Create Your First Project
Start adding your projects to your portfolio. Click on "Manage Projects" to get started
Refleksje i recenzje
Aglaja Janczak - rzeka i inne ciała
Ten tomik jest rzeką, którą płynie się przez każdy wiersz i od wiersza do wiersza. Jest w tej rzece ptasio - tak ptasio jak w rzece-rzece, w którą wchodzi się z dzikiego brzegu przez połyskliwą przejrzystość w głąb i w nurt. Rzeka będąca tu główną bohaterką to istota żywa, żywioł i rodzaj zwierzęcia równocześnie: "od rana fale drobnymi pyszczkami / zjadają nurt / pod włos / szarpią laminat wiatru/ tiule z podszerstka rozsypane..." (Mapy); "chciałam przymierzyć sobie / usta rzeki / jej zmienny jęzor / zebrać z łachy" (Przed wyjściem) . Równocześnie w rzece tej, nad nią, na jej brzegach, wrze życie, szczególnie ptasie. Aglaja Janczak przywołuje ptaki po nazwach gatunkowych jak po imieniu. Obrzęd ten kumuluje się szczególnie w wierszu "Almanach ptaków", w którym idące do wody w "szykownym szeregu" nurogęsi wstrzymują ludzki ruch, "dzwoniec drynda na gałęzi", a jego dzwoneczek mieści w sobie ogrom głosowego i emocjonalnego bogactwa, "sieweczka biega i tupie (...) udając deszcz" itd. Już te trzy przykłady pokazują, że każda z osób ptasich ma swoją osobowość. Ptaki czuja, wzruszają się, kochają, a nawet umierają z miłości jak w przypadku wron (Wrony), których ciała leżą blisko siebie - "jedna umarła a drugiej coś pękło z rozpaczy". Śmierć w "Rzece i innych ciałach" współistnieje z życiem, jest jego częścią. Podmiotka jest świadkiem nie tylko odchodzenia zwierząt, ale też osoby bliskiej - babci. Głaszcze truchło ptaka, jego pióra, dziób, skórkę na nogach, "rozciąga zawiasy pazurów", dostrzegając, że ona i ptak mają "tę samą przypadłość" (Głaszcząc truchło ptaka). Życie splata się i współistnieje tu ze śmiercią. Babcia odchodzi najpierw mentalnie - proces ten obrazuje metafora perpetuum mobile z drzew w jej ogrodzie - koło zapominania rośnie - od szpulki do koła młyńskiego - miele życie ("Dementują dementis). Jej umieranie staje się częścią życia rodziny i świata. Mieści się w nim rodzaj czekania, które stanowi stronę lęku, poczucia nieuchronności straty zamkniętego w obrazie ukrywania się pod stołem. Tytuł wiersza - "We śnie" może być równocześnie określeniem jego treści, jak i sugestią czasu, w którym przychodzi śmierć. Potem mama - córka, płacząc przeprowadza zmarłą w wieczność niczym przez Styks.
Czułymi znakami wyrażone zostaje odchodzenie wielu istot: kolejnych pokoleń modraszków ("Odkrycie"); wydry, na której fascynujący szkielet podmiotka trafia na rzeką ("Spokój"); kawki, która przestaje przylatywać do okna ("Dokąd odlatują kawki") i wielu innych, w tym także zaginionej dziewczynki z plakatu, bo wszystkie żywe stworzenia są w "swoich małych i wielkich śmierciach" równe.
Podmiotka zresztą silnie odczuwa swoją przynależność do zwierzęcego świata i stale ją podkreśla. Powtarzajacą się w różnych postaciach i kontekstach metaforą tej więzi jest obecność w pulsie / tętnie - bielinek przywraca tętno "karteczkami skrzydeł" ("Efekt motyla"), "kaczuszka z Finlandii trzyma odgięta płetwę" na pulsie podmiotki ("Rzeka na szczęście"). Wspomniana więź tak z rzeką, jak i innymi istotami żywymi przejawia się na wiele różnych sposobów. Podmiotka pragnie być zwierzątkiem, ptakiem, odczytuje nastroje i mowę rzeki. Jest bezkrwawą łowczynią, zatrzymującą pod powieką to, co "upolowane" wzrokiem np.: tańczącego figlarnie perkoza; pana łasicę, którego wyobraża sobie jako swoje domowe, lecz nie pozbawione wolności zwierzątko, ryjówkę, parlament kormoranów czy drobne stworzenia patrzące na nią pomniejszoną z drugiej strony lupy.
Cały tomik polecam do wielokrotnego czytania, bo w każdym wierszu za każdą kolejną lekturą odkrywa się coś nowego.
🪶🪶🪶🪶🪶🪶🪶🪶🪶🪶🪶🪶🪶🪶
Subiektywno-obiektywne recenzje pojedynczych utworów i tomików poetyckich. Osobiste, czasem trochę emocjonalne interpretacje wierszy i związane z nimi refleksje etcetera.







