Na dnie popiołu - dramat😪😪😪 ciąg dalszy
- trenku

- 6 sty
- 8 minut(y) czytania
AKT 3
Scena 1
Piątek 2 października 1995 roku. Opole, ulica Mickiewicza 98, godzina 20.55. Trenk podchodzi do drzwi domu i naciska przycisk domofonu z nazwiskiem Siwiec. Po chwili rozlega się męski głos.
SIWIEC
Słucham!
TRENK
Dobry wieczór. Oczekiwał mnie pan, więc jestem.
SIWIEC
Proszę wejść! Pierwsze drzwi po lewej.
TRENK
Słychać dźwięk otwieranych elektrycznie drzwi. Trenk wchodzi na klatkę schodową. Strażnik wychodzi mu naprzeciw i wyciąga dłoń na powitanie.
SIWIEC
Dobry wieczór. Cieszę się że pan przyszedł. Bartłomiej Siwiec. Zapraszam do środka.
Obaj mężczyźni wchodzą do skromnego, ale ze smakiem urządzonego mieszkania. W progu stoi żona Siwca, Małgorzata. To niska kobieta i nieco korpulentna. Na twarzy ma szczery i promienisty uśmiech.
SIWIEC
To moja żona Małgosia.
Trenk wyciąga do kobiety dłoń na powitanie. Ta odpowiada tym samym.
TRENK
Przemysław Trenk. Dobry wieczór.
SIWCOWA
Dobry wieczór. Proszę, niech pan wejdzie. Czekaliśmy z Bartkiem na pana.
Wszyscy wchodzą do pokoju gościnnego a Małgorzata Siwiec, wskazuje Trenkowi duży fotel.
Proszę. Niech pan siada. Czego się pan napije? Kawy, herbaty a może drinka? A może głodny?
Trenk nieco speszony
TRENK
Zjadłem kolację na mieście, ale chętnie napiłbym się whisky.
SIWCOWA
Z colą? Z lodem? Czystą?
TRENK
Czystą, jeśli mogę prosić.
Małgorzata Siwiec znika w kuchni. Jej mąż zwraca się do Trenka.
SIWIEC
Przepraszam, że byłem taki gruboskórny. Musiałem. Mam nadzieję, że nie ma pan mi tego za złe?
TRENK
Jeśli mam być szczery, to przyznam, że chciałem panu przywalić w mordę...O Boże przepraszam. Macie dzieci?
SIWIEC
Tak, ale już dawno śpią.
Trenk mocno speszony.
TRENK
Przepraszam. Nie to miałem na myśli. Ja….
SIWIEC
Gdybym mógł popatrzeć na siebie z boku, też dałbym sobie w mordę.
TRENK
Dlaczego zdecydował się pan mi pomóc?
SIWIEC
Może dlatego, że mnie również zależy?
W tym momencie do pokoju wchodzi Małgorzata Siwiec, trzymając na ręce tacę z drinkami. Stawia ją na stole i po kolei podaje szklanki.
SIWCOWA
Panie Przemysławie. Dla pana czysty Johnnie Walker. Proszę bardzo. Kochanie? Dla ciebie czysta z Pepsi a dla mnie jak zwykle Porto.
SIWIEC
Skarbie...jesteś niezastąpiona.
W tym samym momencie Trenk podnosi szklankę do góry i zwraca się do domowników.
TRENK
Proponuję wznieść toast za spotkanie.
Wszyscy odpowiadają jednocześnie i stukają się szklankami.
TRENK, SIWCOWA, SIWIEC
Za spotkanie!
SIWIEC
Dlaczego zdecydował się pan do mnie przyjść?
TRENK
Może dlatego, że mi też zależy? A poza tym rzadko otrzymuję grypsy od strażników więziennych, więc pomyślałem, że może być ciekawie. Co pan wie o tym Schwarzeneggerze?
