Na dnie popiołu - dramat😪😪😪 ciąg dalszy
- trenku

- 8 sty
- 8 minut(y) czytania
TRENK
I co?
PIOTROWSKI
To co ujrzałem, przyprawiło mnie o odruch wymiotny.
TRENK
Co pan ujrzał panie Piotrowski?
Piotrowski wyciąga w kierunku Trenka paczkę Marlboro.
PIOTROWSKI
Zapalimy?
TRENK
Chętnie. Tylko Marlboro są dla mnie za mocne. Pozwoli pan, że zapalę te chujowe Chesterfieldy?
PIOTROWSKI
Skoro tak, to proszę.
Piotrowski odpala kolejnego papierosa i podaje ogień Trenkowi.
TRENK
Dziękuję. Wróćmy do mojego pytania. Co pan widział przez okna tej rudery?
Piotrowski zniża głos
PIOTROWSKI
Co widziałem? Myślałem, że jestem najgorszym skurwysynem na świecie. Po tym co zobaczyłem z ukrycia w tej ruderze zmieniłem zdanie.
TRENK
Dlaczego?
PIOTROWSKI
Nie chciałby pan zobaczyć tego co ja widziałem. Tych dwóch z WSW to pikuś, przy tym gościu w rosyjskim mundurze.
TRENK
Jaki gościu w rosyjskim mundurze? O kim pan mówi? Skąd on się tam wziął?
PIOTROWSKI
Zapewne czekał na nich. Więc wszystko musiało być już zaplanowane. Przywiązali księdza do betonowego filaru podtrzymującego i tak walący się sufit. Popiełuszko nie był w stanie utrzymać się na nogach. Osobiście nie było mi go żal w tym momencie. Dopiero gdy ten rusek kazał go podnieść do pionu….
TRENK
To co?
PIOTROWSKI
Chwilę później zwymiotowałem.
TRENK
Co pan takiego zauważył?
PIOTROWSKI
W odległości około jednego metra od wspomnianego przeze mnie słupa stał stolik, na którym leżało kilka narzędzi. Rusek podniósł twarz Popiełuszki i nakazał mu otworzyć usta. Gdy ksiądz resztką sił je otworzył, rusek włożył mu całą swoją pięść do gardła. Polecił jednemu z tych debili z WSW, aby podał mu ze stołu kombinerki. Wolną ręką chwycił je, a tą którą miał w gardle Popiełuszki, chwycił za język i…..
TRENK
Niech mi pan oszczędzi dalszego opisu. Domyślam się co było dalej.
Piotrowski chowa głowę w dłoniach.
TRENK
No dobrze. Co było dalej i kim był ten facet w rosyjskim mundurze?
PIOTROWSKI
Dalej? A co mogło być dalej? Widziałeś kiedyś na wpół martwego człowieka z wyrwanym na żywca językiem? Spierdoliłem stamtąd, ale wcale nie tak daleko. Za budynkiem, w którym torturowano Popiełuszkę były wysokie krzaki. Schowałem się w nich i po raz kolejny wyrzygałem się. Wiedziałem, że jeśli mnie usłyszą, mam przejebane. Na szczęście byli zbyt zajęci księdzem. Gdy konwulsje minęły, wróciłem z powrotem i ukryłem się w miejscu, z którego mogłem doskonale obserwować, co robią z księdzem i podsłuchiwać ich rozmowy.
TRENK
I co pan podsłuchał?
PIOTROWSKI
Jęki tego klechy. Nie pałałem do niego sympatią, ale czegoś takiego nie życzyłbym nawet najgorszemu wrogowi. Wolałbym zastrzelić tego księdza z bliskiej odległości niż torturować go w ten sposób. To było nieludzkie. Rozumie pan?! Kurwa nieludzkie!!!
