Rozmowa z Anną Kochalską-Siwak
- 27 mar
- 6 minut(y) czytania
(rozmowa o poezji, pracy i sercu do ludzi)
W wywiadzie Ania, psycholożka, oligofrenopedagog i surdopedagog, dzieli się początkami pasji do poezji, która narodziła się podczas szkolenia na temat osób niesłyszących i słabosłyszących, a rozwinęła dzięki wrażliwości na ludzkie emocje. Podkreśla, jak jej zawód – empatyczny kontakt z dziećmi i rodzinami – przenika twórczość, np. w tomikach "Wierszolandia terapeutyczna dla dzieci" czy "Bajkowe wierszyki z wróżką", gdzie poezja wspiera terapię emocji. Pisze odrębnie dla dzieci (prosto, z humorem) i dorosłych (z nostalgią o przemijaniu, przyrodzie i człowieczeństwie), czerpiąc siłę z ciszy, lektur i spotkań.
Na początku drogi
Aniu, pamiętasz moment, w którym poczułaś, że słowo może być Twoim sposobem wyrażania świata?
• Tak, pamiętam. To było kilkanaście lat temu, kiedy byłam w trakcie szkolenia na temat osób niesłyszących i słabosłyszących. Pisaliśmy proste rymy i wtedy poczułam to „coś”. Słowo mówione i pisane może wiele powiedzieć i docierać do wnętrza innych osób. Niesie z sobą spokój i ciszę. A pisałam już w bardzo młodym wieku, ale wtedy to była namiastka tego, co rozwinęło się dużo później.
Czy Twoja droga do poezji była naturalnym rozwinięciem wrażliwości, która towarzyszy Ci w pracy z ludźmi?
• Myślę, że pisanie poezji tak na poważnie ugruntowało się u mnie pod wpływem wewnętrznego wyczulenia na przeżycia i doznania ludzkie. Na pierwszym miejscu znajduje się u mnie zawsze kontakt ze światem i z jego różnorodnymi formami.
Jak wspominasz swoje pierwsze kroki twórcze — czy był ktoś, kto szczególnie Cię wtedy wspierał lub inspirował?
• Zawsze doceniałam poezję Adama Mickiewicza. W późniejszym czasie intrygowała mnie poezja Zbigniewa Herberta. Na tle codziennego myślenia, emocji i przeżyć rodziło się we mnie przekonanie o potrzebie pisania. Ono wypływało samoistnie ze mnie. Musiałam tylko znaleźć dla niego ujście.
O pracy, która jest misją
Jesteś psycholożką, oligofrenopedagogiem i surdopedagogiem — brzmi to jak powołanie, a nie tylko zawód. Co w tej pracy porusza Cię najmocniej?
• W pracy zawsze najważniejszy jest dla mnie kontakt terapeutyczny z drugą osobą, empatyczne podchodzenie do centrum drugiej osoby. Szczególne miejsce w moim sercu zajmują dzieci, one są źródłem niewinnego i czystego spojrzenia na życie. Od dzieci można się wiele nauczyć. To jest moją dewizą życiową.
Jak to jest towarzyszyć dzieciom i rodzinom w ich codziennych zmaganiach?
• To jest satysfakcja, pokora i zbliżanie się do sensu życia. Obcowanie z dziećmi i ich rodzinami nadaje wartość mojemu działaniu. Mówi o tym, co jest najważniejsze i o tym, co się najbardziej liczy w życiu.
Czy każde spotkanie zostawia w Tobie jakiś ślad?
• Myślę, że każde spotkanie zostawia choćby najmniejszy ślad. Wiele spotkań układa się w ścieżkę, którą nazwałabym drogą idącą w kierunku oddania i bliskości z drugim człowiekiem.
Twoja praca wymaga ogromnej empatii i uważności. Skąd czerpiesz siłę, żeby dawać tak dużo z siebie innym?
• Bardzo dużo daje mi codzienne rozmyślanie wewnętrzne, czytanie poezji, a także systematycznie doskonalenie zawodowe. Biorę udział w różnych szkoleniach zawodowych. One mnie motywują do rozwoju i do tego, aby nie zatrzymywać się w miejscu.