Bartłomiej Siwiec wyciąga z szuflady drewniane pudełko z cygarami.
SIWIEC
Zapali pan?
TRENK
Z wielką przyjemnością. Kubańskie czy hawajskie?
SIWIEC
Zapewniam, że hawajskie. Mam wujka w Stanach, który raz do roku wysyła mi takie pudełko.
Siwiec przypala Trenkowi i sobie cygaro.
TRENK
Rewelacyjne. Przyznam, że dawno nie paliłem cygar.
SIWIEC
Ja palę tylko na specjalne okazje.
TRENK
Chce mi pan powiedzieć, że dziś jest ta specjalna okazja?
SIWIEC
Chcę panu powiedzieć, że cieszę się z naszego wspólnego spotkania.
Do rozmowy włącza się Małgorzata Siwiec.
SIWCOWA
Panie Przemysławie. Jak długo zajmuje się pan sprawą księdza Jerzego?
TRENK
Jak długo? Od pięciu lat staram się rozwikłać zagadkę jego śmierci.
SIWCOWA
Dlaczego pan się tym zajął?
TRENK
Mam nadzieję, że to nie jest kolejne przesłuchanie? Ale skoro pani zapytała, to odpowiem. Zająłem się sprawą śmierci księdza Jerzego, ponieważ wszystko, co do tej pory wiemy, jest wierutnym kłamstwem. Jak zapewne państwo wiedzą pracuję jako dziennikarz śledczy. Mam nieodparte wrażenie, że Piotrowski i jego koledzy, nie zabili księdza. Wiecie państwo, że księdza dwa razy wyławiano z Wisły?
SIWCOWA
Wiemy. Mało tego. Znamy nazwisko płetwonurka, który na polecenie Kiszczaka wyłowił księdza po raz pierwszy dwudziestego szóstego października osiemdziesiątego czwartego.
TRENK
Ja też go znam, dzięki zeznaniom Piotrowskiego. To Krzysztof Mańko. Jak złapać z nim kontakt?
SIWIEC
Na próżno będzie pan go szukał. Po tym jak wyłowił księdza z Wisłyzałamał się. Dostawał dziwne telefony, anonimy, listy z pogróżkami. Któregoś dnia wyszedł z domu, rzekomo po papierosy i już nie wrócił. Pierwszego listopada osiemdziesiątego czwartego dostał paszport i uciekł do Grecji. Zmienił tożsamość i został tam na stałe.
TRENK
Rozumiem, że nie ma szans go odnaleźć?
SIWIEC
Obawiam się, że niestety nie, Chociaż zdaję sobie sprawę, że jego zeznania mogłyby być kluczowe w sprawie porwania i zabójstwa księdza Jerzego.
TRENK
Kim jest ów strażnik, nazwany przeze mnie Schwarzenegger?
SIWIEC
Dobre określenie. Ale nie obrażajmy Schwarzeneggera. On jest inteligentny, a ten tępy osiłek iloraz inteligencji ma na debecie. Nazywa się Ryszard Malicki, ale oficjalnie używa nazwiska panieńskiego swojej matki - Zembrzuski i jest oficerem UOP-u. Został podstawiony na czas pańskiej wizyty u Piotrowskiego.
TRENK
A skąd UOP wiedział, że będę u Piotrowskiego?
SIWIEC
Do Piotrowskiego w odwiedziny przychodzi wiele osób. Są to osoby z jego najbliższego otoczenia i nie tylko. Wpadają raz na miesiąc, czasami dwa razy w miesiącu. Wszystko jest rejestrowane i zapisywane. Za wyjątkiem wizyt osób z ministerstwa. Te nie są nigdzie rejestrowane. Zarządzenie ministra sprawiedliwości. Tylko pan panie Przemysławie, odwiedza Piotrowskiego regularnie. Oczywiście dyrekcja więzienia wie jaki jest cel pańskich wizyt, ale w świetle obowiązującego prawa nie mogą panu tych wizyt zabronić. Mogą je tylko ograniczyć i zniechęcić pana do wizyt w pierdlu. Między innymi przez te śmieszne przeszukania. Zostały panu dwie wizyty u tego gnoja Piotrowskiego. Niech się pan spieszy. Oni mają wtyki wszędzie i bardzo im zależy na tym, aby sprawa zabójstwa księdza Jerzego nie ujrzała światła dziennego.
