Kasia Dominik
- Agnieszka Dyszak

- 27 paź 2025
- 1 minut(y) czytania
Przemoc w miękkich słowach
Nie trzeba krzyczeć, aby ranić.
Wystarczy milczenie w odpowiednim momencie,
spojrzenie dłuższe niż bagnet,
zdanie, które znaczy mniej, niż nic.
Żyjemy w epoce zaciśniętych dłoni
w kieszeniach kurtki z sieciówki
i zębów zaciśniętych nie ze złości,
ale z chęci przetrwania w uśmiechu.
Agresja już nie musi być krwią na kostkach.
To może być celowe niezrozumienie,
komentarz wrzucony mimochodem,
odsunięcie się nie o krok, a o światopogląd.
Pokój, którym się chlubimy,
często ma twarz biernej wojny —
na ekranach, w komentarzach,
w spojrzeniach, które są jak szkło.
Nie musimy się bić, żeby nie słuchać.
Nie musimy niszczyć, żeby zniszczyć.
W dobie agresji bez agresji
najgłośniejsza jest cisza przed rozmową,
której już nie będzie.



Komentarze