TRENK
Rozumiem. Ale pozwoli pan, że ponowię pytania. Co pan podsłuchał? Jakoś nie wierzę, że tylko jęki umęczonego księdza Jerzego. O czym rozmawiali ci, którzy torturowali księdza i kim był ten Rosjanin w mundurze?
Piotrowski gasi trzęsącą się dłonią peta w popielniczce i zwraca się do Trenka.
PIOTROWSKI
Mogę jeszcze zapalić?
TRENK
Tak oczywiście.
PIOTROWSKI
Pamiętam jak ten rusek kazał włożyć Popiełuszce knebel w usta pełne krwi i zakleić taśmą.
TRENK
Kim był ten rusek?
PIOTROWSKI
Gdy zakleili Popiełuszce krwawiące usta kneblem i taśmą, rusek nakazał przetrzymać księdza w tej ruderze tak długo, dopóki ten nie podpisze lojalki i nie wyda wszystkich z podziemnej Solidarności.
TRENK
Kim był kurwa ten rusek w mundurze?!
PIOTROWSKI
WSW trzymało księdza przez około tydzień w tej ruderze.
TRENK
A skąd pan to wie?
PIOTROWSKI
Zapomina pan, że jestem byłym oficerem SB i mam dojścia do tajnych informacji. Dwa dni po tym jak WSW przejęło Popiełuszkę w domu osobistej lekarki księdza Barbary Janiszewskiej Jarmużyńskiej, pojawiło się dwóch umundurowanych milicjantów.
TRENK
A jaki to ma związek ze sprawą?
PIOTROWSKI
Otóż owi milicjanci wypytali panią doktor, jakie leki przyjmuje ksiądz Popiełuszko i jak je podawać. Jarmużyńska mocno zdziwiona zapytała, czy z księdzem wszystko w porządku. Jeden z milicjantów odpowiedział, że wszystko jest okey. Ksiądz czuje się nieco osłabiony z powodu braku leków, które powinien przyjmować. Pani doktor odparła, że pojedzie z nimi i osobiście poda lekarstwa Popiełuszce. Milicjanci odparli, że nie musi się fatygować. Oni załatwią to sami. Poprosili o leki i kartkę, na której wyszczególnione będzie jakie leki i jak ksiądz ma przyjmować. Wniosek? Popiełuszko wciąż żył. Mimo, że zmaltretowany, ale wciąż żył. Martwemu niepotrzebne już żadne lekarstwa prawda?
TRENK
Nie zdziwiła jej wizyta dwóch milicjantów?
PIOTROWSKI
Myślę, że bardzo ją zdziwiła, ale skoro milicjanci zapewniali, że z księdzem wszystko w porządku i osobiście pojawili się po lekarstwa, to najprawdopodobniej uznała, że nie ma sensu snuć podejrzeń. Zresztą w trakcie procesu utajniono ten fakt.
TRENK
Mogę się tylko domyślać, co czuła pani doktor gdy dowiedziała się o śmierci księdza. Długo pan obserwował tę ruderę?
PIOTROWSKI
Nie mogłem dłużej obserwować z ukrycia tego co się działo. Musiałem jak najszybciej wracać do Warszawy. Ale zanim stawiłem się na Rakowieckiej, zdążyłem wszystko spisać i dołożyłem do notatek kilka zdjęć, które zrobiłem z ukrycia.
TRENK
Ma pan te notatki? Dlaczego unika pan odpowiedzi na pytanie, kim był ten rusek w mundurze?
PIOTROWSKI
Treść notatek jest w raporcie, o którym wspominałem. Ci którym zależy, abym zniknął, wiedzą, że nic mi się nie może stać. Moje milczenie, a ich brak zainteresowania moją osobą, leżą w naszym wspólnym interesie. Co prawda wciąż próbują ustalić, gdzie ów dokument się znajduje, ale marny ich trud. To tępi idioci, nafaszerowani ideologiami i znający tylko metodę mordobicia i zabijania. Żaden z tych kutasów nie ma ilorazu inteligencji większego niż dwadzieścia pięć, a i to chyba za dużo.