TRENK
Wie pan, kto należy do tego grona?
SIWIEC
Z całą pewnością są to ludzie z rządu. Ludzie, którzy wcześniej byli u władzy i teraz przeszli na jasną stronę mocy. Rozumie pan co mam na myśli?
TRENK
Chyba się domyślam. Zna pan ich nazwiska?
SIWIEC
Jednym z nich jest były doradca Lecha Wałęsy. Za czasów jego prezydentury był w najbliższym otoczeniu Wałęsy. Nazwisko niech sobie pan dopowie.
TRENK
Ale przecież on wycofał się z polityki.
SIWIEC
Tylko się wam wszystkim tak wydaje. On cały czas aktywnie działa, tylko, że nie rzuca się w oczy. To on był w głównej mierze reżyserem obalenia rządu Olszewskiego. A wie pan dlaczego?
TRENK
Nie wiem.
SIWIEC
Olszewski był przecież oskarżycielem posiłkowym w procesie toruńskim.
TRENK
Sugeruje pan…
Trenk na chwilę zawiesza głos. Małgorzata Siwiec nalewa kolejną porcję whisky.
SIWIEC
Ja nic nie sugeruję. Ja to wiem. A teraz stuknijmy się szklaneczkami. Szkoda żeby procenty wywietrzały.
Cała trójka uderza się szkłem. Głos zabiera Małgorzata Siwiec.
SIWCOWA
Czy mówi panu coś nazwisko Andrzej Czerwiński?
TRENK
Nie. Dlaczego pani pyta?
SIWCOWA
To włocławski płetwonurek. On jako pierwszy złożył zeznania, zgodne zresztą z prawdą, którą wciąż ludzie z samej góry starają się ukryć.
TRENK
Jaką prawdę?
SIWCOWA
Księdza wyłowiono dwudziestego szóstego października osiemdziesiątego czwartego. W miejsce wyłowienia podjechała “Nyska” i zwłoki księdza załadowano do samochodu. Wywieziono je do Bydgoszczy, do szpitala uniwersyteckiego numer jeden im. Jurasza. Tam przeprowadzono pierwszą sekcję.
TRENK
Kto prowadził sekcję?
SIWCOWA
Na próżno szukać nazwiska patologa. Wszyscy, którzy coś wiedzą w tej sprawie, zachorowali na amnezję.
TRENK
Ale są jakieś dokumenty?
Do rozmowy wtrąca się Bartłomiej Siwiec.
SIWIEC
Muszę pana rozczarować, ale niestety nie. Zniknęły w tajemniczych okolicznościach, podobnie jak lekarz przeprowadzający sekcję zwłok. Wiemy, że w tej sprawie sporządzono raport, który wylądował bezpośrednio na biurku Jaruzelskiego. Raport jak się pan domyśla, zniknął. Podejrzewam, że jest w przepastnej szafie u generała w domu. Niestety, nikt nie otrzyma nakazu przeszukania. Przynajmniej dopóki ta kanalia jeszcze samodzielnie oddycha.
Po dygresji męża Małgorzata Siwiec kontynuuje opowieść.
SIWCOWA
Po wszystkim zawieziono zmasakrowane ciało księdza z powrotem nad tamę do Włocławka i wrzucono do wody. Stamtąd dopiero trzydziestego października wydobyto je ponownie. Sam Kiszczak pojawił się na tamie. Przyleciał helikopterem i wydał rozkaz, który brzmiał: „On tu musi się dzisiaj znaleźć”. Po dwóch godzinach wydobyto ciało księdza na powierzchnię, załadowano do karetki i zawieziono do Zakładu Medycyny Sądowej w Białymstoku. Tam przeprowadzono drugą sekcję. Jak pan zapewne wie, sekcją pokierowała Maria Byrdy, która była podstawiona.
