Ikony się nie wybiera, bywa się przez nią wybranym...😊😊😊
- 5 lip
- 1 minut(y) czytania
Na sztaludze Eden wciąż konkuruje z piekłem, któreśmy sami sobie stworzyli. Nie jesteś w stanie się dowiedzieć czy drzewem życia jest potężny baobab czy raczej strachliwa osika. Każde z nich cierpi tak samo gdy z ich gałęzi strugasz strzały, którymi przebijasz boki Chrystusowe swoim demonom. A teraz czujesz kołysanie swojej łodzi. Czujesz łagodnie rozchodzące się fale i obserwujesz kręgi na wodzie.
Na sztaludze, Eden wciąż konkuruje z piekłem, któreśmy sami sobie stworzyli. I cóż z tego, że Bóg idealnie dobrał pigmenty, oleje i płótno? Życie moje jest wciąż niedokończone jak obraz na sztaludze. Ono wciąż czeka na czyjeś wprawne dłonie, które odkryją rozmaite jego (od)cienie. Dłonie które zdołają wyzwolić we mnie to co chowam w sobie za siódmymi wrotami do...
Mam zbyt cienkie pióro, by pisać sprawozdania z raju. Przecież to tylko ikona. Idylliczny na pozór obrazek w którego ramy upchnięto wyobrażenia "co by było gdyby". A jednak wprawia mnie w konsternację. Niebiescy listonosze niosący pod pachą listy wysłane do nikogo, odkrywają moją tajemnicę. Ikona otwiera przestrzeń w której poruszają się lewą stroną. Po prawej umarli poeci, wciąż wykładają historię literatury. Mówią, że nawet drzewa potrafią płakać. Na sztaludze Eden wciąć konkuruje z piekłem, któreśmy sami sobie stworzyli. Kto pierwszy jest bez grzechu...
Rodzi się pytanie. Czy kamieniowi bywa wstyd, gdy uzbraja dłoń fałszywego proroka?
Przemek Trenk









Komentarze