Ona, kot i kruki
- 17 sty
- 1 minut(y) czytania
Dotyk zawieszony w powietrzu jak płatek śniegu, który nagle zapragnął powrócić w przydymioną biel nieba. Tam, gdzie wszystkie (od)cienie bieli przenikają się, nie tracąc nic ze swojej indywidualnej barwy. Ale powrót okazuje się niemożliwy i zabłąkany płatek spada na dach drewnianego domu, stapiając się z innymi w chłodną otulinę. Światła domu jeszcze wygaszone czekają na mroczne historie w chrapliwym, szorstkim języku. Kot prycha z dostojną irytacją. Ona uchyla okno i prosi o happy end. Na darmo. Urażone, nastroszone ptaki milkną tuż przed finałem jak zaklęte widma.
Deszcz topi śnieg w słone smugi. Kot zwija się w kłębek na pościeli w koty, a ona wciąż stoi w coraz ciemniejszym, łzawiącym oknie. Chłodne palce zapisują na szybie Imię. Rozżarzone krople parzą opuszki. Tęsknota jest jak deszcz. Wypływa z krwiobiegu karminową rzeką na spotkanie nocy. Z niezmierzonych przestrzeni wznosi się
w popielaty wszechświat. Nieustannie wzrasta . Potem prosto nieba spada na prowincjonalne miasto z pretensjami do metropolii. "Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu, kiedy ulice biegną witać ranek," a ona w oknie po bezsennej nocy z ziarnami maku i gorczycy na języku, czeka, cała jest czułym czekaniem. Kot łasi się do bosych stóp. W szparze między deskami parkietu dwa lśniące pióra krucze. Za oknem przeciągłe krakanie.
Zagęszczona tęsknota" płynie całymi rzekami.
Beata Nicoś ©Jummanah
Cytaty pochodzą z wiersza R. M. Rilkego "Samotność". W tekście występują też bezpośrednie nawiązania do tego wiersza.



Komentarze