TRENK
Zaraz, zaraz! Zgubiłem się. Jak to podstawiona? Przecież oglądałem film z sekcji zwłok księdza w Białymstoku.
Do rozmowy włącza się Bartłomiej Siwiec.
SIWIEC
I co pan widział na tym filmie? Pokazali rozciętą klatkę piersiową? Szwy po obdukcji mózgu księdza Jerzego? Pokazali, że ktoś wyrwał mu język? Gówno pokazali! Jedna wielka ściema. Przyjrzał się pan temu facetowi z brodą, który odwijał księdza z worka? Sekcja prowadzona przez profesor Byrdy nie wykazała wszystkiego.
TRENK
Jak to nie wykazała wszystkiego? Powoli. To jest jeszcze coś? Pozwólcie, że się napiję.
Trenk jednym chaustem wypija zawartość swojej szklanki. Małgorzata Siwiec podnosi butelkę i zwraca się do niego z pytaniem.
SIWCOWA
Zaskoczony? Dolać?
TRENK
Tak poproszę.
Głos zabiera Bartłomiej Siwiec.
SIWIEC
Sekcja zwłok księdza Jerzego na potrzeby propagandy, wykazała tylko wyrwany język i zmasakrowane organy wewnętrzne. Przed opinią publiczną ukryto wybite trzy zęby, połamanych sześć żeber, wyrwane trzy palce lewej dłoni, sześćdziesiąt jeden ran kłutych o głębokości około sześciu centymetrów na całym ciele, połamany nos, wyrwane ucho, powyrywane włosy, ślady przypaleń, brutalnego duszenia, zmiażdżone kolano, wyrwane paznokcie. Czy widział pan to wszystko na nagraniu z sekcji?
Następuje cisza. Trenk chowa głowę w dłoniach. Po chwili unosi głowę zabiera głos. Bartłomiej Siwiec zauważa w jego oczach łzy.
TRENK
Boże! Nie mieści mi się w głowie ogrom cierpień jakie przeszedł ksiądz Jerzy. Nie dziwię się, że to wszystko ukryli, ale przecież podczas sekcji obecny był wówczas Jan Olszewski? Nie zauważyłby, że jedna sekcja już była?
SIWIEC
Myślę, że zauważył, ale dostał nakaz absolutnego milczenia. Gdyby zaczął mówić, zlikwidowaliby go jak tego rybaka Kowalskiego, który wraz ze swoimi trzema kolegami zauważył dwóch mężczyzn na tamie, gdy wrzucali do wody worek ze zwłokami. Trzy tygodnie po złożeniu zeznań trafił do szpitala, w którym zmarł. Zresztą jak tych trzech pozostałych, którzy byli z Kowalskim na łodzi tamtego dnia. W aktach ich zgonu napisano “Zatrucie alkoholem metylowym”. Z zeznań rodziny wynika, że Kowalski był zdrowym człowiekiem. Nie pił, nie palił. Wieczorami lubił kłusować na Wiśle. Rodzina chciała, aby przeprowadzono sekcję zwłok, ale nie wydano zgody. Tamtych trzech do dzisiaj nie odnaleziono. Dziwne co?
TRENK
Bardzo dziwne.
Kontynuuje Małgorzata Siwiec.
SIWCOWA
Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że według dokumentacji medycznej, Kowalski zatruł się alkoholem metylowym, przebywając w szpitalu…
Po chwili milczenia
SIWCOWA
Może jednak zrobię kolację? Co powiecie na tatara?
Trenk przez moment się zastanawia.
