Nieidealny świat
- 18 sty
- 2 minut(y) czytania
Mój świat, pozbawiony czerni i bieli. Pełen innych barw. Nieskończonej kombinacji kolorów na palecie mistrza zwanego "życie". Jeszcze do niedawna, dominującymi kolorami były wszelkie odcienie szarości. Dziś najszerszą gamę przedstawia róż i czerwień. W różnych odcieniach. Większości z nich nawet nie potrafię nazwać. Zresztą wydaje mi się, że nie ważne są tu nazwy a sam obraz który przedstawiają. A na nim jest wszystko co przedstawia chociażby jabłko, poezję, czy miłość jaką darzę moją Beti i ukochaną Mamunię, Teściową, Ojca i Teścia. Na mojej palecie nie ma dwóch takich samych kolorów i żadnych skrajności. Ciekawym jest fakt, że życie postanowiło ubarwić mi życie
W to wszystko wmieszał się jeszcze kontrast. Wyraźny lub mniej. Czasem zauważam jak próbuje pokazać mi, że bez czerni też jest fajnie. Uwielbiam barwy, kolory, różne tła na których egzystuje moja dusza. Mój świat tęczowy, pełen sprzeczności, niedociągnięć, niedomalowań. On pachnie prawdą o mnie. Jest jedynym takim światem na świecie. Nienawidzę idealności, poukładania, porządku alfabetycznego. Czy istnieje doskonała czerń i doskonała biel? Koło Yin Yang jest oczywistą i jedyną odpowiedzią na to pytanie. Nienawidzę regularności i wszystkich tych doskonałych rzeczy. Wiem, że istnieją. Inaczej nie mógłbym odróżnić dobra od zła a Boga od diabła. Nienawidzę skrajności i oczu które je dostrzegają. Myśli ubierają je w słowa, malując pod ołowianymi powiekami wypaczony ich obraz. Nienawidzę stępionych głupotą umysłów, wierzących, że są doskonałe. Ich wiara nadaje im bezkształtny kształt, formę i barwę, dzięki czemu stają oczywiste.
Gardzę tym wszystkim. W moim świecie nie ma skrajności. Zastanawiam się jak człowiek mógłby żyć idealnie, skoro sam nie jest idealny. Jak na świecie może istnieć idealna biel, lub czerń? Przecież sam świat nie jest idealny. Jego idealność jest tylko wytworem naszej wyobraźni. Wytworem bardzo nudnym. Nigdy nie będzie interesujące coś co jest idealne. Zatem nie przenoście mnie na siłę do świata czarno - białego! Mój umysł nigdy nie zaakceptuje takiej abstrakcji. Podda się i umrze razem z moim nieidealnym ciałem. To tak jakby nakręcić nowy film na mocno nadgryzioną zębem czasu taśmę. Chcę oglądać żywe obrazy, normalnych ludzi i normalny, nieidealny świat. Czy bogowie mają prawo być tylko czarni lub biali? Jaki sens miałaby wiara w nich? Jak można czcić coś co jest niezrozumiałe?
W moim mniemaniu bogowie też mają barwy, są różnokolorowi. Spoglądam na mój świat pełen barw. Jak na palecie mistrza "życie". Nie chcę innego.
Przemysław Trenk



Komentarze