Na dnie popiołu - dramat😪😪😪 ciąg dalszy
- trenku

- 20 gru 2025
- 3 minut(y) czytania
TRENK
Jeśli pan pozwoli, chciałbym wrócić do wydarzeń z dwunastego grudnia osiemdziesiątego trzeciego. Na czyje polecenie podrzucono księdzu te wszystkie fanty?
PIOTROWSKI
Szukaliśmy sposobu, aby zmusić księdza do tego, by przestał głosić swoje kazania. Kiszczak, naciskany przez Jaruzelskiego, nalegał, abyśmy coś w tej sprawie zrobili. Już wtedy padło stwierdzenie, żeby nastraszyć księdza i doprowadzić do zawału serca. Ale Kiszczak wymyślił chytry plan podrzucenia do mieszkania na Chłodnej, kompromitujące księdza materiały. Jednym z tych, którzy nawtykali w różne miejsca w mieszkaniu Popiełuszki nasze fanty, był Leszek Pękala, którego Popiełuszko znał z jednego z wielu przesłuchań na Rakowieckiej. Prokurator Jackowska, na polecenie Kiszczaka oddelegowana na wizję lokalną z przeszukania mieszkania Popiełuszki, wiedziała o całej mistyfikacji i zaraz po przesłuchaniu Popiełuszki zarządziła nalot na jego mieszkanie.
TRENK
Jackowska działała na polecenie resortu?
PIOTROWSKI
Tak. Ona była naszym człowiekiem. Na polecenie Kiszczaka sporządziła akt oskarżenia w taki sposób, aby Popiełuszko po krótkim i sfingowanym procesie trafił do pierdla.
TRENK
Nie zdziwiło was, że ksiądz nie zareagował, nie przestraszył się, a nawet wyśmiał waszą nieudolną akcję?
PIOTROWSKI
To od samego początku skazane było na porażkę. Chociażby ze względu na fakt, że ksiądz wiedział kim jest Pękala. Do mieszkania wraz z Jackowską weszło czterech naszych, ale tylko Leszek wiedział ,gdzie i czego szukać. Ksiądz natychmiast poprosił, aby do raportu dołączono jego uwagę, że tylko jeden oficer wiedział co i gdzie jest. Reszta przeglądała książki. Każdy głupi zorientowałby się, że to podpucha. Zresztą po całej akcji, spakowano te wszystkie zabawki i wyrzucono na śmietnik, bez żadnej ekspertyzy.
TRENK
Czy Kiszczak po tej akcji był wściekły?
PIOTROWSKI
Wściekły? To mało powiedziane. On kipiał ze złości. Wezwał nas do siebie i kazał zrobić porządek z Popiełuszką. Groził, że obetnie nam premie jak tym razem zawalimy sprawę.
TRENK
Czy redaktor Jan Rem, który krótko po waszej akcji na Chłodnej, pisał w Trybunie Ludu paszkwile szkalujące osobę księdza Jerzego, pt. „Seanse nienawiści”, „Garsoniera obywatela Popiełuszki”, w którym to nazwał księdza Savonarolą antykomunizmu, to rzeczywiście Jerzy Urban?
PIOTROWSKI
Panie Trenk. Oczywiście. Urban nienawidził i do dziś nienawidzi kościoła i kleru. Pisząc te artykuły, dał upust swojej nienawiści, co oczywiście było na rękę Jaruzelskiemu i władzom na Kremlu.
PIOTROWSKI
Jeśli pan pozwoli, chciałbym poruszyć wątek operacji “Triangolo”, która jak pan zapewne wie, była ukierunkowana na kompromitację Jana Pawła II. Spreparowaliście wówczas rzekome pamiętniki Ireny Kinaszewskiej, która swego czasu była maszynistką w ,,Tygodniku Powszechnym", a zarazem serdeczną przyjaciółką arcybiskupa krakowskiego, Karola Wojtyły i księdza Andrzeja Bardeckiego.
Ma pan jeszcze te słabe papierosy?
Trenk wyciąga paczkę papierosów w kierunku Piotrowskiego.
TRENK
Mam. Proszę bardzo.
Piotrowski wyciąga jednego i odpaliwszy go, zaciąga się głęboko dymem.
PIOTROWSKI
Dziękuję. Intryga którą przygotowywaliśmy, a w zasadzie ja, opierała się na sfałszowaniu intymnych wspomnień Kinaszewskiej, z których wyłaniałby się obraz rzekomego jej romansu z Karolem Wojtyłą. Przedmiotowy paszkwil miał zostać podrzucony przeze mnie do mieszkania księdza Bardeckiego. SB planowało włamanie, ewentualnie napad rabunkowy, po którym w czasie wykonywania czynności śledczych, miał zostać ujawniony niewygodny dla Kościoła dokument, stawiający jego głowę w bardzo niekorzystnym świetle.
TRENK
Jak wiemy cała operacja wzięła w łeb. Dlaczego?
PIOTROWSKI
Szkoda gadać. Schlałem się, przedwcześnie świętując swój sukces. Potem w stanie upojenia alkoholowego, rozbiłem służbowe auto w okolicach hotelu Holiday Inn w Krakowie. W aucie znaleziono spreparowane dokumenty, które miałem podrzucić Bardeckiemu. Krótko mówiąc, zostałem zdekonspirowany.
TRENK
Panie Piotrowski. Mam wrażenie, że nie mówi pan wszystkiego. Zgadłem?
PIOTROWSKI
Miałem na tę akcję przygotowany eter. aby uśpić gospodynię księdza Bardeckiego. Później zacząłem się obawiać, że gospodyni rąbnie w kalendarz i zaniechałem pomysłu.
TRENK
Zaniechał pan pomysłu? Przecież jeden trup więcej nie robiłby różnicy. Chciał pan zabić Popiełuszkę wraz z pasażerami, a bał się zlikwidować gospodynię księdza Bardeckiego?
PIOTROWSKI
Panie Trenk. Gdyby operacja się udała, gdybym wówczas się nie spił, to podczas najbliższej wizyty papieża w Polsce ówczesna władza miała zastosować w tej grze spreparowanymi przez nas dokumentami taktykę, ,,Niech się dowie, że my wiemy". Czasami się zastanawiam, jak potoczyłaby się historia, gdybym wówczas nie zawalił i czy Wojtyła…
Piotrowski przerywa zdanie.
TRENK
Zanim wrócimy do zabójstwa księdza Popiełuszki, chciałbym zapytać jeszcze o dwie sprawy.
PIOTROWSKI
Słucham.
TRENK
Co się wydarzyło dwudziestego trzeciego stycznia osiemdziesiątego trzeciego?
PIOTROWSKI
Pyta pan o Krupskiego?
TRENK
Dlaczego go porwaliście?
PIOTROWSKI
Krupski swego czasu bardzo aktywnie działał w podziemiu. Kolportował ulotki, organizował nielegalne spotkania z opozycjonistami i działaczami Solidarności. Jaruzelskiemu nie było to na rękę. Wciąż był nagabywany przez ludzi z Kremla w sprawie uciszenia Popiełuszki. Dostałem zielone światło na załatwienie sprawy po swojemu. Wraz z kapitanem Kulińskim, porucznikiem Szewerą i porucznikiem Skokowskim, porwaliśmy Krupskiego i wywieźliśmy do Truskaw. Tam kazaliśmy mu się rozebrać do naga i położyć na śniegu. Gdy leżał prawie nagi, oblaliśmy go mieszaniną fenolu i ługu.
c.d.n.
Przemysław Trenk


Komentarze