachę i spojrzał przez krótką szparę w drzwiach od sypialni. Jego żona Prakseda zasnęła. Niewiele się zastanawiając, zbiegł na parter domu, wypuścił psa i wszedł do kuchni. Zmielił kawę i nastawił czajnik, po czym zatopił się w lekturze. Po upływie kilku minut , czajnik dał znać, że woda w nim nadaje się do zaparzenia kawy. Wpuścił psa do domu, zalał sobie kubek kawy i na powrót wrócił do czytania. W miarę upływu czasu , jego oczy robiły się coraz większe. Gdzieś w głębi siebie czuł, że rodzi się w nim geniusz, na miarę Stephena Hawkinga.
Bożydar, po przeczytaniu kilkunastu stron książki Michio Kaku, postanowił na chwilę odetchnąć od nauki i zerknął na telefon komórkowy, celem prześledzenia fejsika. Od razu znalazł kilka postów, na które postanowił odpowiedzieć. Zwracam Wam uwagę, że były to posty kobiet, o treści dość (nie)wybrednej. Bożydar tak był nimi zafascynowany, że nie zauważył jak jego ukochana Prakseda, zeszła na dół do kuchni i dyskretnie spoglądała na jego komórkę przez ramię.
- To ja sobie dla ciebie łokcie zarabiam po pachy, a ty z dooopami tu flirtujesz?!!!
Bożydar podskoczył, jakby usiadł gołą dooopą na rozgrzanym palniku kuchenki.
- Z jakimi dooopami skarbie? Ja tylko się witam, ponieważ wypada. Prawda?
- Tak? To dlaczego nie witasz się również z facetami, tylko wybierasz same dooopy? O proszę...pani Rudnicka, Lipecka, Nurzyńska...Masz mnie za idiotkę?
- Ależ skąd. Po prostu przeglądam wszystko po kolei.
- Po kolei? Dawaj ten telefon! Coś ci pokażę!
Bożydar trzęsącą się dłonią podaje komórkę żonie. Ta, mając grymas na twarzy wściekłego rottweilera, przegląda fejsika na telefonie Bożydara. W pewnym momencie, rozjuszona jak byk, trafiony kilkanaście razy na Corridzie, pokazuje mężowi telefon.
- Co to kooorwa jest, ja się grzecznie pytam?!!!!
Bożydar, przerażony spogląda na ekran komórki.
- Yyyyy….to? To w sumie….
- No wykrztuś to, bo się zadławisz!
- Ale ja tylko…
- Co tylko, co tylko?! Ty tylko szukasz świeżej dziury tak? Moja już ci nie wystarcza? Obiecałeś, że ja i tylko ja!!! Wal się!!!
Prakseda rzuca telefonem o posadzkę i wychodzi z kuchni. Bożydar przerażony, podnosi potłuczony telefon z podłogi.
- Kotku?! To nie jest tak jak myślisz!
- Pocałuj mnie w dooopę!!!
- Z przyjemnością.
c.d.n.
Przemysław Trenk



Komentarze