Tęsknota za miłością, której nigdy nie miałeś – prawo do pragnienia
- Agnieszka Dyszak

- 10 lis
- 2 minut(y) czytania
„Ludzie mówią, że nie można tęsknić za czymś, czego się nigdy nie miało. To nieprawda. Przez całą noc człowiek marzy o tym, czego nie ma. A potem przez cały dzień cierpi z tego powodu.” — pisze Caroline Graham w „Wiernej do śmierci”.
Te słowa otwierają przed nami nowe spojrzenie na tęsknotę. Nie jest ona jedynie wspomnieniem czy żalem za tym, co utraciliśmy, ale także pragnieniem czegoś, czego nigdy nie doświadczyliśmy — emocją, która tkwi w nas głęboko, w formie niedosytu i otwartej rany serca.
„Jest oczywiste, że można tęsknić za czymś, czego się nigdy nie miało, za kimś, kogo się nie spotkało, lub za czymś, czego się nigdy nie poznało. Możesz tęsknić za własnym życiem, widząc, że przemknęło obok ciebie.” — Jonas Gardell w pełni potwierdza, że tęsknota to naturalne prawo każdego człowieka, zwłaszcza tęsknota za miłością, która nigdy nie pojawiła się w naszym życiu.
Miłość nie jest jedynie uczuciem posiadania — to fundamentalna potrzeba istnienia. Pragnienie bycia kochanym, ale też kochania. Brak tej sfery w życiu nierzadko rodzi głęboki smutek, żal i przygnębienie, często bez jasnej przyczyny, której nie potrafimy nazwać.
Czasem jednak życie odmawia nam przyjęcia tej miłości — przez różne bariery: rodzinne obowiązki, lęki, traumy, które zamykają serce, mimo jego pragnień. I wtedy rodzi się pytanie: czy istnieje ścieżka wyjścia z tego bólu?
Ratunek zaczyna się od uważności wobec siebie i odwagi, by przyznać przed sobą, że tęsknota za miłością jest prawdziwa i ważna. To pierwszy krok do uzdrowienia. Miłość można zacząć od miłości do samego siebie — od akceptacji tej tęsknoty i łagodzenia niewidzialnej rany. To trudna droga, ale możliwa i konieczna, by odnaleźć spokój i pełnię życia.
Słowa Caroline Graham i Jonasa Gardella dają klucz do zrozumienia tej paradoksalnej tęsknoty — za czymś, co mimo że nigdy nie było nasze, stanowi istotną część nas samych.
Agnieszka Dyszak


Komentarze