Trylogia "Cień Kitsune"
- 17 paź 2025
- 2 minut(y) czytania

Odkąd pamiętam, zawsze fascynowała mnie kultura japońska i wszystko co z nią związane. Może dlatego od 36lat trenuję sztuki walki a konkretnie Aikido. W swoim życiu przeczytałem wiele książek japońskich autorów w tym mojego ulubionego Haruki Murakamiego, ale żadna książka a w tym trylogia
nie pochłonęła mnie tak bardzo jak "Cień Kitsune" Julii Kagawy. Przyznam, że sięgając po tę trylogię miałem troszkę obawy z racji tego, że nie przepadam za fantastyką. Ale w miarę odkrywania kolejnych kart wspomnianej trylogii, wciągałem się coraz bardziej aż całkowicie w niej przepadłem. W mojej prywatnej ocenie to najlepsza fantastyka jaką kiedykolwiek czytałem. A teraz kilka słów o fabule trylogii.
Yumeko jest magiczną istotą, zwaną kitsune. Poszukuje swojej drogi mieszkając w Świątyni milczącego wiatru. Niestety przewrotny los jak zwykle ma dla niej inne plany. Horda demonów odbiera jej dom oraz tych których uważała za rodzinę. W zamian zostaje jej powierzona bardzo ważna misja. Zrozpaczona oraz bezbronna udaje się w podróż, gdzie na swojej drodze spotyka mnóstwo niebezpieczeństw, złe istoty i podłych ludzi. Na swoją obronę ma tylko magię i spryt. Czy podoła powierzonemu zadaniu?
Cała trylogia jest całkiem pokaźnych rozmiarów i jak na początku wspomniałem, miałem obawy czy dobrnę do końca ale...
Czytając miałem nieodparte wrażenie, że jestem częścią tej historii niczym Bastian z "Niekończącej się opowieści". Elementy mitologii japońskiej sprawiają, trylogia nie tylko fascynuje ale wciąga czytelnika w magiczny świat. W tym miejscu chciałbym wspomnieć, że kilka ostatnich stron trzeciej części trylogii czytałem bez zaczerpnięcia powietrza. Na szczególnę uwagę zasługuje tu piękne wydanie i grafiki, które spajają całość czyniąc je wisienką na torcie. "Cień Kitsune" to cudowne połączenie mitologii japońskiej ze światem fantasy. Mam nadzieję, że przypadnie wam do serc tak jak mnie.
Pozdrawiam



Komentarze