Depresja i twórczość - osobisty głos poety
- 7 paź 2025
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 23 lut

Depresja i twórczość — osobisty głos poety
"Poeci nie zabijają." Ten słynny cytat Vladimira Nabokova zawsze do mnie wraca, kiedy myślę o tym, jak depresja i trudne emocje kształtują moją twórczość. Sama odczuwam ciężar choroby, a pisanie wierszy bywa dla mnie sposobem na wyrzucenie z siebie tego bólu — często związanego z doświadczeniami z dzieciństwa.
Ciemność jako impuls do tworzenia
Depresja jest bardzo trudnym towarzyszem, ale paradoksalnie to w jej cieniu pojawia się prawdziwy głos pisarza i poety. Kiedy wszystko w środku krzyczy, gdy trudno odnaleźć sens, słowo staje się moją liną ratunkową. Dzięki niemu mogę opisać to, co niewyrażalne, a czasem nawet dotykać spraw ostatecznych.
Pisanie jako terapia
Dla mnie pisanie to nie tylko sztuka, to także forma terapii. To moment, kiedy mogę przyznać się do swoich zmagań, spojrzeć na nie z dystansu i próbować się z nimi pogodzić. Pisząc, wyrzucam z siebie wszystko, co najgorsze i złe, ubieram te uczucia w jakąś historię, przyglądam się im dokładniej. Dzięki temu zyskuję dystans i trochę więcej potrzebnego spokoju. Poruszyłam w nich temat samobójstwa, który bywa bardzo bliski osobom zmagającym się z depresją, ale jednocześnie w tym tekście przekonuję także samą siebie, że samobójstwo jest najgorszym możliwym wyjściem. Bo choć może się wydawać ucieczką, to w rzeczywistości potwornie krzywdzi nie tylko nas samych, lecz także tych, którzy nas kochają.
Wspólnota bólu i nadziei
Uważam, że literatura powstała w takim stanie jest prawdziwa i potrzebna. Ponieważ dzięki niej inni mogą poczuć się mniej samotni, znaleźć w tekście kogoś, kto zna ich ciszę. To ważne, by nie romantyzować depresji jako twórczego geniuszu, ale docenić, jak pisanie pomaga przełamać milczenie i wesprzeć w trudnych chwilach.
"Poeci nie zabijają" — dla mnie słowa Nabokova są przypomnieniem, że choć depresja potrafi niszczyć, słowo może ratować. I że każde uczciwe, szczere zdanie ma moc rozświetlić choćby na chwilę najgłębszą ciemność.
Chcę podzielić się także własnym tekstem, który powstał z mojej walki z ciemnością i jest przypomnieniem, że choć myśli bywają trudne, wybór życia i pamięć o bliskich są silniejsze.
Proza poetycka autorki
Podobno śmierć samobójcza rozsadza serca bliskich jak burza, rozpruwa je na strzępy ciszy, w której ból staje się ostrzejszy, bardziej palący, trudniejszy do ukojenia.Podobno w duszy dziecka pozostają ślady – głębokie jak wąwozy wyryte przez ulewny deszcz, rowy, których nie zasypie czas, blizny, które płoną przez całe życie, odciskając się na każdym uśmiechu, na każdym oddechu.
Już nie myślę o tym, jakby to było, gdyby wszyscy „oni” zniknęli z mojego świata jak mgła rozwiana przez wiatr, odeszli bez pożegnania, umarli cicho bez echa. Nie, już nie snuję tych myśli.
Samobójcza śmierć (nie) kusi mnie już swoim szeptem – chyba, tak mi się wydaje, bo przecież dziecko zostałoby z tą wypaloną wyrwą w sercu i w myślach, z ciężarem, którego nie uniesie żadne ramię.
Więc nie, chyba nie, raczej nie. Może śmierć inna – taka, co przychodzi niepostrzeżenie, jak cień w słoneczny dzień, przypadkiem, niechcący, może przez zaniedbane zdrowie, może przez zmęczenie ciała. Ale zdrowie mam dobre, a przy każdych badaniach czuję rozczarowanie, że nie umieram na raka, że życie wciąż się tli, choć jest ciężarem.
Chciałabym odejść we śnie, spokojnie, płynąć cicho przez noc jak łódź po bezwietrznej wodzie – bez winy, bez żalu, bez poczucia, że znów kogoś zawiodłam. Ale wiem, że nawet wtedy nie będzie mi lżej, a tak bardzo chciałabym, by ten ciężar był choć odrobinę mniejszy.
Czas pokaże, może nie będzie aż tak źle, może los przyniesie ukojenie, a rozpacz nie będzie tak głęboka, jak się boję. Bo czyja to rozpacz i za kim? Przecież jestem tak bardzo niewystarczająca.
Agnieszka Dyszak



Jeśli jakakolwiek twórczość działa terapeutycznie, to wypada tylko się cieszyć i korzystać. Z korzyścią dla siebie i innych. Lub odwrotnie.
Jako terapeuta, behawiorysta
i pedagog z zawodu powinienem mieć co do tego stuprocentową pewność.
Ale - w myśl znanego przysłowia - szewc bez butów chodzi.
Sam mam zdiagnozowane PTSD, depresja jest w moim przypadku jednym z objawów wtórnych.
Czy poezja pomaga mi w jakiś sposób?
Niewątpliwie tak.
Czy moje własne teksty są dzięki temu bardziej wiarygodne, lepsze, głębsze...?
Tu bym się już nieco zastanowił.
Osobiście bardziej skłaniam się ku temu, co na temat tworzenia powiedział niegdyś bodajże Kurt Cobain (nie jestem pewien) na pytanie czy uzależnienie, zaburzenie lub jakakolwiek choroba wpływa na głębię i wiarygodność przekazu.
Czy dzięki np. używkom…