Danuta Sut-Karykowska
- 26 minut temu
- 4 minut(y) czytania
Danusia Sut-Karykowska, absolwentka filologii romańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, z pasji poetka i tłumaczka poezji, dzieli się swoją drogą twórczą – od wierszy okolicznościowych po nagrodzone utwory i przekłady francuskie. Jej wiersze i opowiadania ukazały się w antologiach Fundacji Poetariat oraz pismach „Bezkres” i „Ypsilon”. Laureatka II nagrody w 29. Głogowskich Konfrontacjach Literackich (2023) oraz I miejsca w III Ogólnopolskim Konkursie „Liryczny Świebodzin” (2025). Od trzech lat w grupie Mundus Poeticus.
1. Początki i inspiracje
Danusiu, pamiętasz moment, kiedy poezja naprawdę Cię „złapała”?
Czytam wiersze „od zawsze”, brałam udział w konkursach recytatorskich, więc poezja jest we mnie od najmłodszych lat. Moje pisanie to długa historia – zaczęło się od wierszy dla Mamy, pierwszych sympatii (które nawet nie wiedziały, że nimi są) oraz dla rodziny. Pisałam też krótkie opowiadania, co zostało mi do dziś.
Droga do tworzenia poezji nie tylko okolicznościowej wiodła przez tłumaczenia wierszy innych autorów – najpierw na własne potrzeby i do pracy dydaktycznej z francuskiego na polski, później we współpracy z głogowskim poetą Krzysztofem Jeleniem oraz dwukrotnie z wydawnictwem Poetariat Magdaleny Kapuścińskiej z polskiego na francuski. Ogromną potrzebę podzielenia się emocjami poczułam po śmierci Taty i wtedy trafiłam do grupy Mundus Poeticus. Zdziwiło mnie, że tyle osób publikuje poezję na Facebooku i jak przychylnie przyjęto moje wiersze. To podwójne zdziwienie towarzyszy mi do dziś.
Czy studia z romanistyki miały wpływ na to, jak dziś słyszysz i tworzysz język poetycki?
Myślę, że każde doświadczenie życiowe, każda przeczytana książka czy obejrzany film wpływa na naszą wrażliwość artystyczną. Studia na filologii romańskiej dały mi obcowanie z literaturą największych poetów francuskich i kulturą krajów frankofońskich. Język francuski – wraz z włoskim, którego też się uczyłam – jest dla mnie ideałem śpiewności, harmonii i piękna.
Którzy poeci – francuscy lub polscy – są Ci szczególnie bliscy?
Z francuskich wymieniłabym Charles’a Baudelaire’a, Paula Verlaine’a, Arthura Rimbauda i Alphonse’a Lamartine’a – za bogactwo języka, różnorodność treści, melodyjność i doskonałość formy. Polskich jest więcej: od Asnyka i klasyków, przez Różewicza, Herberta po Wisławę Szymborską i ks. Jana Twardowskiego – za prostotę i celność. To trudny wybór, zwłaszcza wobec wielu współczesnych poetów wartych uwagi.
2. O pisaniu i tłumaczeniu
Co daje Ci większe spełnienie: pisanie własnych wierszy czy tłumaczenie cudzych?
Tłumaczenia traktuję jako wyzwanie i pracę, dające ogromną satysfakcję. Ale – jak napisałam w jednym z moich wierszy – to trochę jak „pieszczenie cudzych słów”. Moje emocje, przemyślenia i niezgody są przede wszystkim w moich własnych tekstach.
Jak wygląda Twój proces pracy nad przekładem – zaczynasz od sensu, rytmu czy emocji?
Zaczynam od wielokrotnej lektury wiersza – po cichu i na głos. Muszę go zrozumieć i poczuć. Potem bywa różnie: czasem tłumaczenie przychodzi samo, słowa układają się w obrazy, nawet rymy same wpadają. Uwielbiam ten stan, kiedy wiersz wydaje się napisany po to, by go przetłumaczyć. Najczęściej to jednak ciężka, lecz twórcza i wzbogacająca praca.
Czy w tłumaczeniach zdarzało Ci się „zdradzić oryginał”, żeby lepiej oddać ducha wiersza?
Może nie zdradzić, ale mam nauczycielskie zapędy, by coś poprawić (śmiech). A serio: często trzeba użyć innych symboli, obrazów i słów, by francuskojęzyczny czytelnik zrozumiał i poczuł ducha wiersza. Mamy inne odniesienia kulturowe – historyczne, literackie czy poczucie humoru. To najtrudniejsze w pracy tłumacza. Największym komplementem jest, gdy słyszę, że oddałam intencje autora i przemówiły one do odbiorcy.
