top of page

Próby

  • 22 lis 2025
  • 3 minut(y) czytania

Podświadomość bywa małym przytulnym kinem, w wyświetla się jeden z filmów z filmoteki pamięci, dotkliwy, tkliwy... Bywa też multikinem, gdzie w kilku salach równocześnie trwają seanse z różnych historii naszego życia, w rozmaitych stylach, gatunkach i konwencjach filmowych. Jest realizm magiczny, realizm ekscentryczny i realizm boleśnie realistyczny, sceptyczny. Jest ekspresjonizm, surrealizm, oniryzm, sentymentalizm i cichy, zawstydzony romantyzm. Są komedie niekoniecznie romantyczne, tragifarsy, horrory, melodramaty, dreszczowce, deszczowce. Nakładają się na siebie wzruszenia, obrazy. Niektóre z nich tak trudno oswoić w sobie, inne chciałby się wziąć w dłonie i snuć wciąż od nowa jak nić ocalająca przed mrokami labiryntu.


    W którym miejscu kończy się pamięć a zaczyna opowieść migotliwa i płocha? Biegnę z bajkami trzy-  może cztero-letnia, dziadek zaczytany siedzi na wersalce. Wersalka nie z Wersalu i nie z tej strony, którą wyraźnie pamiętam - tam potem (?) telewizor, żadnego telewizora. - O... o..., już leci - dziadek udaje zniecierpliwionego. Bierze mnie na kolana i po krótkiej zabawie - mój palec spaceruje po nosie dziadziusia, a on niby próbuje go połknąć - pełnej śmiechu, czyta już nie swoją książkę.

       Parę lat później, gdy jest już po wylewie, to ja mu czasem, gdy tego chce, czytam. Niespokojny, nerwowy, niepogodzony z własną ograniczoną sprawnością dla mnie ma wciąż wydobywane z dna serca zasoby czułości. To pamiętam wyraźnie, światłoczule... Ale te chwile z głębi lustra nie są takie wyraźne i oczywiste. Mają formę impresjonistycznych obrazów o zamglonych, choć pełnych blasku konturach rzeczy i zdarzeń.

     Ile zdarzeń, tych pojedynczych, jedynych, samych w sobie, jak to, że teraz siedzę i piszę, łączy się w ten obraz? bezwolnie traci odrębność, tożsamość posłuszne mojej (?) pamięci (?) wyobraźni (?)


    Zaginione rzeczy kryjące się w zagięciu czasu... Wystarczy leciutko pociągnąć przejrzystą nitkę, do której są przyczepione i wracają do wnętrza świadomości wyłożonego na ich przyjęcie mięciutkim aksamitem. Przywołane, utulone emanują delikatnym, rozproszonym światłem. Bladozłote drobinki osiadają na dnie źrenic. Łagodnieje dziki wszechświat i pulsuje harmonijnym rytmem tętna. Zielony kryształ przepuszcza wiązki snów. Po cichutku, na palcach odnawia się czas…


   Próbując odtworzyć nieistniejący system składowania w piwnicy przedmiotów, które kiedyś mogą się przydać, natrafiłam na na stary wiklinowy kosz z okrągłym dnem. Gdy osiemnastoletni dziś Mateusz był mały trzymaliśmy w nim jego pierwsze zabawki. Potem przybyło zabawek, dzieci, a więc znowu zabawek i kosz powędrował do piwnicy. Przeprowadzał się z innymi rozmaitymi rozmaitościami z podziemi do podziemi. Kiedyś, w zupełnie innym czasie, w innej przestrzeni mój dziadek wyplatał takie właśnie i inne wiklinowe kosze z czułością należną rzeczom skromnym i użytecznym. Wspominał przy tym inne, bardziej jeszcze odległe wyplatanie i tegoż wyplatania nauczanie daleko - nad Wilijką, którą można było spływać po pracy, śpiewając... Kosze nosiły warzywa z ogrodu i jarmarku, częstowały jabłkami, gruszkami, śliwkami i morelami.Kołysały kociaki, szczeniaczki, oswajały przestraszone kurczęta. Stroiły się na Wielką Sobotę  w uświęconym skupieniu, z odrobiną kokieteryjnego wdzięku. Zbierały rozrzucone zabawki, ukryte w cierniach cierpko-słodkie jeżyny, malinowe maliny. Chwaliły się grzybami. Troskliwie dbały o drugie śniadanie na kamienistej plaży nad Dunajcem pod wiklinowymi krzewami. Po wylewie dziadek stracił sprawność w rękach. Osierocone, spracowane kosze trzeszczały cicho w kątach. Przez niezałatane dziury zaglądał groźny mrok wszechświata. Ale teraz znalazłam dla naszego kosza dobre zajęcie i miejsce w mieszkaniu. Może więc, może jednak…  