Czy zdarza Ci się zauważyć, że poezja pomaga Ci w pracy — na przykład w rozmowie z dzieckiem, rodzicem, albo w chwilach, gdy emocje są szczególnie trudne?
• Wielokrotnie poezja pozwalała mi wykorzystywać język metaforyczny, jako kierowaną narrację w czasie spotkań terapeutycznych. Poprzez obrazy mogę dokładniej opisywać stan przeżyć psychologicznych i w ten sposób docierać do osób potrzebujących pomocy psychologicznej.
W „Wierszolandii terapeutycznej dla dzieci” połączyłaś terapię i poezję w coś wyjątkowego. Jak wyglądał proces tworzenia tej książki?
• Wierszyki powstawały naturalnie i spontanicznie. W okresie, kiedy rodził się mój tomik dla dzieci, pisałam po kilka wierszyków dziennie. To była wielka frajda. Miałam je już w głowie wcześniej. Musiałam tylko je zapisać, nadając im formę językową i wyposażyć w terapeutyczny przekaz.
Jakie reakcje dzieci czy rodziców najbardziej zapadły Ci w pamięć po lekturze lub terapii z wykorzystaniem Twoich tekstów?
• Jedno z dzieci bardzo się cieszyło z czytania wierszyków, wspólnie z rodzicem. Było autentycznie zaciekawione treścią wierszyków, z ich szczególną magią językową i obrazowością.
Kiedy obserwujesz rozwój swoich podopiecznych, co jest dla Ciebie największą nagrodą?
• Największą nagrodą dla mnie jest ich wewnętrzna radość, wiara w siebie, samodzielność i uczenie się podejmowania decyzji oraz nabywanie umiejętności wyrażania coraz bardziej świadomie swoich emocji.
Czy uważasz, że każdy człowiek, nawet dorosły, ma w sobie „wewnętrzne dziecko”, do którego warto mówić poetycko i z czułością?
• Oczywiście, wewnętrzne dziecko nie zanika i jest w nas. Trzeba go przytulać i rozmawiać z nim. To nasze dziecko, które istnieje z nami i od samego początku bardzo takiego kontaktu potrzebuje. Opiekujmy się nim, chrońmy je przed złem i krzywdą oraz zranieniem. Wzmacniajmy jego potencjał.
O twojej poezji i jej źródłach
Czy doświadczenia z pracy — spotkania, emocje, ludzkie historie — odnajdują swoje miejsce w Twoich wierszach?
• Czasami opisuję przeżycia konkretnych osób, które poznaję w pracy zawodowej. Jest tak tylko wtedy, kiedy coś naprawdę mnie poruszy i zostaje we mnie. Najczęściej piszę o tematach, które się uruchamiają po dokonaniu pewnej syntezy wewnętrznej w moim postrzeganiu świata.
Jakie tematy wracają do Ciebie najczęściej w twórczości: nadzieja, miłość, odwaga, może wiara w dobro?
• Często piszę o łączności człowieka z przyrodą, która jest dla mnie uosobieniem spokoju. Piszę również o braku, niedoskonałości, sprzeczności, konfliktach wewnętrznych oraz o tym wszystkim, co stanowi o pięknie i istocie człowieczeństwa.
Twój tomik „Echa nasze zostaną” ma w sobie szczególną nostalgię. Czy to właśnie echo codziennych spotkań z ludźmi, którzy Cię poruszają?
• Nostalgia pojawia się we mnie bardzo często i przemawia z głębi serca. To jest uczucie, które przynosi zadumę o przemijaniu i o sensie cierpienia. Przeprowadza mnie przez różne sytuacje życiowe, kierując w stronę harmonii.
Jak reagują czytelnicy, gdy w Twoich wierszach odnajdują siebie?
• Są bardzo poruszeni i autentycznie czują się zauważeni. To jest cenne w mojej twórczości. Wiersze są darem.
O pisaniu dla dzieci i dorosłych
Masz dar pisania zarówno dla najmłodszych, jak i dla dorosłych. Czy te dwa światy się przenikają?
