Na linii Aionu
- 2 paź 2025
- 1 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 5 paź 2025

Na linii Aionu
Na stole, który nie ma końca, przesuwam pionek, nie wiedząc, czy to gra, czy już tylko ruch. Zasady rozpływają się jak cienie o świcie – raz są, raz ich nie ma, a ja próbuję uchwycić sens w dłoniach pełnych powietrza.
Wszystko tu jest możliwe, choć nic nie jest pewne. Przeszłość i przyszłość wiją się pod skórą, rozdzielone cienką linią Aionu, która nie należy do nikogo, nawet do czasu. Wydarzenia przemykają jak ptaki – nie zostawiają śladów, tylko echo, tylko znak, tylko osobliwość, która zaraz znika, zanim zdążę ją nazwać.
Czasem myślę, że jestem tylko pustą przegródką, przez którą przepływa ruch, albo nadmiarowym przedmiotem, niepotrzebnym, a jednak obecnym. Moje życie to krokiet grany flamingiem, śmiech królowej, która nie zna reguł, i Alicja, która pyta, czy to wszystko ma sens.
Aion dzieli mnie na nieskończone części – każda z nich jest początkiem i końcem, powieścią i baśnią, tabliczką mnożenia i czekolady. Nie wygrywam, nie przegrywam. Jestem tylko ruchem, tylko osobliwością, tylko wydarzeniem na linii, która nigdy się nie kończy.
Może właśnie w tym jest wolność – w grze bez reguł, w nonsensie, w nieskończonym podziale, w akceptacji, że nie ma zwycięzców ani przegranych, tylko nieustanny taniec zdarzeń, które są i których już nie ma. Może jestem tylko śladem na tafli lodu, który zaraz zniknie, a jednak przez chwilę odbija cały świat.
Kasia Dominik



Komentarze