O wolności, która nie oddala
- Beata Zdybał

- 11 paź 2025
- 1 minut(y) czytania

„Bliskość to nie zatrzymywanie się na siłę – to odwaga, by odejść, jeśli trzeba.” – Beata Zdybał
Wielu z nas wierzy, że miłość to jedno — dwie dusze złączone na zawsze, jeden oddech, wspólne serce. Brzmi pięknie, prawda? Tylko że czasem ta poetycka wizja zamienia się w pułapkę. Bo gdy próbujemy stopić się w jedno, zamiast być razem, po prostu gasimy siebie nawzajem.
Prawdziwa bliskość nie polega na zlepianiu się na siłę – to raczej sztuka spotkania. To świadomość, że mogę odejść, ale wybieram zostać. Że mogę milczeć, a mimo to chcę rozmawiać. Że moja wolność nie jest przeciwnikiem naszej miłości, lecz tlenem, którym ona oddycha.
Znamy to, prawda? Wiele związków nie kończy się dlatego, że ktoś przestał kochać. One po prostu rozpadają się, gdy ludzie przestają być sobą. Zamiast dwóch wolnych osób, mamy dwa lustra odbijające tylko własne odbicie – w niczym niespełnione, puste.
Miłość potrzebuje silnych, wolnych ludzi, którzy mają dokąd wracać – do siebie nawzajem i do siebie samych. To nie jest o oddalaniu się, raczej o niezatracaniu się. Kochać nie znaczy trzymać kurczowo – to znaczy ufać. I to właśnie zaufanie jest prawdziwą formą wolności.
Miłość, która daje przestrzeń, nie słabnie. Dojrzewa. Staje się spokojna niczym morze, które nie musi już burzyć fal, by istnieć.
Beata Zdybał
Piszę o subtelnej równowadze między bliskością a wolnością — o sztuce pozostawania sobą, nie zatracając drugiego człowieka. Wierzę, że miłość to nie trzymanie za rękę, lecz dawanie przestrzeni, by razem oddychać tym samym niebem.



Komentarze