Miętówka o smaku dziegciu - epilog 😊😊😊
- trenku

- 14 lis
- 1 minut(y) czytania
Pijaczek(taki sam jak ja) powiedział do mnie:
- Na nas już pora. Czas się zbierać. Teraz wszystko zależy od ciebie mój nieznajomy.
- Idziesz już? - spytałem z nutą smutku w głosie.
- Tak. Ja i mój kot mamy jeszcze sporo zagubionych dusz, którym trzeba wskazać drogę. Ty musisz podążać tą drogą, którą wybierzesz. Wiem, że wybierzesz właściwą.

Pijaczek uścisnął moją dłoń i ruszył przed siebie. Za nim podążył jego kot. Gdy byli już w pewnej odległości od ławki na której siedzieliśmy, dostrzegłem poświatę, która otaczała zarówno jego jak i kota. Obok nich zaś dostrzegłem uśmiechniętą postać mojego ojca. Pokiwali mi ostatni raz na pożegnanie i rozpłynęli się w powietrzu. Od tamtego spotkania minęło dokładnie cztery lata. Do dzisiaj nie wiem kim był ten pijaczek, kim był gadający kot i skąd przy nich wzięła się postać mojego ojca. Wciąż się nad tym zastanawiam. Może to był anioł? Może sam Bóg? Chcę tak właśnie myśleć i wciąż się staram. Wybrałem właściwą drogę. Jestem na jej szczycie. Wiele razy potykałem się po drodze, miałem poranione stopy, chwile zwątpienia czy dobrze wybrałem. Ale widok z samego szczytu wart był tego wszystkiego. Piszę do Was słowa tej wydawałoby się niewiarygodnej opowieści, siedząc pod rozłożystym dębem a obok stoi moja ukochana Żona i wstawia mi znaki interpunkcyjne.
P.S. Miętówki znów smakują słodko i orzeźwiająco😊😊😊
Koniec

Komentarze