Cieszmy się chwilą😊😊😊
- 7 minut temu
- 3 minut(y) czytania
Znajdziesz mnie pod kamieniem na łące, pod makatką na ścianie, w kropli deszczu, w wierszach i wszędzie tam gdzie...
Zresztą nieważne. Napisałem to tylko dlatego, aby w tłumie nie można było pomylić mnie z nikim innym.
Tak sobie siedzę i rozmyślam. Przyszła mi do głowy pewna opowieść, która być może kiedyś stanie się motywem przewodnim mojej kolejnej książki. Pod warunkiem, że ukończę pierwszą. A może stanie się kanwą jakiegoś scenariusza filmowego? A może zwyczajnie ktoś kiedyś napisze o tym wiersz. Fajnie byłoby obejrzeć film który zrealizowano na podstawie mojego scenariusza, opowieści, wiersza. Takie marzenie na pogodny wieczór.
Niebo dziś podarowało mi swój błękit. Wyjdę wieczorem na taras, poszukać spadających. Może jedna zbłądzi i... Może? Przejdźmy do opowieści
Siedzę w fotelu bujanym z tykwą Yerba Mate. Słucham Freddie'go i jego Barcelony. Głos Montsy i mr.Bad Guy sprawia, że wieczór obraca się wokół motywu miłości. Miłości fizycznej, dotykalnej i odczuwalnej wszystkimi zmysłami. Wieczór z obrazem twojej twarzy namalowanej na portrecie, który zawisł naprzeciw moich oczu.
Ciekawe czy znasz to uczucie?
Uczucie pełni życia, pełni istnienia. Uczucie bycia centrum wszechświata, albo bycie nim. Bycie wszechświatem. Zamykam oczy i wyobrażam sobie, że jedziemy samochodem. Siedzisz obok mnie. Z lubością słuchamy radia. Ulubiona stacja puszcza jedną z tych melodii przy których poprawiasz się w fotelu. Unosisz swoje smukłe ciało i rozluźniasz atłasową apaszkę na szyi. Zmysłowo zaczynasz gładzić się po aksamicie swojej skóry, poprawiasz włosy. Dobrze wiesz, że są idealnie ułożone, ale z premedytacją zmuszasz mnie abym na chwilę oderwał wzrok od przedniej szyby. Dotykasz skroni i czujesz przez ten ułamek sekundy gdy spotykają się nasze oczy, krew pulsuje szybciej. Przez głowę przepływa tysiące myśli, wspomnień i pragnień ozdobionych miarowym oddechem, idealnie zgranym z rytmem serca. Piosenka w radiu sprawia, że zatrzymuję się na parkingu uroczego hoteliku, który zachęca szyldem z napisem "Hotel zwany pożądaniem". Mam wolne miejsce więc pospiesznie parkuję auto.
Recepcjonista oznajmia, że mamy wolny pokój z widokiem na las i jezioro w oddali. Wchodzimy po schodach. Celowo opóźniam krok aby podziwiać krągłości twoich pośladków. Wspinasz się na piętro z gracją kozicy przeskakującej skalne półki. Marzę żeby do naszego pokoiku były jeszcze trzy, cztery piętra. Chcę zatrzymać tę chwilę. W końcu stajemy oboje przed wejściem do pokoju. Opatrzono go numerem trzynaście. Hmmm. Może nie będzie aż tak źle? Dziś mamy niedzielę więc jest szansa. Wchodzimy do środka. Sprawdzam łazienkę. W skrytości ducha marzę aby nie było wanny. Otwieram drzwi. Wróżki jednak istnieją, a przynajmniej w moim świecie. Nie ma wanny. Jest za to duży prysznic dla dwojga i sporo miejsca aby uklęknąć przed nią i...
Nie czekamy dłużej. Zrzucamy ciuchy z dziecinną łatwością i pospiesznie wchodzimy pod prysznic. Zadziwiające, że nie musimy czekać aż zleci zimna woda. Odkręcam kurki i kolejny cud. Woda idealnie dostosowuje swoją temperaturę do naszych nagich ciał. Pozwalam aby obmyła twoje ciało i klękam przed tobą aby posmakować jej kropel zastygłych na twoim łonie. Chwytam cię za kostki. Jestem panem sytuacji. Mam wrażenie, że świat się zatrzymał, że twoje kostki to kostki Nefertiti. Wplatasz palce w moje włosy i....
Po chwili pościel pachnąca jaśminem i nutką dekadencji. Miłość. Miłość tak spełniona i tak nieprzyzwoicie gorąca, że jest nam głupio przed innymi gośćmi hoteliku. W końcu ściany mają uszy. Zanim opadniemy spełnieni na wygniecioną pościel, spoglądam przez okno. A tam migają światła samochodów mijających hotelik. W nich niczego o nas niewiedzący ludzie plotkują przez telefony komórkowe, niektórzy jedzą popcorn, tulą się do siebie albo krzyczą na partnerów. Jesteśmy częścią tej chwili. Usadawiamy się wygodnie na tarczy zegara i spoglądamy na świat. Rano będzie zupełnie inny. Może zacznie padać? Ulicą przejedzie karetka, bo ktoś akurat rzuci palenie, nieuważna blondynka gwałtownie zahamuje, zapominając, że deszcz może ograniczać widoczność. A my?
A my zapisaliśmy już kartę historii tej nocy. Cieszmy się małymi radościami. Jutro mogą się zawieruszyć w labiryncie splątanego monotonią dnia.
Przemek Trenk









Komentarze