TRENK
W dalszym ciągu nie odpowiedział pan na pytanie. Kim był ten rusek w mundurze? Obawia się pan czegoś?
PIOTROWSKI
Nie.
Piotrowski gasi papierosa.
Nie wiem czy jest pan gotów na odpowiedź.
TRENK
Sugeruje pan, że mogę przeżyć rozczarowanie?
PIOTROWSKI
Sugeruję, że odpowiedź na to pytanie, może przysporzyć panu nie lada problemów. Zleceniodawcy zabójstwa Popiełuszki wciąż żyją a ich macki sięgają dalej niż pan myśli.
TRENK
Powinienem się bać?
PIOTROWSKI
Powinien pan dobrze się zastanowić, czy opublikować ten wywiad. Obawiam się, że znajdą się tacy, którzy zechcą znacznie bardziej niż ci klawisze uprzykrzyć panu życie. Mnie nic nie zrobią. Mogą ewentualnie cały czas szukać wspomnianych przeze mnie dokumentów. Życzę im powodzenia, ale zapewniam, że pańskie przeszukanie to małe piwo z tym, co potrafią zrobić. Kojarzy pan wypadek w Białobrzegach w osiemdziesiątym czwartym?
TRENK
Słyszałem, ale przyznam, że szczegóły są mi obce. Dlaczego pan o to pyta?
PIOTROWSKI
Trzydziestego listopada osiemdziesiątego czwartego w Białobrzegach wydarzył się bardzo tajemniczy wypadek drogowy. Celowo podkreślam tajemniczy, ponieważ okoliczności tego wypadku do dziś są owiane tajemnicą, a sprawę umorzono.
TRENK
Mógłby pan jaśniej?
PIOTROWSKI
Wspomnianego dnia około godziny dwudziestej w jadącego od strony Krakowa Fiata 125p uderzył rozpędzony Jelcz. Na miejscu zginęli dwaj pasażerowie fiata i kierowca.
TRENK
Nie widzę związku.
Piotrowski gasi papierosa.
W tym wypadku zginęli dwaj oficerowie MSW. Pułkownik Stanisław Trafalski i major Wiesław Piątek.
TRENK
W dalszym ciągu nie widzę związku.
PIOTROWSKI
To oni badali naszą wcześniejszą działalność.
TRENK
Jaką działalność?
PIOTROWSKI
Moją, Leszka i Waldka. Zginęli, ponieważ wiedzieli za dużo. Na Kremlu wrzało i za wszelką cenę trzeba było zlikwidować problem. A muszę przyznać, że zrobili to po mistrzowsku. Nie wszczęto w tej sprawie żadnego dochodzenia. Nie podjęto najmniejszej próby odnalezienia kierowcy ciężarówki ani zidentyfikowania go, chociaż z tego, co wiem, ten wypadek widziało bardzo dobrze kilku okolicznych mieszkańców. Kierowca ciężarówki był przeszkolony jak spowodować wypadek. Uczono go na specjalnym kursie. Kiedyś takie kursy prowadziło NKWD, a teraz według tych samych metod szkolą w GRU i KGB. Trafalski i Piątek w bagażniku Fiata mieli szczegółowe notatki z prowadzonych obserwacji. Jak łatwo się pan domyśla, notatki zniknęły.
TRENK
Co było w tych notatkach?
PIOTROWSKI
Kiszczak dowiedział się o inwigilacji mojej osoby, a także o podsłuchach założonych w domu Leszka i Waldka. Okazało się, że mamy w departamencie kreta.
TRENK
Jak to kreta?
