Ekwilibrystycznie
- 5 paź 2025
- 1 minut(y) czytania
"Bądź zostań jeszcze chwilę moment
Płonę płonę płonę płonę
Zimnym ogniem czarnych słońc"
/Samba przed rozstaniem - Vinicius de Moraes, tłum. Jonasz Kofta/
podobno zastosować w wierszu łzę unikając banału
potrafią tylko najlepsi mistrzowie odległych rozkojarzeń
a i im nie zawsze się to udaje bo "jesieni rdza i śmierć"
zużyły się nie tylko sentymenty ckliwości romantyczności
ale też paradoksy oksymorony auto-i-nieauto-ironie
ciekawsze jest słowo aorta chociaż krew też już zaśniedziała
rdzawo czyli banalnie no może nie do końca bo śniedź jest zielona
jak zaawansowana pleśń w serze pleśniowym sięgająca oka błękitu
tymczasem łza się maże cieknie siąpi spada z oka jak perła oczywiście
bo perły to łzy a "łzy to
płatki serca" zbanalizowanego do granicy z przeponą
przepona jest oki może boleć kurczyć się rozszerzać weltschmerzyć
nawet werterzyć w żółtej kamizelce strzelić sobie w przeponę
to jest coś - normalnie harakiri po europejsku a łzy wciąż
to swoje kap kap chlip chlip siąk siąk ne me quitte pas "bądź pro -
szę cię na rozstań moście" ble jakie to kurwa niedopieprzone
łzo łzawiąca liźnij języka ulicy zamiast solić ziemię
no już
"kap kap płyną łzy" a może kamienie "w łez kałużach ja i ty..." ukamieniowani
w kamieniołomie ech plącze się po mózgu zaraza jakaś łzawa jak melodramat



Komentarze