• To są dwa różne światy. Wyraźnie je zawsze oddzielam. One istnieją jako dwa odrębne obszary poezji. Piszę bardzo prostym językiem dla dzieci. W wierszach dla najmłodszych chcę zawrzeć dziewiczość świata dziecięcego. Pisząc dla dorosłych używam słów bardziej złożonych, przez co pokazuję, że istnieje wielowymiarowość świata i nic tak naprawdę nie jest proste i oczywiste w życiu. Człowiek nie zawsze może wpływać na zdarzenia, mimo że bardzo by tego chciał. Koncepcja bycia sprawczym w życiu może upadać. I to jest zagadką i niewiadomą.
Co jest dla Ciebie najważniejsze w poezji dziecięcej — radość, mądra zabawa, przekaz emocjonalny?
• W poezji dziecięcej najważniejszy jest dla mnie przekaz treściowy i obraz oraz świat emocji. Trzeba użyć dużej wyobraźni, żeby móc opisać to, co jest bliskie dzieciom. Jednocześnie trzeba pisać z humorem i „bawić się” przy tym z odbiorcami.
Czy wiersze z tomiku „Bajkowe wierszyki z wróżką” powstawały z myślą o konkretnych dzieciach, które spotykasz w pracy terapeutycznej?
• Wierszyki z tomiku „Bajkowe wierszyki z wróżką” są oparte na wymyślonych sytuacjach. W wierszykach jest ujęta moja dziecięcość, taka jaka została we mnie. Pisząc ten tomik poezji dla dzieci odnajdywałam ślady własnego dziecięctwa.
O codzienności i marzeniach
Jak wygląda Twój dzień, gdy udaje Ci się połączyć obowiązki zawodowe, domowe i twórcze?
• Mój dzień jest spokojny, zorganizowany, wyważony. Ma swój stały rytm. Jest w nim działanie i odpoczynek, zachowując odpowiednie proporcje. Twórczość ma w nim szczególne miejsce. Jest pasją i motorem do działania.
Czy masz swój mały rytuał pisania — filiżankę herbaty, ciszę wieczoru, ulubiony notes?
• Kiedy piszę, to wyłączam się całkowicie z codziennych obowiązków. Ważny jest moment, kiedy czuję, że przychodzi wena. Mogę być wtedy długo w ciszy, bez dodatkowych rekwizytów. Jestem sama ze sobą. Moim rytuałem pisania staje się czas po pracy, jako odskocznia od skomplikowanych zagadnień życiowych, które mogę zaobserwować w pracy zawodowej.
Facebook stał się Twoim miejscem spotkań z czytelnikami. Jak odbierasz tę formę bliskości w wirtualnym świecie?
• Bliskość na Facebooku jest jedynym w swoim rodzaju wymiarem bycia egzystencjalnego. Poprzez publikacje na Facebooku mogę doświadczyć relacji wirtualnych, nastawionych na wzajemny szacunek, na płaszczyźnie między Autorem a Odbiorcą. Kontakty na Facebooku są dla mnie przede wszystkim możliwością pokazania mojej twórczości, docierania do szerszej grupy Czytelników.
Nad czym teraz pracujesz, Aniu? Czy w Twoich myślach dojrzewa już pomysł na kolejne książki?
• Zakończyłam tomik poezji, który pisałam, opierając się na spotkaniach z osobami niepełnosprawnymi. Ilustracje do niego wykonała moja córka Emilia, która jest bardzo utalentowana pod względem malarskim.
Na zakończenie
Masz za sobą wiele publikacji, antologii, spotkań z czytelnikami. Czego najbardziej nauczyła Cię ta droga?
• Nauczyła mnie, że póki mogę, będę robić to, co mnie rozwija i dodaje światła do codzienności.
Gdybyś miała jednym zdaniem opowiedzieć, czym dla Ciebie jest połączenie poezji i pracy terapeutycznej — co byś powiedziała?
• Jest to moja droga samorealizacji, uskrzydlająca tęsknoty oraz momenty poszukiwania sensu i znaczenia w życiu.
Ania łączy poezję z terapią jako ścieżkę samorealizacji, która uskrzydla jej tęsknoty i poszukiwania sensu życia. Ta droga nauczyła ją, by póki może, tworzyć to, co rozwija i wnosi światło do codzienności.
Rozmawiała Agnieszka Dyszak



Komentarze