top of page

A wszystko przez tulące się konie❤️❤️❤️

  • 28 sty
  • 2 minut(y) czytania



Równo o piątej popołudniu, po dwóch dniach nareszcie przestało padać. Słońce nieśmiało przebijało się przez chmury i postanowiłem, że zabiorę moją pacjentkę na spacer. Świeże powietrze zawsze dobrze działa. Przygotowałem herbatę miętową, kilka karmelków, założyłem na uszy słuchawki z muzyką relaksacyjną i wyruszyliśmy na tamte łąki, na których byliśmy ostatnim razem, gdy udało mi się znaleźć samotne bajorko ukryte między drzewami.

Po drodze minęliśmy supermarket, samotne i stare kamienice, zakątek leśnych paprotek, kilka uschniętych drzew, widoki cudnych dolin, które za każdym razem wywołują u mnie stan jakbym był "na haju". Spacerując leśnym duktem, rodem z Hogwartu, naprzeciw nam wyszła młoda sarna. Spojrzała na mnie, na moją babinkę i powoli odeszła. Zatrzymaliśmy się i odprowadziliśmy ją wzrokiem za wysokie wzgórze. W moich uszach akurat brzmiał utwór Kenny'ego G "Sentimental". Ruszyliśmy dalej. Po jakiś pięciu kilometrach spaceru ścieżką pośród wysokich sosen, znaleźliśmy ławkę. Usiadłem na niej a wózek z moją babinką ustawiłem tuż obok, tak aby chwytała promienie słońca, które przebijało się przez gęste gałęzie drzew. Oboje delektowaliśmy się śpiewem ptaków i tą chwilą gdy wszystko dookoła traci znaczenie. Nic nie jest ważne. Liczy się tylko tu i teraz.

Spojrzałem na moją babinkę i nie mogłem oderwać od niej oczu. Jej uśmiech zapamiętam do końca życia. Była jak dziecko które dostało zabawkę o której marzyło. Odwróciłem głowę i mimowolnie mój wzrok powędrował na wzgórze skąpane w słońcu. Dojrzałem tam dwa piękne konie, które tuliły się do siebie. Wstałem z ławki i odwrócony do babinki plecami, obserwowałem tę cudną scenę. Po policzkach popłynęły łzy. Tak bardzo chciałem aby Beti była teraz blisko mnie. Aby mogła zobaczyć to co ja widzę. Odczekałem aż konie zajmą się skubaniem trawy i spojrzałem na moją babinkę. Ona wyciągnęłą do mnie ręce w geście prośby, abym się nad nią pochylił. Mając wciąż oczy w wilgotnym miejscu, pochyliłem się a ona obtarła mi łzę i pogłaskała po policzku.

I wtedy dotarło do mnie, że to nie jest kolejna pacjentka którą przyszło mi się opiekować. Więź która między nami powstała jest trudna do zdefiniowania. Wiecie co? Kochałem i nadal kocham tę starowinkę i każdy dzień spędzony z nią. To prawdziwa magia. Magia bliskości i bycia dla kogoś wszystkim. Wiem, że Ona spogląda na mnie z nieba i...

A na tamtym spacerze moja Carla była dla mnie całym światem.


Przemysław Trenk

 
 
 

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń

Polityka prywatności

  1. Administratorem danych osobowych jest właściciel strony Przędza Słów.

  2. Dane osobowe zbierane są wyłącznie w celu realizacji usług, kontaktu z użytkownikiem oraz działań marketingowych, jeśli wyrazisz na to zgodę.

  3. Dane nie są udostępniane osobom trzecim, z wyjątkiem podmiotów uprawnionych na podstawie przepisów prawa.

  4. Masz prawo dostępu do swoich danych, ich poprawiania oraz żądania usunięcia.

  5. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do korzystania z niektórych funkcji strony.

  6. Strona korzysta z plików cookies w celu poprawy jakości usług i analizy ruchu.

  7. W sprawach związanych z ochroną danych osobowych możesz skontaktować się poprzez formularz kontaktowy na stronie.

Kontakt

Przędza Słów

 

© 2025 by Przędza Słów. Powered and secured by Wix

 

bottom of page