Pod powieką noc dawno już minęła i pogasły gwiazdy płomień jeszcze się żarzy choć dzień marznie deszczem a ty jesteś myślą w słowach jakby każdych i niejedną tęsknotą wciąż i zawsze jeszcze zmierzchem
(Nie)trwałość nie nie jesteśmy niezniszczalni i wiatr nam w oczy na w pół zgięci zanim dotrzemy do latarni i na nic płaszcz nieprzemakalny bo każda łza na końcu wieńczy tam nie ma żadnej przechowalni
Prze(prowadzony) wiersze powinno się prowadzić na drugą stronę tęsknoty białych zamyśleń wstążką w przerwach między mrugnięciami po mostach księżycowych podobno wtedy spisują się najlepiej wyskakują z
Komentarze