PIOTROWSKI
Tak to. Był nim Wiesław Fenicki. Spec od podsłuchów. Inżynier elektronik. Fenicki był ukrytym agentem KGB i niemal od pierwszego dnia donosił o wszystkim, co się dzieje w wydziale. Gdy wyciekły informacje o krecie, Jaruzelski był mocno wkurwiony. Winił za to Kiszczaka. Podczas jednej z narad, zadzwonił do Czernienki, by uzyskać zgodę na działania mające na celu usunięcie problemu. Czernienko wysłał swojego człowieka. To był doskonale wyszkolony agent KGB. Dostał instrukcje, które wykonał z precyzją szwajcarskiego zegarmistrza, a po wszystkim rozpłynął się w powietrzu. Nikt nie wie do dzisiaj jak się nazywał.
TRENK
Nic się nie zachowało?
PIOTROWSKI
Z tego co mi wiadomo, zachowała się część notatek sporządzonych przez Trafalskiego i Piątka z okresu, kiedy pracowali w Krakowie i Tarnowie. Zostawili je celowo w aktach operacyjnych.
TRENK
Dlaczego pan myśli, że celowo? Można uzyskać do nich dostęp?
PIOTROWSKI
Gdyby fakt pozostawienia tych notatek w aktach operacyjnych był dziełem przypadku, obaj zapewne zrobiliby wszystko, aby te zapiski nie ujrzały światła dziennego. Ważniejsze dokumenty mieli przy sobie w czasie, gdy wydarzył się wypadek, o którym wspomniałem. Jak pan myśli, dlaczego nie zostały zniszczone?
TRENK
Nie wiem. Niech mnie pan oświeci.
PIOTROWSKI
Trafiły na biurko Kiszczaka, a ten natychmiast przekazał je Jaruzelskiemu. I jak zapewne pan się już domyśla, słuch o nich zaginął. Nie wiem, czy pan wie o pewnym fakcie?
TRENK
Jakim fakcie?
PIOTROWSKI
W dzień pogrzebu Popiełuszki, w Zalesiu pod Warszawą, w jednym z obiektów należących do MSW, zresztą pilnie strzeżonych, zorganizowano wspólną naradę przedstawicieli KGB i naszego MSW. Jej kryptonim nosił nazwę „Sprawa ks. Popiełuszki i jej skutki”. Wiedziano, że sprawa zabójstwa Popiełuszki, będzie miała negatywny wydźwięk w polskim społeczeństwie i znajdą się tacy jak chociażby pan, którzy będą chcieli dociekać prawdy. Po tym jak tysiące osób pojawiło się na pogrzebie księdza spodziewano się masowych demonstracji, . Nasze MSW przedstawiło aspekty operacyjne całej sprawy towarzyszom z KGB. Ci natomiast uznali, że wszystko spierdoliliśmy. Niestety do dziś nie są znane szczegóły tych rozmów. Przypuszczam, że pełna wiedza na ten temat znajduje się w archiwum KGB na Łubiance. Ale nie sądzę żeby pańskie koneksje sięgały aż tak daleko.
TRENK
Powtórzę po raz nie wiem, który z rzędu pytanie: kim był ten rusek w mundurze?
Piotrowski kieruje wzrok w stronę zakratowanego okna.
PIOTROWSKI
Ten rusek to…
Piotrowski zawiesza na chwilę głos – ewidentnie stara się stworzyć dramatyczny efekt
TRENK
ze zniecierpliwieniem
Kto?!
Piotrowski zniża głos do szeptu.
PIOTROWSKI
Berezowskij
Trenk krztusi się.
TRENK
Kto? Pan chyba zwariował! Albo był pan w trakcie tych obserwacji kompletnie pijany, albo co gorsza ślepy i...
PIOTROWSKI
Ja zwariowałem? Byłem pijany? Ślepy? Niech pan nie będzie śmieszny! Doskonale wiem, kogo widziałem! Tę gębę rozpoznałbym na kilometr. Miałem okazję kiedyś podać mu rękę podczas podróży służbowej do Bułgarii.
TRENK
Jestem zszokowany. A więc jednak Kreml?
