Kilka słów o moim uzależnieniu od literatury😊😊😊
- 4 cze
- 1 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 5 cze
Literatura naznaczyła moje życie. Naznaczyła mnie tak bardzo jak zrobił to Bóg. W tym miejscu pragnę dokonać swego rodzaju coming outu. Otóż jestem uzależniony od książek. Postaci na pozór fikcyjne, odcisnęły na mnie piętno bardziej niż jakiekolwiek osoby będące kluczową częścią mojego materialnego świata. Robinson Crusoe, Weiser Dawidek, Jack Torrance, Jenta, Frymorgen i wiele, wiele innych, których nie sposób wymienić w tym krótkim tekście.
Czytając od najmłodszych lat, odkryłem niepodważalną prawdę dotyczącą literatury. Otóż postaci realne i te z kart książek, przenikają się. Przenikają się panoptykalnie, chociaż przewaga realnych postaci jest w pewnym momencie większa, gdyż nic nie jest tak żywe jak ludzkie ciało, które można zobaczyć, dotknąć, posmakować. Różnica owa znika, gdy ludzie blakną.
Blakną jak stare fotografie w albumie dziadka. Wówczas sięgam po moje ulubione powieści i rozchylając kartki, przywracam uśpionych bohaterów do życia. It's a kind of magic.😊😊😊



Doskonale rozumiem o czym rzeczesz człecze ;)