Na dnie popiołu - dramat😪😪😪 ciąg dalszy
- 17 gru 2025
- 3 minut(y) czytania
TRENK
Czyli nieprawdą jest to o czym mówił pan podczas procesu, że początkowo chodziło o to aby mocno księdzu dokuczyć?
PIOTROWSKI
Na początku taki był plan ale…
TRENK
Co ale?
PIOTROWSKI
Niech mi pan przypomni jeszcze raz swoje nazwisko.
TRENK
Trenk.
PIOTROWSKI
Panie Trenk, proces w Toruniu to była jedna wielka farsa. O tym jak ma przebiegać zadecydowało czterech ludzi z góry. Byli to: Jaruzelski, Kiszczak, Płatek i Ciastoń. Przy czym bezpośrednim reżyserem tego spektaklu był Kiszczak. To on dobrał skład sędziowski, publiczność, a nawet naszych obrońców. Każdego zdania, które wypowiedzieliśmy podczas procesu, uczyliśmy się na pamięć. Nawet czynności, które wykonywaliśmy podczas wizji lokalnych były wyuczone. Jedynie Waldek...to znaczy Chmielewski przeżył swego rodzaju załamanie nerwowe. ale ostatecznie wytrzymał do samego końca, mimo…. jak wiadomo, miał problemy z wysłowieniem się. Tak to przynajmniej wyglądało podczas procesu w Toruniu. Ale nic bardziej mylnego. Waldek doskonale zagrał swoją rolę.
TRENK
Jestem zaskoczony. Oglądając nagrania z procesu w Toruniu, byłem święcie przekonany, że Chmielewski naprawdę przeżył załamanie i stąd te jego trudności z wysłowieniem się.
PIOTROWSKI
Zdaje pan sobie sprawę z tego, że większość ludzi zgromadzonych na sali rozpraw, to byli podstawieni przez resort milicjanci i esbecy? Sędzia Kujawa odbył pouczającą rozmowę z Kiszczakiem. Zresztą MSW miało go na widelcu. Podsłuchy w domu i na daczy letniskowej, inwigilacja rodziny, telefony z niemiłymi informacjami. To samo dotyczyło pełnomocników Popiełuszków. Mecenasi: Grabiński, Wende i Olszewski, dostali wytyczne z resortu. W razie jakiejkolwiek zmiany w ich działaniach, mieli dostać przykład z góry, który dobitnie miał dać im do zrozumienia, że z władzą się nie walczy. Musi sobie pan zdawać sprawę z tego, że prokurator Pietrasiński, to dobry kolega Kiszczaka i to właśnie on został przez resort wyznaczony jako główny oskarżyciel. Wszystko było pod kontrolą MSW i samego Jaruzelskiego. Na sali rozpraw i sali obok, kilku esbeków zainstalowało sprzęt telewizyjny. Jaruzelski musiał wiedzieć o wszystkim pierwszy.
TRENK
A Kiszczak?
PIOTROWSKI
Kiszczak był tylko narzędziem w rękach Jaruzelskiego. A ten był człowiekiem Kremla, choć nie do końca przez Kreml sprawdzonym.
TRENK
Co ma pan na myśli, mówiąc nie sprawdzonym?
PIOTROWSKI
To, że ludzie z najwyższego szczebla na Kremlu, nie do końca ufali Jaruzelskiemu, choć ten robił absolutnie wszystko aby mieli o nim jak najlepsze zdanie. Gdyby mógł, to lizałby dupę po sraniu samemu Czernience. Rozumie pan?
TRENK
Chyba tak. Dlaczego na ławie oskarżonych wraz z panem, Pękalą i Chmielewskim, zasiadł Pietruszka?
PIOTROWSKI
Jaruzelski miał podejrzenia, zresztą słuszne, o moich i Pietruszki kontaktach z agenturą KGB. My… można by tak rzec, byliśmy tylko małymi pionkami w grze w jaką grało MSW wraz z agenturą KGB w Polsce. Jaruzelski doskonale wiedział o tym i chcąc uniknąć podwójnych agentów wokół siebie, posadził nas do pierdla. Co tu jeszcze wyjaśniać?
TRENK
W jakim celu w odwiedziny do więzienia przychodził pułkownik Pudysz? Później zresztą awansowany na generała. Zapewne za lojalność wobec resortu.
PIOTROWSKI
Pudysz to prawa ręka i najbardziej zaufany człowiek Kiszczaka. Przekonywał nas, abyśmy nie brnęli za daleko w swoich zeznaniach i wypytywał nas o to, czy nie mamy jakiś notatek i raportów z tamtego okresu. To były wizyty kurtuazyjne, ale czasem odbierałem je osobiście jako próbę wymuszenia na nas milczenia do samego końca. Podczas samego procesu, gdy sędzia Kujawa zarządzał przerwy, zresztą na wyraźne polecenie Kiszczaka, Zabierano nas pojedynczo do małej salki na końcu korytarza. Tam obecny był oficer MSW, który pouczał nas, co mamy mówić podczas procesu i w jaki sposób.
TRENK
Milczenia? O czym pan mówi?
c.d.n.
Przemysław Trenk



Komentarze