top of page

Poszedł szukać Tego, który był, jest i zawsze będzie🫠🫠🫠

  • 29 cze
  • 2 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 30 cze




   Zdawał się pusty i pełny zarazem. Nie widział nic a jednak dostrzegał wszystko. Gwiazdy, pofarbowane włosy swojej kochanki, a także błękitne niebo w zakamarkach czyichś myśli. Miał swój prywatny deszcz, który chował głęboko w kieszeniach i nie raz w słoneczny dzień pojawiał się w pubie w przemoczonych skarpetkach. Gdy początkowe zdziwienie otoczenia ustępowało współczuciu, wymykał się niezauważenie do ubikacji, wykręcał skarpetki do sucha i spokojnie dopijał whisky. Chwilami przerażała go świadomość tego, ile zjawisk atmosferycznych może pomieścić umysł i serce jednego człowieka.

Wokół tyle do obejrzenia, tyle do dotknięcia, a on wciąż nie mógł do tego przywyknąć. Zachłystywał się tym, tak jak inni zachłystywali się własnym sukcesem, samochodem czy kolejną, zaliczoną panienką w szalecie publicznym, która była stanowczo za głupia, by dostrzec, że w tym wszystkim nie ma nic oprócz zaspokojenia popędu. Zawsze takie wybierali. Bo łatwe, durne i ślepo zakochane.

Jednak dla niego wszystko było nowe, świeże, ekscytujące i gaszące pragnienie, niczym słodka pomarańcza. Z drugiej jednak strony zaczął dostrzegać, że w zasadzie wszystko to już zna. Zapach powietrza przypominał dzieciństwo u dziadków, kontury drzew na tle nieba niewątpliwie odzwierciedlały miłość, którą utracił. Smak papierosa ulotny, jak rozmowa ze zmarłym ojcem. Za dużo dla jego pięciu zmysłów.

Stał przed kościołem. Nie wierzył w istnienie Boga. Dla niego to była istota bardziej rozwinięta od człowieka. Był zwolennikiem teorii głoszonych przez scjentologów. Gapił się na strzeliste wieże i nie mógł dostrzec piękna budynku, oczywistego nawet dla laika. Kontury zlewały się w niewyraźną papkę, kanty zaokrąglały, a ściany drżały w delirium. Ze środka dochodził głos głośnych modlitw. Zastanawiał się jak to wspomnienie będzie wyglądało za kilka lat? Czy cokolwiek pozostanie w jego głowie? Zielona trawa, alejki wysypane białym żwirem i charakterystyczne wykończenie kościoła od strony jego ulicy? Gdyby tylko mógł zrobić zdjęcie tej ulicy i powiedzieć o niej wszystko. Zwykle nie mówimy wszystkiego, co powinniśmy byli powiedzieć i to nas dusi, niczym astma.

Święcie przekonany wierzył, iż w kościołach powinno być więcej miejsca, więcej okien, pokoi i przestrzeni. Bo jeśli rzeczywiście Bóg istnieje, to.....

Wszystko dopasowane wedle uznania. Muzyka, napięcie, zwroty akcji, emocje, łzy i uśmiechy na twarzach wiernych powracające, niczym refren ulubionej piosenki. Ostatnio pojawiło się zbyt wiele trudności i komplikacji. W zasadzie we wszystkim. Chwile przemijały szybko zmuszając niejako, by naprędce dostrzec ich znaczenie i pointę. I dać sobie spokój.

On tak nie chciał. Czuł, że za tym kryje się coś więcej. A jeśli nie to jednak powinna być w tym tajemnica, która łaskotałaby podniebienie, niczym zimne piwo. Wiedział, że inni także to czują. Nawet jeśli nie chcieli się przyznać. Jednak ktoś zawsze jest pierwszy, ktoś zaczyna działać zanim pozostali do tego dojrzeją. Jest czy Go nie ma?

Pewnego dnia postanowił. Bez specjalnych przemyśleń. To po prostu przyszło, zapukało w duszy, zaraz po śniadaniu. Kilka minut przed serwisem informacyjnym. Cały łańcuch prawdopodobieństwa. Rozejrzał się uprzednio na cztery strony i ruszył z kącika oczu. Z wiatrem w żaglach, pełny przekonania i nadziei. Przeciwko tym którzy ślepo wierzyli, przeciwko wysokim kosztom życia, przeciwko ograniczonej ilości dobrych pomysłów na wytłumaczenie tego co niewytłumaczalne. Miał w kieszeni deszcz i sto dziewięćdziesiąt dwie postawy i kolory w zależności od płci. Ruszył w imię przyszłości, w imię miłości którą wierzył że spotka oraz w imię absurdu.

A Ten którego poszedł szukać, czeka by podać mu dłoń.



Przemek Trenk

 
 
 

1 komentarz

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
Sylwia Barańczyk
29 cze
Oceniono na 5 z 5 gwiazdek.

Czasem właśnie w drodze rodzą się najważniejsze odpowiedzi. Niewiem czy znalazl Boga, ale napewno odnalazł nadzieję.

☺️

Polub

Polityka prywatności

  1. Administratorem danych osobowych jest właściciel strony Przędza Słów.

  2. Dane osobowe zbierane są wyłącznie w celu realizacji usług, kontaktu z użytkownikiem oraz działań marketingowych, jeśli wyrazisz na to zgodę.

  3. Dane nie są udostępniane osobom trzecim, z wyjątkiem podmiotów uprawnionych na podstawie przepisów prawa.

  4. Masz prawo dostępu do swoich danych, ich poprawiania oraz żądania usunięcia.

  5. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do korzystania z niektórych funkcji strony.

  6. Strona korzysta z plików cookies w celu poprawy jakości usług i analizy ruchu.

  7. W sprawach związanych z ochroną danych osobowych możesz skontaktować się poprzez formularz kontaktowy na stronie.

Kontakt

Przędza Słów

 

© 2025 by Przędza Słów. Powered and secured by Wix

 

bottom of page