Samotność, pragnienie i prawda — moja rozmowa z Rilkem
- 13 paź 2025
- 2 minut(y) czytania

Jestem na świecie zbyt sam, a przecież sam nie dość,
by każdą święcić godzinę.
Jestem na świecie zbyt nikły, a przecież mały nie dość,
by pójść przed Twoją głębinę
jak rzecz:
ciemny i mądry.
Ja chcę moje chcenie i chcę mego chcenia nić
wieść czynu szlakami;
i w cichych czasów drżenie, ponad wahaniami,
gdy idzie coś ku nam,
pośród wiedzących być
albo sam.
Chcę odzwierciadlać Ciebie według całej miary
i nie chcę nigdy być ślepy, zbyt stary,
by trzymać Twój obraz ciężki i rozchwiany.
Chcę się rozskrzydlić gestem.
Nigdzie nie chcę być złamany,
bom jest kłamany, gdzie złamany jestem.
I chcę zmysł mój cały
w prawdzie przed Tobą. Chcę siebie opisać
jak obraz, który widziałem
długo i z bliska,
Przekład wiersza Rainera Marii Rilkego
Czytając słowa Rilkego, poczułam coś, co trudno opisać inaczej niż cichą falę, która przechodzi przez moje serce. „Jestem na świecie zbyt sam...” — to zdanie brzmiało dla mnie jak echo mojego własnego wnętrza, jakby ktoś znał mój najskrytszy lęk i zarazem nadzieję. Samotność, o której mówi poeta, nie jest zwykłą pustką. To głębia, która zaprasza do spojrzenia na siebie i swoje miejsce w świecie z pełną świadomością tego, co jest słabe, małe, ale też prawdziwe.
Rilke pokazuje, jak samotność i małość, które w nas są, nie muszą nas złamać. Wręcz przeciwnie — mogą stać się przestrzenią, w której rodzi się pragnienie. Pragnienie działania, bycia w prawdzie, by „prowadzić czynu śladem”. To dla mnie jak cichy płomień, który rozświetla ciemne zakamarki duszy i pozwala nie zatracić się w bezradności.
„Chcę się rozskrzydlić gestem” — te słowa są dla mnie wołaniem, żeby znaleźć odwagę, by rozwinąć skrzydła w pełni swojej prawdy, by nie bać się pokazywać siebie, nawet gdy świat wydaje się zbyt wielki i zbyt obcy. W tym „gestem” widzę coś więcej niż tylko symbol osobistej odwagi — to także drobne akty dobrej woli, które wykonujemy na co dzień wobec innych. Pomaganie, wspieranie, okazywanie troski — to naturalna potrzeba, którą sama w sobie noszę i która wydaje się płynąć z głębi serca. W tych małych czynach, pełnych autentyczności i otwartości, dostrzegam echo Rilkego pragnienia prawdy i pełni bycia. Chcę być więc takim zwierciadłem, które odbija nie tylko światło, ale i całe swoje wnętrze — szczere i nieukryte.
Dziś, kiedy codzienność często przynosi zgiełk, szybkie i nieprzemyślane decyzje oraz powierzchowne kontakty, ten wiersz przypomina mi, jak ważne jest zatrzymać się i odnaleźć w sobie tę prawdę — prawdę o samotności, o chceniach, o byciu sobą. Samotność nie zawsze musi być karą, lecz może stać się przestrzenią spotkania — ze sobą, z własną głębią i z tym, co większe od nas.
To, co porusza mnie w Rilke, to właśnie ta rozmowa, ten dialog z sobą i światem. Ten niedosyt, by być nie tylko „zbyt samym” czy „zbyt nikłym”, ale by znaleźć pełnię w swej słabości i przemieniać ją w siłę.
Ten wiersz jest dla mnie jak modlitwa, którą wypowiadam w ciszy swojego serca. Przypomnieniem, że choć jestem mała, mogę być wielka w prawdzie i chceniach. I że samotność, choć czasem bolesna, może być początkiem czegoś pięknego — spotkania z sobą i światem na nowo.



Komentarze