Na dnie popiołu - dramat😪😪😪 ciąg dalszy
- 23 gru 2025
- 3 minut(y) czytania
TRENK
Nie miał pan wyrzutów sumienia, że spierdolił pan życie kilku osobom, w tym rodzinie księdza Jerzego, swoim podwładnym i ich rodzinom? Ponoć w trakcie trwania procesu toruńskiego, pańscy koledzy z resortu, zaczęli na ścianach swoich gabinetów wieszać pańskie portrety. Był pan dla nich idolem.
PIOTROWSKI
Czy miałem wyrzuty? Na tamten czas nie miałem. Zabiłem własne sumienie, przekazując Popiełuszkę idiotom z WSW. Miałem zadanie do wykonania i za wszelką cenę chciałem je wykonać. Nie zakładałem, że sprawy przybiorą tak niekorzystny dla nas obrót, że Jaruzelski rzuci nas na pożarcie. Prawdziwi mordercy Popiełuszki wciąż są na wolności i wie pan co?
TRENK
Tak?
PIOTROWSKI
Gdy pomyślę o tym, to kurwica mnie bierze! Posłużyli się mną i moimi bezpośrednimi podwładnymi w zamian za wygody i dochody, które okazały się kłamstwem. Zresztą socjalizm to jedno wielkie kłamstwo. Ideologia marksistowska od samego początku opierała się na kłamstwie i przemocy wobec wrogów narodu. Pewnie zapyta pan, dlaczego w to wierzyłem? Dlatego, że w tamtym czasie nie było innego wyboru. Albo byłem z nimi, albo…
Piotrowski urywa głos.
A jeśli chodzi o moje portrety wieszane przez kolegów, to odpowiem tak. Miałem swoje pięć minut wątpliwej sławy.
TRENK
Co pan wie o płetwonurku, który….
PIOTROWSKI
Mówi pan o tym co był jednym z grupy poszukującej ciała Popiełuszki na dnie Zalewu Wiślanego?
TRENK
Mówię o tym, który jako pierwszy wyłowił ciało księdza i wcale nie było to trzydziestego października osiemdziesiątego czwartego. Chodzi mi o jego imię i nazwisko.
Piotrowski po chwili namysłu odpowiada.
PIOTROWSKI
Krzysztof Mańko.
Nagle słychać szczęk przekręcanego w zamku klucza. Do celi wchodzi dwóch rosłych strażników. Jeden z nich zwraca się ostrym tonem do Piotrowskiego.
STRAŻNIK
Piotrowski! Koniec widzenia, a pana panie Trenk po opuszczeniu celi, zapraszam na dyżurkę!
Piotrowski wstaje z taboretu i zwraca się do Trenka.
PIOTROWSKI
Słyszał pan polecenie klawisza?
Trenk odwraca głowę w stronę strażnika.
TRENK
Po cholerę mam iść na dyżurkę?
Piotrowski spogląda na Trenka.
PIOTROWSKI
Pewnie któryś z tych osłów stał pod celą i podsłuchiwał. Wcale się nie zdziwię, gdy zabiorą panu dyktafon i…
TRENK
I co?
PIOTROWSKI
Niech pan przyjdzie do mnie w poniedziałek. I niech przyniesie pan ze sobą mocniejsze papierosy.
STRAŻNIK
Panie Trenk! Proszę opuścić celę! Piotrowski pod ścianę i nogi szeroko!
PIOTROWSKI
Spokojnie! Po chuj te nerwy? Przecież dam się pomacać bez przemocy.
Drugi ze strażników chwyta Trenka mocno za ramię i prowadzi w stronę małego pomieszczenia.
Scena 2
STRAŻNIK
Zapraszam pana do dyżurki i niech pan łaskawie zamknie za sobą drzwi.
TRENK
W jakim celu zostałem tu wezwany?
STRAŻNIK
Muszę pana przeszukać.
TRENK
Przeszukać? Nie rozumiem. Przecież byłem przeszukiwany przed wejściem do celi Piotrowskiego!
STRAŻNIK
Mam podstawy przypuszczać, że Piotrowski włożył panu coś do kieszeni marynarki.
TRENK
Proszę? To jakiś absurd!
STRAŻNIK
Panie Trenk! Niech mi pan nie utrudnia pracy. Mnie obowiązują przepisy a w ich świetle, jeśli mam podejrzenie przekazania czegoś w trakcie widzenia, konieczna jest rewizja zarówno więźnia jak i odwiedzającego. Niech pan zdejmie marynarkę. Proszę też pokazać torbę do sprawdzenia i wywrócić kieszenie od spodni.
Zdenerwowany Trenk wykonuje polecenie. Strażnik po upływie trzech minut, oddaje Trenkowi marynarkę i torbę.
STRAŻNIK
Może pan schować kieszenie. To był fałszywy alarm. Proszę wybaczyć, ale takie są przepisy, a Piotrowski jest pod specjalnym nadzorem.
TRENK
Czy to wszystko? Mogę już wyjść?
STRAŻNIK
Oczywiście. Może pan wyjść. Do zobaczenia w poniedziałek.
Trenk wychodzi z dyżurki, na biurku strażnika w tym momencie dzwoni telefon.
STRAŻNIK
Słucham!
GŁOS W TELEFONIE
Przeszukałeś go?
STRAŻNIK
Tak.
GŁOS W TELEFONIE
Stawiał się?
STRAŻNIK
Oczywiście, ale po chwili zwątpił.
GŁOS W TELEFONIE
Od tej pory, za każdym razem gdy będzie po widzeniu z Piotrowskim, macie go przeszukiwać. Za każdym razem bardziej wnikliwie. Czy wyraziłem się jasno?!
STRAŻNIK
Tak jest. A co z dyktafonem?
GŁOS W TELEFONIE
Zostawić. Póki co uprzykrzymy mu życie rewidowaniem.
STRAŻNIK
Tak jest.
Strażnik odkłada słuchawkę na widełki.
c.d.n.
Przemysław Trenk



Komentarze