TRENK
Przekonała mnie pani. Z przyjemnością skosztuję.
SIWCOWA
To ja znikam w kuchni i zostawiam was samych. Tylko nie opróżnijcie za szybko tej butelki.
Małgorzata Siwiec uśmiecha się i wychodzi z pokoju. Obaj w tym czasie szybko dopijają swoje drinki. Bartłomiej Siwiec pyta Trenka:
SIWIEC
Dolać?
TRENK
Jeśli mogę prosić. Czy będę mógł wykorzystać w swojej książce to, o czym mi państwo dziś opowiadają?
SIWIEC
A pozostaniemy anonimowi?
TRENK
Oczywiście. Mogą nawet państwo wymyślić nazwisko, pod którym mógłbym was ukryć w mojej książce.
SIWIEC
Przepraszam, że o to pytam, ale sam pan rozumie. Nie chcę narazić mojej rodziny. Wiem, że te ścierwa wciąż jeszcze żyją i zrobią wszystko, aby zamknąć usta zbytnio zainteresowanym śmiercią księdza Jerzego. Powinien pan być ostrożny.
TRENK
Co pan jeszcze wie w tej sprawie?
SIWIEC
Co wiem? W sumie już niewiele. Ale mogę dopowiedzieć kilka informacji, które udało mi się zdobyć.
TRENK
Proszę.
W tym czasie do pokoju wchodzi Małgorzata Siwiec z tacą pełną jedzenia.
SIWCOWA
Zapraszam do stołu panowie. Tatar według przepisu mojej mamy. Bułki kupowane dziś nad ranem. Coś ciepłego do picia?
TRENK
Herbatę gorzką jeśli mogę prosić.
SIWCOWA
A dla ciebie kochanie?
SIWIEC
Ja zostanę przy swoim drinku.
Małgorzata Siwiec znika w kuchni. Obaj mężczyźni siadają do stołu. Bartłomiej Siwiec zwraca się do Trenka.
SIWIEC
Mówi panu coś nazwisko Andrzej Grabiński?
TRENK
Grabiński? Czy to nie ten, który w okresie PRL-u bronił opozycjonistów? On był obok Olszewskiego, oskarżycielem posiłkowym podczas procesu w Toruniu.
SIWIEC
Ten sam. Bardzo dobry prawnik. Miałem okazję zamienić z nim kilka zdań. On od początku wiedział, że cały ten proces jest sfingowany. Zapowiedział apelację. Gdyby do niej doszło, sąd wyższej instancji musiałby sprawę zabójstwa księdza ponownie wziąć na wokandę, a to mogło grozić ujawnieniem nazwisk prawdziwych inicjatorów zbrodni na księdzu Jerzym. Na to SB nie mogła sobie pozwolić. Na kilka dni przed jej złożeniem w domu należącym do rodziny Grabińskich wybuchła bomba. W wyniku tej eksplozji zginęła dwudziestopięcioletnia Małgorzata Grabińska. Później okazało się, że ci debile z MSW pomylili domy. Zbieżność nazwisk była zupełnie przypadkowa. Sprawców jak zwykle nie wykryto, a śledztwo umorzono. Mało tego. Wszystkie materiały z tego śledztwa zaginęły.
Do pokoju wchodzi Małgorzata Siwiec. Stawia na stole dwie szklanki z herbatą.
SIWCOWA
Zanim się rozpędzisz skarbie, zjedzmy coś. Pan Przemysław pewnie zgłodniał. Zgadłam?
TRENK
Patrząc na ten tatar poczułem jak kiszki zaczęły mi marsza grać.
SIWCOWA
To zapraszam. Proszę się częstować.
W czasie gdy cała trójka zaczyna kroić bułki, dzwoni telefon w przedpokoju. Bartłomiej Siwiec wstaje od stołu:
SIWIEC
Przepraszam na chwilę.
c.d.n.
Przemysław Trenk


Komentarze