Miałem sen
- trenku

- 12 gru 2025
- 3 minut(y) czytania
Zawsze wydawało mi się, że sny są odzwierciedleniem tego czego pragniemy, o czym marzymy i co chcielibyśmy osiągnąć. Nasza podświadomość w trakcie snu podsuwa nam obrazy, które mają naprowadzić nas na ścieżkę do osiągnięcia upragnionego celu. Jeśli chodzi o moje sny, to jeden utkwił mi w pamięci tak głęboko, że postanowiłem go opisać możliwie jak najbardziej szczegółowo.
Tamtego dnia położyłem się do łóżka jak zwykle około 22.00. Zanim Morfeusz położył mi na powieki swoje dłonie, czytałem bardzo ciekawą i wciągającą książkę. Po upływie godziny moje powieki stały się ciężkie, dając mi znać, że pora na sen. Odłożyłem książkę na nocny stolik i zamknąłem oczy. Po kilku minutach to, co na zewnątrz przestało istnieć. Przyszedł sen. Bardzo dziwny i surrealistyczny.
Siedziałem w pokoju oświetlonym płomieniem świecy, która stała na jego środku. Nie było w nim żadnych mebli, dywanu, drzwi i okien. Miałem wrażenie, że siedzę we wnętrzu kostki do gry. Ściany były porośnięte bluszczem. Na jednym z liści siedział wielki pająk, nie wiedzieć dlaczego, byłem przekonany, że ma na imię Heweliusz. Przyglądał mi się z zaciekawieniem, a ja nie mogłem oderwać od niego oczu. Po chwili zszedł z liścia i skierował się w moją stronę. Miałem ochotę uciec w kąt tego czegoś, co nazwałem kostką do gry, ale nie mogłem się ruszyć. Pająk wspiął się po mojej nodze i usiadł na udzie. Wyciągnął przednie odnóża i nagle odezwał się do mnie ludzkim głosem.
- Za co tu siedzisz?
Byłem oszołomiony. Pająk mówi ludzkim głosem! Odchyliłem tułów do tyłu w obawie, że pająk będzie chciał mnie ugryźć i niepewnie odpowiedziałem.
- Nie wiem. Wydaje mi się, że jestem jakby wewnątrz mojego snu.
- Nie wydaje ci się. Jesteś w swoim śnie. Witaj w kostce do gry w kreowanie rzeczywistości.
- W kostce do gry?
- Tak. Jesteś wewnątrz kostki do gry. Zaskoczony?
- Nie wiem, co powiedzieć. Na czym polega ta gra w kreowanie rzeczywistości?
- Zamknij oczy.
Posłusznie zamknąłem oczy jak nakazał pająk Heweliusz.
- Widzisz na ścianach figury geometryczne?
- Tak. Jest tu trójkąt równoboczny, kwadrat, koło, romb, trapez i sześcian. Tylko ten ostatni ma jakieś symbole - odpowiedziałem.
- To sześcian Metatrona. Ten symbol ma wielką moc. Wybierz w myślach jedną z tych sześciu figur. Nie otwieraj oczu.
Pomyślałem o trójkącie.
- Wybrałeś?
- Tak.
- Możesz otworzyć oczy.
Gdy je otworzyłem na ścianie naprzeciwko mnie ukazał się trójkąt. Na każdym z jego boków stała postać ubrana w złote szaty. Pająk odwrócił głowę i spojrzał na ścianę.
- To trójkąt trzech cesarzy. Każdy z nich odpowiada za twoje ukryte marzenia. Ale tylko jeden może pomóc ci je zrealizować. Przyjrzyj się im dokładnie i wybierz.
Przypatrywałem się w zdumieniu postaciom trzech cesarzy. Mój wybór padł na tego, który stał u podstawy trójkąta.
- Wybrałem.
- Zatem, który z tych trzech cesarzy, twoim zdaniem, może spełnić twoje marzenia? - spytał pająk Heweliusz.
- Ten który stoi u podstawy trójkąta.
Pająk wypuścił nić w stronę wybranego przeze mnie cesarza i po dwóch sekundach siedział już obok niego.
- Zamknij oczy.
Na powrót je zamknąłem i po chwili znalazłem się w pociągu. Pomyślałem, że czeka mnie kolejna przygoda. Tym razem kolejowa przygoda. Siedziałem w pustym przedziale. Poczułem smutek z racji tego, że siedzę tu sam. Wkrótce dosiadł się wysoki facet. Zatem nie byłem już sam w przedziale i liczyłem na to, że mój smutek umknie, co też stało się kilka chwil później . Facet był małomówny i koszmarnie brzydki. Próbowałem zacząć rozmowę.
- Dzień dobry. Dokąd pan jedzie?
Niechętny troglodyta milczał i gapił się w okno. Nie odezwałem się już do niego. Obaj gapiliśmy się na mijający za oknem pociągu krajobraz. Postanowiłem wyjść na korytarz i rozejrzeć się po przedziałach. W jednym z nich siedział piżmak i reszta jego piżmakowej rodziny. Jedli młode pędy tataraku. Żaden z nich nie zwrócił na mnie uwagi. Pomyślałem wówczas, że nadeszła czarna godzina mojej samotności, w tym pociągu z trzema wagonami.
Nagle przede mną wyrosła tajemnicza postać. To Tezeusz pyta o drogę i o to, czy jadę w tym samym kierunku. Odpowiedziałem, że zapewne tak. Jedziemy w tym samym kierunku. Spojrzał na mnie z ukosa i tupnął nóżką, jakby był zły, że jedziemy razem w tym pociągu. Wróciłem do swojego przedziału. Wysokiego troglodyty już nie było. Mimo tego zdawało mi się, że wciąż siedzi milczący przy oknie. W uszach bębnił mi dziwny dźwięk. To był odgłos butów. Obudziłem się z przeczuciem, że byłem w tym śnie, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Gdzieś z tyłu głowy szuranie nie ustawało.
Przemysław Trenk



Komentarze