Jakie Twoim zdaniem powinno być idealne tłumaczenie poezji – wierne słowom czy wrażeniu?
Dla mnie najpierw treść. Słowa przychodzą później, ale to one niosą sens i emocje tworzące ekspresję wiersza.
3. Praca z antologiami i środowiskiem poetyckim
Czy czujesz, że uczestnictwo w antologiach pozwala Ci rozwijać się jako poetce? Co
najbardziej cenisz w kontaktach z innymi poetami?
Jestem wciąż przed indywidualnym debiutem poetyckim, więc antologie traktuję jako szansę na uwiecznienie wierszy i dotarcie do szerszej publiczności. Dużo uczę się od autorów grupy Mundus Poeticus dzięki warsztatom, wymianie myśli i inspiracjom. Nie należę do wielu grup poetyckich. W kontaktach stawiam na życzliwość, wzajemne wsparcie i uczciwość.
4. O nagrodach i motywacji
2. nagroda w 29. Głogowskich Konfrontacjach Literackich oraz 1. miejsce w III Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „Liryczny Świebodzin” to spore wyróżnienia – co Ci wtedy towarzyszyło?
Głogowskie Konfrontacje to ludzie i miejsca, do których lubię wracać. Drugie miejsce przyznane przez poetów jak Łucja Dudzińska i Tomasz Jastrun to powód do dumy i zachęta do poszukiwań. Zwycięstwo w Świebodzinie było radością, bo napłynęło ponad 120 zestawów z Polski i zagranicy. Patronką w 2025 roku była Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.
Czy takie sukcesy dodają Ci odwagi, czy raczej budzą tremę przed kolejnymi krokami?
Wyróżnienia dodają skrzydeł, ale na krótko. Konkursy to uczciwe sprawdzenie się – kodowane godła, profesjonalne jury, bez układów. Dopiero uczę się wypływać z poezją na szersze wody. Bez wstydu, ale z pokorą. Najważniejsza jest sama poezja.
Pamiętasz może pierwszy moment, gdy ktoś spoza bliskiego grona powiedział Ci, że Twój wiersz go poruszył?
Nie pamiętam pierwszego, ale niesamowite jest słyszeć pod wierszem: „To o mnie!”. Fascynuje mnie, jak różnie ludzie interpretują moje słowa. Najbardziej wzrusza, gdy ktoś mówi, że dzięki mnie zaczął czytać poezję. Bo – jak napisała Wisława Szymborska – „tylko niektórzy lubią poezję”.
5. Przemyślenia i przyszłość
Jak widzisz dzisiejszą poezję – w Polsce i na świecie?
Poezja będzie zawsze, choć jej forma się zmienia. Przeważa wiersz biały, ale są miłośnicy klasyki. W różnorodności widzę szansę dla twórców i odbiorców. Mnie pociąga liryczna, satyryczna i zaangażowana społecznie.
Czy czujesz, że współczesna technologia (a nawet sztuczna inteligencja) może coś wnieść do poetyckiego świata?
Technologia ułatwia zapis i dystrybucję twórczości. Jestem jednak przeciwniczką AI w procesie twórczym. Interesuje mnie człowiek – jego osobowość, styl, wrażliwość i oryginalność, a nie algorytmy z globalnym plagiatem.
Nad czym teraz pracujesz? Możesz zdradzić coś o nowych planach?
Czuję potrzebę wyciszenia i introspekcji. Czekam na wyniki naboru do kwartalnika „Ypsilon” oraz na antologię „Z Górek i Kopek” honorującą prof. Stanisława Górkę, przyjaciela poetów. Chciałabym też wziąć udział w antologii charytatywnej Fundacji Poetariat na rzecz Alanka Kurasia, chłopca z guzem mózgu.
I na koniec – czym dla Ciebie jest poezja właśnie teraz, w tym momencie życia?
Poezja to mój „wentyl bezpieczeństwa” i sposób komunikowania się z ludźmi i światem. Czasem ucieczka od prozy życia, czasem narzędzie walki o lepszy świat.
Dziękuję za szczerą rozmowę, Danusiu. Trzymam kciuki za kolejne wiersze i debiut!
Ja również bardzo dziękuję - za Mundus, za zaproszenie do Przędzy Słów i za możliwość podzielenia się tymi kilkoma refleksjami
Rozmawiała: Agnieszka Dyszak
Komentarze