   Zapominanie, odwracanie się, porzucanie nigdy nie było moją mocna stroną, wszystko, co napotykam na mojej drodze, czego dotykam dłonią lub myślą, a zwłaszcza sercem noszę w sobie jak najczulsze pamiątki, nawet jeśli są wśród nich takie, których zapach przesycony jest bólem lub upartą niczym nieuzasadnioną tęsknotą. Każda z nich jest znakiem, kamykiem wyznaczającym mi drogę do siebie takiej jaką jestem, takiej jaką się staję... Usilnie próbuję wierzyć, że wszystko, co mi się przydarza ma cel i sens - jest darem, bo “przy-darza” to przecież od daru właśnie. Każde spotkanie, każdy dotyk (chce wierzyć - wierzę) jest właśnie jednym z kamyków rozsypanych na krętej ścieżce, by nie zgubić drogi do siebie, by się nie stracić, żeby nie zostało puste miejsce, którego nikt, nic nie zdoła wypełnić. Być może rację mają ci, którzy zatrzaskują furtki, drzwi i nie odwracając się za siebie biegną w nowe, nieznane, ale ja tak nie potrafię…


      Roztarty na dłoni czas pachnie mieszanką owoców i ziół: cierpkim lubczykiem, macierzanką, pokrzywą, miętą, odrobiną cytryny i pomarańczy. Słone światło deszczu bieli szyby. Skroplona mgła snuje ścieżki - samotny labirynt bez potworów i cieni. Zbędna królewna Ariadna zwija zbędną nić w zbędny kłębek (chyba, że kot, ale kot na razie śpi zwinięty w szaro-bury kłębek. Na szkle szklanki skroplony lód. Ciężki kryształ powietrza napełnia się zmierzchem. Moje nie/obliczalne palce dotykają spierzchniętych ust. Jest jeszcze pojedynczy płomień świecy podtrzymywany przez gipsowego anioła z twarzą dziecka i mandarynka z zielonym listkiem, który przetrwał najdalsze podróże. I miłość… “Miłość jest wszystkim, co istnieje”, może więc może jednak…


 
 
 

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń

Polityka prywatności

  1. Administratorem danych osobowych jest właściciel strony Przędza Słów.

  2. Dane osobowe zbierane są wyłącznie w celu realizacji usług, kontaktu z użytkownikiem oraz działań marketingowych, jeśli wyrazisz na to zgodę.

  3. Dane nie są udostępniane osobom trzecim, z wyjątkiem podmiotów uprawnionych na podstawie przepisów prawa.

  4. Masz prawo dostępu do swoich danych, ich poprawiania oraz żądania usunięcia.

  5. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do korzystania z niektórych funkcji strony.

  6. Strona korzysta z plików cookies w celu poprawy jakości usług i analizy ruchu.

  7. W sprawach związanych z ochroną danych osobowych możesz skontaktować się poprzez formularz kontaktowy na stronie.

Kontakt

Przędza Słów

 

© 2025 by Przędza Słów. Powered and secured by Wix

 

bottom of page