PIOTROWSKI
Pan mnie w ogóle słucha? Mówiłem, że rozkaz zabicia Popiełuszki przyszedł z Kremla. Kojarzy pan nazwisko Toporkow?
TRENK
To ten oddelegowany do Polski korespondent Izwiestii?
PIOTROWSKI
Ten sam. To on pisał artykuły szkalujące Kiszczaka i Jaruzelskiego. Opisywał działalność Popiełuszki i zarzucał Jaruzelskiemu i Kiszczakowi, że ci nie robią nic, aby zapobiec eskalacji jego działań na szkodę ZSRR. Toporkow wielokrotnie w swoich artykułach pisał, że ten klecha stara się wszelkimi siłami rozbić przyjaźń naszych narodów. Zarówno Jaruzelski, jak i Kiszczak, zdawali sobie sprawę z tego, że żaden korespondent jakiejkolwiek radzieckiej gazety nie pozwoliłby sobie na taki atak na przywódcę tzw. „bratniego państwa“, gdyby nie miał rozkazu z góry. Po drugim takim artykule Jaruzelski wezwał do siebie Kiszczaka i wydał mu rozkaz uciszenia raz na zawsze Popiełuszki. Rozkaz brzmiał „Załatw to. Niech nie szczeka”. Kiszczak wziął sobie ów rozkaz głęboko do serca i wezwał Pietruszkę do swojego gabinetu. Tam, za zamkniętymi drzwiami padło polecenie rozpoczęcia operacji o kryptonimie “Popiel”. Trzy miesiące po zabójstwie Popiełuszki, kiedy siedzieliśmy już w pierdlu, zaczęły się inwigilacje.
TRENK
Jakie inwigilacje i kogo?
PIOTROWSKI
Wszystkich, którzy mieli wgląd w akta sprawy i wiedzieli o planowanym zabójstwie Popiełuszki.
TRENK
Wszystkich oprócz Kiszczaka i Jaruzelskiego rozumiem?
PIOTROWSKI
To chyba oczywiste.
TRENK
Czy Episkopat wiedział, że Popiełuszce grozi niebezpieczeństwo?
PIOTROWSKI
Glemp wielokrotnie ostrzegał Popiełuszkę o grożącym mu niebezpieczeństwie. Chciał go nawet wysłać na studia do Rzymu. Na swoje nieszczęście Popiełuszko odmówił. KGB wiązało z wyjazdem Popiełuszki do Rzymu spore nadzieje. Chcieli go zmusić do współpracy i ulokować go w najbliższym otoczeniu papieża, jako tajnego agenta. Gdyby wyjechał, żyłby. Ja nie siedziałbym w pierdlu i wszystko może potoczyłoby się inaczej.
TRENK
Ale przecież pan chciał zabić Popiełuszkę. Obojętnie, czy ten wywiad się ukaże czy nie, Polacy zawsze będą pana i pańskich kumpli kojarzyć z bezwzględnymi mordercami księdza.
PIOTROWSKI
Czy chciałem zabić Popiełuszkę? Nie… Nie chciałem. Miałem zamiar go tylko solidnie poturbować i nastraszyć. Taki był plan. Przynajmniej na początku. Ale Kreml zdecydował, że należy się pozbyć Popiełuszki raz na zawsze. Potem pojawili się ci debile z WSW i sprawa się skomplikowała. A w sumie wymknęła się nam spod kontroli. Jaruzelski wraz z Kiszczakiem wiedzieli, w jakim celu wysyłają WSW. Musieli wiedzieć też o Berezowskim. Myślę, że Berezowskij dostał zielone światło już po pierwszym spotkaniu ze mną w Bułgarii. Szkoda, że wcześniej nie odkryłem faktu, że Berezowskij jest podwójnym agentem.
TRENK
Czy to by coś zmieniło?
Nagle drzwi celi otwierają się i do środka wchodzi postawny i wysoki strażnik więzienny.
c.d.n.
Przemysław Trenk


Komentarze